30
Mar
2018
7

CAROLINE de MAIGRET & CHANEL BOY-FRIEND

 

Raz po raz – od początku powstania bloga – publikuję na nim teksty poświęcone kampaniom reklamowym. Głównie tym, które dotyczą marek luksusowych. Bo też głównie te mnie zachwycają.

Przyczyna jest prosta i wyjaśniałam ją wielokrotnie. Marki luksusowe to marki, które choćby z racji bardzo określonego i wymagającego odbiorcy komunikują się z nim na sposób inteligentny. A przede wszystkim: zmyślny, dowcipny, niejednoznaczny, symboliczny, nietuzinkowy, etc.

Name it!

Banały w świecie luksusu się nie sprawdzają. I nigdy nie będą. Luksus trzeba umieć bardzo umiejętnie sprzedawać. Nie tylko dlatego, że dużo kosztuje. Ale dlatego, że opowieść o dobrach luksusowych jest najbardziej wizerunkową rzeczą w świecie konsumpcji. Kto raz wpadnie w pułapkę komunikowania luksusu poprzez zły przekaz lub (co gorsza) poprzez niewłaściwie dobranych ambasadorów – będzie ponosił tego konsekwencje. Często bardzo bolesne i bardzo długotrwałe…

Dlatego też kampanie reklamowe dóbr luksusowych i marek, które uchodzą za ikoniczne w tym obszarze to praca kreatywna o bardzo wyśrubowanych standardach. I jeszcze większej złożoności i delikatności.

W której trzeba uzyskać wynik unikalny. Jedyny w swoim rodzaju! Gdzie liczą się najdrobniejsze niuanse, detalami, smaczki. Każde słowo, każdy kadr.

Obecnie dochodzi do tego także kwestia mediów, jakie się w tym celu wykorzysta. A szczególnie mediów społecznościowych.

Bo to w nich dzieje się obecnie wszystko, co najważniejsze – jeśli chodzi o trendy i wpływy. Influencerzy są tam, a nie gdzie indziej. I tam, a nie gdzie indziej mają niekiedy setki tysięcy tzw. folołersów.

  *    *    * 

listing-boyfriend-cdm-desktop

Dlatego też wpadłam w zachwyt absolutny nad kampanią reklamową dla zegarka model Boy-friend  marki Chanel, która została opracowana specjalnie na potrzeby Instagramu! Pisałam o tym jak bardzo ten akurat czasomierz – jest moim mrocznym przedmiotem pożądania w tekście sprzed prawie trzech lat (linku tu). I nic się nie zmieniło w tym względzie. A raczej zmieniło się jeszcze bardziej – pragnę go jeszcze mocniej niż wtedy 🙂

Ostatnią odsłonę – w postaci czarno-białych, krótkich filmików – tej fantastycznie przygotowanej kampanii, która zawiera w sobie (co znamienne dla Chanel) wszystkie najważniejsze wartości marki – pokazała na swoim Instagramie (jej profil śledzi ponad 700.000 osób!) jej ambasadorka – niepowtarzalna i cudowna CAROLINE de MAIGRET.

Stuprocentowa Paryżanka. Kobieta nietuzinkowa, wspaniała i jedyna w swoim rodzaju.

Kobieta, którą szczerze podziwiam. Jedna z dosłownie kilku, którą śledzę w mediach społecznościowych. I za którą – rzecz jasna – przepadam.

Jest moją rówieśniczką. Więc nie jest mi trudno się z nią utożsamiać.

W dodatku jest kobietą, która jest kwintesencją inteligencji, szyku, szarmu, elegancji, zmysłowości. O klasie – nie wspominając…

Połączonej w dodatku z poczuciem humoru oraz auto-ironią (jej instagramowe auto-komentarze najczęściej takie są!)

Kobietą, która mocno stąpa po ziemi i nie sprawia wrażenia oderwanej od rzeczywistości. Uwielbiam jej naturalność, autentyczność. A przede wszystkim to, że jej Instagram pozbawiony jest mdławego lukru cud piękności fotek, wycacanych i szlifowanych w photoshopie i wszystkich aplikacjach tego świata.

Pisałam o niej, recenzując książkę “Bądź Paryżanką, gdziekolwiek jesteś”, która na rynku polskim ukazała się cztery lata temu.

Pora na konkluzję. I będzie ona, jak zawsze w tego rodzaju przypadkach – w sumie o tym samym. Czyli o tym, że świat dóbr luksusowych jest światem, który rządzi się pewnymi prawidłami. A naczelnym z nich jest zasada, że czegoś co jest ze swej definicji “zbytkiem” nie można dobrze opowiedzieć inaczej niż na sposób, który wiąże się z kimś, kto do świata tak zwanego luksusu ma stosowny dystans. Sam go – stanowiąc – niejako en passant!

Poczucie humoru się także przydaje. A, jeśli idzie o moje zdanie, właściwie jest nieodzowne.

To najlepszy „ocieplacz” każdego wizerunku.

Dla modelu zegarka Chanel, który nazwano „Boy-friend” konwencja, jakiej dla niego użyto – ujęła mnie całkowicie. Wszystko jest w niej umowne, urocze, bazuje na grze słów i zabawie. W tym rzecz jasna w odniesieniach do ikon popkultury.

Kiedyś Marylin Monroe śpiewała o tym, że brylanty są najlepszymi przyjaciółmi dziewczyny.

A dziś Chanel mruży do nas oko i mówi, że nie ma lepszego chłopaka nad piękny i luksusowy czasomierz zwany „boy-friend”…

A raczej, że fajny chłopak to taki, z którym ma się „dobry czas”. If U know what I mean 😉

I też marka jako taka – model tego akurat czasomierza tak właśnie przedstawia. W wielu odsłonach.  Można go mieć w każdym wydaniu, w każdych okolicznościach. Na codzień i od święta. Bo przecież fajny chłopak to taki chłopak, z którym czas spędzić jest fajnie bez względu na okoliczności. Nieprawdaż?

 

  *    *    * 

W przypadku kampanii reklamowej Chanel Boy-friend w mediach społecznościowych to zestaw mini-opowiastek o współczesnej kobiecie – tak samo jedynej w swoim rodzaju jak Mademoiselle Gabrielle bez mała sto lat temu. Samoświadomej, autonomicznej, inteligentnej, zabawnej. Nieco egoistycznej, ale nie pozbawionej uroku. Emancypacyjnej, ale także bardzo kobiecej. Świat mężczyzn – to świat, w którym się odnajduje naturalnie – bo na swoich zasadach. Bo swój świat kreuje i dostosowuje do siebie i swojej filozofii życia.

Opowieść o CHANEL BOY-FRIEND mnie wzięła całkowicie. Jestem cała jej!

Bo to opowieść o kobiecie XXI wieku.

You may also like

LEKSYKON SMAKÓW Niki Segnit
ODA DO KASZMIROWEGO SWETRA…
Le CORBUSIER. ARCHITEKT JUTRA
NAJLEPSZY

Skomentuj