28
Paź
2017
10

MŁYNARSKI. PIOSENKA FINAŁOWA

MŁYNARSKI. PIOSENKA FINAŁOWA. Scenariusz & reżyseria: Alicja Albrecht, Polska, 2017

MŁYNARSKI. Piosenka Finałowa – film dokumentalny – poświęcony zmarłemu w tym roku Wojciechowi Młynarskiemu jest narysowany elegancką, delikatną i wyważoną kreską. Bo też jego celem było przedstawienie przede wszystkim fenomenu talentu tego wybitnego artysty. Piekielnie inteligentnego, błyskotliwie dowcipnego, cholernie pracowitego, niezwykle ambitnego, ale też “trudnego w pożyciu” z racji choroby, z którą zmagał się wiele lat.

Autorka filmu – proporcje wyważyła doskonale. I słusznie – moim zdaniem – skupiła się na tym, co stanowiło o tym, że Wojciech Młynarski stał się Mistrzem. Niedoścignionym wzorem do naśladowania. Poetą prozy życia codziennego i liryczno-kpiarskim reporterem niełatwej PRL-owskiej rzeczywistości. Nikt tak jak on nie umiał łączyć niskiego z wysokim, brzydoty z pięknem, humoru z refleksją i zadumą, a smutku i melancholii z gorzką ironią.

MLYNARSKI do katalogu 7

Wojciech Młynarski urodził się i zmarł w Warszawie (1941- 2017). I był autentycznie, silnie i niewzruszenie do Warszawy jako “swego miejsca na ziemi” przywiązany. Multitalent. Poeta, reżyser i wykonawca piosenek autorskich, satyryk, artysta kabaretowy, autor tekstów piosenek oraz librett, tłumacz, członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Uznawany za jednego z najwybitniejszych twórców tekstów w powojennej historii kabaretu literackiego w Polsce.

Debiutował w początku lat 60tych w studenckim kabarecie klubu “Hybrydy”.

*   *   *

Wychowałam się w domu, w którym piosenki Wojciecha Młynarskiego były obecne stale. To moje wielkie szczęście, że mogłam na nich wyrastać. Dziś widzę ze zdwojoną mocą jak bardzo wiele im zawdzięczam. Miały ogromny wpływ na moją wrażliwość – nie tylko – językową…

Wszyscy w rodzinie znaliśmy jego największe szlagiery na pamięć. Bo płyty, które wydawał kręciły się u nas na gramofonie, stojącym w dużym pokoju tak zwyczajnie, raz po raz. Poza tym Młynarskiego było zarówno w TVP, jak i w radio w czasach PRL’u na prawdę sporo (choćby z tytułu Festiwalu Piosenki w Opolu). A jak już stałam się nastolatką, to dodatkowo zaczęliśmy (znowu rodzinnie) obcować z jego kunsztem i wyrafinowaniem przy okazji spektakli teatralnych, wystawianych na wspaniałej scenie Ateneum. Bo Wojciech Młynarski – co nie dziwi – był kongenialnym tłumaczem. Teksty Jacquesa Brela, czy Włodzimierza Wysockiego w jego przekładzie to są perły translatorskie. Absolutne wyżyny tej arcytrudnej sztuki!

Poza tym wszystkim, postrzegam jego twórczość jako szalenie istotną, z socjologicznego punktu widzenia. Co stanowi kolejny dowód na to, jak bardzo unikatowym twórcą był, a już szczególnie w świecie tzw. rozrywki. Młynarski swoim talentem i wyczuleniem na najbardziej istotne społecznie kwestie, a także sprawy dotyczące każdego – bez względu na pochodzenie – trafiał do każdej grupy społecznej. Kochali go tak samo inteligenci i bohema, jak i tzw. zwykli ludzie. Jego umiejętność wyłapywania w języku, którym posługiwała się “ulica” zwrotów czy fraz, które wplatał w teksty swoich utworów, powiedzonka, bon moty, talent słowotwórczy – czyniły go kimś bliskim sercu każdego. Określenie “tupot białych mew” jest tego najlepszym przykładem :-).

W ponad trzech tysiącach (sic!) piosenek sportretował mu współczesnych, tworząc Kronikę Polski i Polaków. Jego „W Polskę idziemy”, „Niedziela na głównym”, „Róbmy swoje”, czy „Jeszcze w zielone gramy” wciąż pozostają najtrafniejszymi i najdotkliwszymi obrazami Polski. “W tych jego miniaturach wyraźniej odbijał się PRL niż na przykład w trzytomowej powieści” mówi o nim w filmie Młynarski. Piosenka Finałowa Janusz Głowacki. W dokumencie tym znalazło się wiele (wzruszających mnie do łez) nieznanych dotąd archiwaliów, fotografii, teledysków, niektóre powstałe specjalnie na potrzeby filmu, które przypominają najpiękniejsze jego piosenki.

W moim odczuciu to właśnie Młynarski odegrał w powojennej kulturze polskiej bardzo znaczącą rolę, z dzisiejszej perspektywy patrząc – nie do przecenienia. Ze swoim słuchem absolutnym – rozumianym tak literalnie, jak i symbolicznie – uwrażliwiał ludzi na niuanse, smaczki, złożoność języka i jego bogactwo. I tym samym niejako uczył pojęć takich jak “metafora” czy “przenośnia literacka”.

Był wspaniałym nauczycielem kultury i ogłady. Bo to on właśnie dawał ludziom przykład jak można używać z wielką klasą “narzędzi” takich jak sarkazm, delikatna ironia oraz szyderstwo, które w jego wydaniu nigdy nie były wulgarne. Na przykład takie “W co się bawić?”

„W co się bawić? W co się bawić?
Tych wątpliwości nie rozwieje żadna wróżka,
Kopciuszek dawno przestał grać w inteligencję,
Inteligencja już nie bawi się w Kopciuszka…”

Fragment utworu “Po co babcię denerwować” wszedł na stałe do naszego rodzinnego słownika.
Kiedy ktoś w mojej rodzinie stwierdzał, że X czy Z <drukuje gazetkę dla babci> dla wszystkich było jasne, że jest kłamcą i uprawia swego rodzaju autopropagandę. Określenie to (kolejny semantyczno- metaforyczny twór geniuszu Wojciecha Młynarskiego) miało szeroki wachlarz zastosowań, od rodzinno-towarzyskich, poprzez plotkarskie, aż do spraw ważnych i poważnych takich jak rozmowy o polityce:

„Tata zasię, manko w kasie miał i siedzi w kiciu,
były o tym wzmianki w prasie w Expressie i w Życiu,
ale fakt ten się nie stanie dla babci udręką,
bowiem się drukuje dla niej osobne pisemko.
Na domowej drukarence wszystko się wyłuszcza,
i w ogóle się babuni na parter nie wpuszcza…”

Jest jeszcze jeden aspekt filmu dokumentalnego Młynarski. Piosenka Finałowa, który mnie osobiście niezwykle rozczulił. A czego nie miałam świadomości, choćby dlatego, że kiedy artysta był najbardziej znany i sławny – ja byłam dzieckiem. Nie byłam w stanie tego wtedy docenić. Wybrzmiewa on niejako en passant z wielu zawartych w tym obrazie archiwalnych zdjęć i ujęć twórcy z czasów jego młodości. Wojciech Młynarski miał gigantyczną charyzmę sceniczną, niemalże nadprzyrodzoną umiejętność zaczarowywania publiczności, a także ten rodzaj szyku i szarmu, który w dzisiejszym świecie jest już prawie nieobecny. Nie wiem czemu, ale mnie przywodzi on na myśl Franka Sinatrę…

MLYNARSKI do katalogu 1

MLYNARSKI do katalogu 3

MLYNARSKI do katalogu 5

Ze zdumieniem, odkryłam dzięki temu filmowi także i to, że był mężczyzną przywiązującym wielką wagę do czegoś, co dzisiaj zwie się „lookiem”. Niewątpliwie, już jako młody chłopak, miał wielkie wyczucie stylu i nosił się w bardzo charakterystyczny sposób, całkowicie kontrastujący z siermiężną, PRL-owską rzeczywistością. Jego stroje z czasów studenckich noszą znamiona tego, że bacznie obserwował trendy światowe, lubił się „ubrać” (bardzo wyraźnie inspirował się wczesnym stylem członków zespołu The Beatles co przy jego smukłej posturze i „chłopięcej urodzie” wyglądało świetnie). A z biegiem lat wypracował własny, charakterystyczny styl. Prosty, skromny, acz szykowny.

Nadmieniam o tym z premedytacją. Bo choć w PRL’u musiało go to kosztować sporo zachodu i wysiłku- Młynarski nigdy nie zapomniał o tym, że „noblesse oblige”. W filmie mu poświęconym jest to kwestia nieomawiana, ale sądzę, że ci, którzy tego nie wiedzą – powinni mieć świadomość, że stryjecznym dziadkiem artysty był kompozytor, dyrygent i skrzypek Emil Młynarski, współzałożyciel i dyrektor Filharmonii Warszawskiej w latach 1901–1905. A mężem jego ciotki Neli wybitny pianista światowej sławy, sam wielki Artur Rubinstein.

Młynarski. Piosenka Finałowa to przede wszystkim ostatni bardzo osobisty, szczery wywiad z bohaterem. Film dopełnia ponad 30 wypowiedzi jego najbliższych przyjaciół, między innymi : Janusza Gajosa, Janusza Głowackiego , Jerzego Derfla, Janusza Senta, Włodzimierza Korcza, Ewy Bem, Janusza Stokłosy, Ireny Santor, Michała Bajora, Magdy Zawadzkiej, Krystyny Jandy, członków Rodziny ( w tym obu córek : Agaty i Pauliny oraz syna Jana – także muzyka) i tych, którzy z nim tworzyli i dla których tworzył: wybitni kompozytorzy, aktorzy, piosenkarze. Te niezwykle uczciwe, bez cenzury, opowieści o Wojciechu Młynarskim zbudowały portret niezwykłego artysty, ale też człowieka z wyraźnym pęknięciem, zmagającego się z ludzkimi słabościami. I który to obraz wzrusza do głębi na wielu poziomach.

Ja, osobiście należę do tego pokolenia, które o Wojciechu Młynarskim myśli jako o autorytecie. Uważam, że bardzo wiele dzięki niemu się nauczyłam i sporo mu zawdzięczam. Który podarował mi coś bezcennego – wyczulił mnie na to, że słowo i język mają moc. Niosą znaczenia, symbole, stanowią drogowskaz, inspirację, a przede wszystkim – że mają czemuś większemu służyć. Bo jak sam twierdził:

Piosenka to jest taki drobny twór, który może bardzo sprowokować do myślenia, ale niestety nie jest w stanie go zastąpić…

 

*** Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z materiałów prasowych dystrybutora filmu Młynarski. Piosenka Finałowa Best Film.

You may also like

MANIFESTO
CHROMA. KSIĘGA KOLORÓW
BORG McENROE między odwagą a szaleństwem
ANA, MON AMOUR

Skomentuj