27
Cze
2018
6

AVA

Ava (Ava), Reż. Léa Mysius, Scen. Léa Mysius & Paul Guilhaume, Noée Abita, Laure Calamy, Juan Cano, Francja, 2017

Im jestem starsza, tym bardziej doceniam sens robienia dobrych filmów poświęconych czasom jakże dla mnie odległym – czyli nastolectwu. I AVA jest takim filmem: bardzo dobrym debiutem fabularnym, w którym zaledwie kilkanaście dni z życia głównej bohaterki metaforyzuje etap – jedyny i niepowtarzalny w życiu każdego człowieka – zwany pokwitaniem. Jest też i AVA kolejnym obrazem, który zwyciężył wśród widzów w projekcie SCOPE100. I dla mnie to jednak ważna rekomendacja. Choćby dlatego, że głos kinomaniaków to głos bliski memu sercu. Głos, który często nie słucha się ani marketingu ani reklamy. Często zbuntowany przeciw temu, co oferuje mu świat współczesnego kina. Indywidualistyczny. Nie lubiący sztampy i mainstreamu. Tak jak bohaterka filmu Ava.

Ava_B1_nologo

Ava – debiut fabularny, na poły biograficzny (scenariusz powstał na kanwie jej własnych wspomnień z czasów wczesnej młodości spędzonych na dzikich plażach) francuskiej reżyserki Léi Mysius miał swoją światową premierę na zeszłorocznym MFF w Cannes. Gdzie zdobył nagrodę SACD (nagroda Stowarzyszenia Autorów, Reżyserów i Kompozytorów). Po “Czerwonym żółwiu” to kolejny obraz, który widzowie polecają widzom w ramach projektu Scope100. A jest to przedsięwzięcie zainicjowane przez Gutek Film w roku 2014, w którym to nie dystrybutor filmowy decyduje o tym jaki obraz trafi do kin, a kinomaniacy. Jak co roku 100 osób wybranych ze zgłoszeń drogą internetową otrzymało możliwość obejrzenia 5-ciu najnowszych produkcji europejskich, nagradzanych na międzynarodowych festiwalach, które nie trafiły jeszcze do kin. I wybrało zwycięzcę. Ogląda się ten obraz świetnie, a jego atmosfera i narracja szybko wciągnęła mnie do świata, o którym lubię myśleć, że “nie zapomniał wół, jak cielęciem był” 😉

 *   *   *  

Byłoby najłatwiej powiedzieć, że Ava przypomina nieco “American Honey” Andrei Arnold albo uznawane przez niektórych za kontrowersyjne “Wyznania nastolatki” Marielle Heller. Jednak mnie wydaje się ten obraz unikalnym i przemawiającym całkowicie własnym i ożywczym głosem na temat stary jak świat: dziewczynki wchodzącej w okres dojrzewania i stającej się z dziecka – wczesnym zalążkiem kobiety.

AVA_2.20.1

Ava jest bowiem skupiona na opowieści o wszystkim tym, co w wieku nastu lat jest tak samo realne, jak i surrealne, rzeczywiste, a jakby prześnione. Bardziej czute, niż rozumiane. A najczęściej oscylujące wokół nieświadomych impulsów, skojarzeń, przeczuć, wyobrażeń i fantazji. Często przerażające i fascynujące zarazem.Trudno żeby było inaczej. W tym wieku dojrzałość i płciowość to kwestie nie do pojęcia. I całkowicie obce jesli idzie o doświadczenie w swych meandrach i złożoności. A burza hormonalna i niemożność sprostania ani sobie samemu, ani oczekiwaniom figur rodzicielskich powoduje turbulencje tak samo emocjonalne jak i mentalne. Avę (świetna Noée Abita) poznajemy w dniu, kiedy samotnie przebywa na plaży, nad oceanem, w jednym z pierwszych dni jej wakacji. Nie przyjechała na nie – rzecz oczywista – sama. Jest na to za młoda. Ale z matką. W tej roli – doskonała – nominowana za drugoplanową rolę żeńską do nagrody Cezara Laure Calamy. Co ważne dla narracji Maud jest tzw. kobietą wyzwoloną. Oprócz Avy wychowuje jeszcze maleńką córeczkę.

Ava_4.77.1

Ava_2.31.1

Nie wiemy kto jest ojcem jej dzieci. Narracja filmu Lei Mysius jest stricte kobieca. I cały czas krąży wokół zagadnień związanych z żeńską seksualnością, prawem do samostanowienia i wolności w dokonywaniu wyborów na własnych zasadach. Ava – jak na swój wiek – wydaje się być dojrzała. Jest też bystrą obserwatorką świata dorosłych, w którym jej obecność jest obsadowiona w sposób dla niej nie tyle nieznośny, co niezrozumiały. Matka traktuje ją z miłością i wsparciem, ale jednocześnie nie umie oddzielić jej niedojrzałego jeszcze życia od swojego – dorosłego – ale w którym istnieje miejsce na nie do końca dojrzałe wybory, czy też decyzje.

Maud jest kobietą, która stara się być dobrą matką. Ale przede wszystkim działa spontanicznie, intuicyjnie. Nade wszystko jednak traktującą swoja kobiecość jako coś, co nie podlega kontroli społecznej, unifikacji, zamknięciu w rolach. Nastoletnia córka jest dla niej zatem jednocześnie dzieckiem jak i “partnerką” w świecie kobiet. A to dla Avy coś, czego nie rozumie. Sama więc nie wie jak ma traktować siebie i świat, w którym uczestniczy. Wydaje się być nastolatką rozsądną i “poukładaną” do czasu, w którym dowiaduj się, że cierpi na bardzo rzadką chorobę oczu. Film Mysius w tym ważnym dla jego narracji wątku jest najciekawszy koncepcyjnie. A nawet – rzekłabym nieco psychoanalityczny…Bo nie do końca wiadomo czy dziewczyna na prawdę traci wzrok, czy też jest to wytwór jej fantazji? Wnikliwi czytelnicy moich recenzji filmowych wiedzą, że darzę psychoanalizę oraz prace Zygmunta Freuda wielkim szacunkiem. I to właśnie Freud był tym, który zauważył istnienie zjawiska, nazwanego przez niego “histeryczną ślepotą”. W skrócie to nazwa dla symptomu, jaki obserwował u pacjentek. Ściśle powiązana z wyparciem i problemami związanymi z tzw. kliniką histeryczną, w której to nieświadome powodowało wiele zaburzeń natury medycznej. Takich właśnie jak zaburzenia widzenia i okresowe ślepnięcie. A wszystko to (znowu w wielkim uproszczeniu) wiązało się z kwestiami kobiecości i pytaniami o jej określenie. I brak jaki w sobie zawiera.

*   *   *

Tak więc Ava nagle znajduje się w sytuacji, w której wszystko jest dla niej jakieś nowe i inne. Ma naście lat. Pokwita. Jest na wakacjach, traktowana przez matkę, jako dziewczynka, która jest już na tyle duża, że może byc “puszczana samopas”. Chce więc ten czas wykorzystać na eksplorację świata i siebie. Poczuć swoją wolność, zbuntować się, zrobić coś po swojemu. Zacząć być sobą, choć nie wie czym to jest. A najbardziej nie wie co to znaczy być kobietą. Bo jaką kobietą jest jej matka – to widzi i obserwuje codziennie. A o Maud można powiedzieć wiele rzeczy… Ale z pewnością jest to kobieta, która swoją kobiecością się cieszy. Celebruje ją. Nie jest umęczoną w swej roli “matką – kwoką”. Swoje dzieci kocha, ale kocha siebie i swoje przyjemności – równie mocno…I tak na pytania, które nieświadomie w Avie kiełkują – znajdują swoją próbę odpowiedzi w fascynacji przypadkowo poznanym na plaży chłopakiem. A zaczyna się to wszystko od jego psa, który wabi się Lupo. I który jest czarnym, wilko-podobnym stworzeniem. W zależności od kontekstu – przyjacielskim, przytulnym i uległym. Lub też agresywnym, zajadłym i nieposkromionym.

Ava stanie się zatem obrazem o życiu dziewczynki przepoczwarzającej się w kobietę, której wakacje posłużą temu by poznać siebie i swoje pragnienia. Momentem przełomowym w jej życiu, w którym po raz pierwszy odkryje własną seksualność i siłę pożądania cielesnego. A także swego rodzaju intuicyjny zew podążania za soba, swoim instynktem. I spróbuje odpowiedzieć na pierwszy raz zadane sobie samej pytanie – jaką jestem “kobietą”? A raczej spróbuje nią być czy też się stać. Juan – ( w tej roli Juan Cano) właściciel psa Lupo będzie dla niej pierwszym “mężczyzną” i pierwszą próbą jej samodzielnego określenia się w relacjach damsko – męskich.

Ava_2.124.1

*    *   *

Od strony kinematograficznej debiut fabularny Lei Mysius wyróżnia poza świetnymi dialogami oraz osobistym wątkiem narracyjnym także bardzo świadome podejście do filmu jako sztuki obrazu. Kadry Avy zostały nakręcone na ‘kultowej’ 35-cio milimetrowej taśmie, a kolory używane w kadrach świetnie podkreślają rolę, jaką grają w obrazie. To samo można powiedzieć o muzyce. Reżyserka używa jej świadomie, posiłkuje się często popularnymi szlagierami popowymi, po to by uwypuklić swój przekaz. Ale przede wszystkim jest Ava filmem, który fascynuje, bo fascynująco opowiada o świecie nastolatki, dla której bunt, a wręcz odczuwany wewnętrznie przymus do samo-określenia jest pokazany z perspektywy bardzo osobistej. To, jak sądzę jest czymś, co zadecydowało o tym, że Ava została wybrana przez widzów w plebiscycie Scope100 – obrazem zwycięskim. Bo jak mi się zdaje – nie chodzi w nim o to, czy dany film to “wiekopomne arcydzieło”, ani o to, czy podoba się krytykom i wszyscy padają przed nim na kolana. Tylko o to, czy to film – który przemawia swoją autentycznością i umiejętnością emocjonalnego zawłaszczenia widza. A przede wszystkim, że wymyka się stereotypom i szablonom myślowym.

*** Wszystkie zdęcia wykorzystane w tekście pochodzą z materiałów prasowych dystrybutora filmu Ava na rynku polskim: Gutek Film

You may also like

TIMOTHEE CHALAMET-świat oszalał na jego punkcie :-)…
McQUEEN
WHITNEY
NA GŁĘBOKĄ WODĘ

Skomentuj