27
sty
2016
113

45 LAT

45 LAT (45 years) Reżyseria i scenariusz Andrew Haigh – na podstawie opowiadania Davida Constantine. Wyk. Charlotte Rampling, Tom Courtenay, Geraldine James, Wielka Brytania, 2014

 

45 LAT to majstersztyk! Perła fabularna i brylant aktorski w jednym. Wiele filmów przede mną do obejrzenia w tym roku… ale ten – już to wiem – jest jednym z moich faworytów.

45-poster 

To, co czyni 45 lat obrazem doskonałym, przypomina, że – podobnie jak to ma miejsce w przypadku literatury – każda historia może być opowiedziana w sposób mistrzowski – o ile jej autor – tak dobierze środki wyrazu, by umieć nas porwać i zostawić swój ślad. Na zawsze.

45 lat to klasyczne studium przypadku, rozpisane na dwoje. A olśniewający występ, który przygotował nam reżyser dają wykonawcy jego dzieła: Charlotte Rampling oraz partnerujący jej Tom Courtenay w roli małżeństwa ludzi w podeszłym wieku.

“Pas de deux” tej dwójki ogląda się z niemym podziwem.

I jeśli idzie o moją opinię – żaden film od czasu “Miłości” Michaela Haneke – nie zrobił na mnie wrażenia tak mocnego jak ten, kiedy mowa o całożyciowym partnerstwie.

Rzecz ma miejsce na brytyjskiej wsi. W miłym, skromnym domku z ogrodem, z wiernym psem u boku, żyje sobie bezdzietne małżeństwo: Kate (Rampling) oraz Geoff (Courtenay). Państwa Mercer poznajemy w momencie przygotowań do wielkiej fety. Dokładnie na tydzień przed  jubileuszowym, hucznym przyjęciem z okazji 45-tej rocznicy ich ślubu.

Serce rośnie, kiedy patrzy się na tę parę. Wydają się być kwintesencją ideału. Tak wedle zbiorowych wyobrażeń wygląda byt zwany “udanym małżeństwem z długoletnim stażem”. Ich wzajemnie czuły stosunek, okazywana sobie troska, zrozumienie, a  przede wszystkim poczucie, że nie tylko, że się kochają, ale także – lubią, szanują, ba! przyjaźnią ze sobą – wzrusza.

Kto by nie chciał takiego związku? Kto nie marzy o tym, by z ukochaną osobą móc dzielić życie w sposób tak zgodny, harmonijny, pełen empatii i poczucia wspólnoty? I to tyle lat!

Mój Boże! Toż to bajka…

 

45-oni

Nic nie zapowiada z początku, że ta idylla zostanie popsuta przez cokolwiek. Pierwsza wzmianka o tym, że Geoff otrzymał list ze Szwajcarii, w którym powiadamia się go o odnalezieniu ciała, zmarłej w wyniku wypadku w górach ponad 50 lat wcześniej, jego byłej partnerki o imieniu Katya – wydaje się być jedynie nieprzyjemnym, acz “drobnym zgrzytem”. Stare dzieje, nie ma o czym gadać, sprawa marginalna…

Ten list, a raczej ożywienie wspomnień o kobiecie, którą Geoff kiedyś kochał, z którą był związany, zanim poznał Kate, a także, co istotne – o której swojej wieloletniej małżonce opowiedział jedynie zdawkowo – bardzo dawno temu –  stanie się osią, epicentrum narracji 45 lat. I zaręczam wam, że jest to opowieść, którą ogląda się w napięciu, niczym najlepszy thriller.

Tak, jak kropla drąży skałę – tak od krótkiej rozmowy o zdarzeniach z przeszłości, aż do odkrycia faktu,  przemilczanego przez ponad cztery dekady ich małżeństwa – przeszłość Geoffa stanie się dla Kate – niczym w antycznym dramacie – początkiem końca. Zakwestionuje wszystko, co stanowiło dla niej  o status quo ich związku, jej miłość, przywiązanie, zaufanie i szacunek, jakim darzyła męża. Zburzy jej spokój wewnętrzny i złamie jej serce.

Zostanie jedynie fasada. Wyobrażeniowy obrazek dla innych, dla których państwo Mercer – to para małżeńska, którą sie podziwia, której się zazdrości i o której się zwykło myśleć z naiwnym wzruszeniem “ach! mieć takie szczęscie jak oni!”.

45 lat to dla mnie obraz z gatunku tych, o których zwykłam mawiać, że dzięki nim X muza pozostaje wciąż moją ukochaną. Ten kameralny dramat psychologiczny jest bowiem doskonałym przykładem kina autorskiego, którego wielkość mierzy się miarą przemyślanych, zbudowanych w najmniejszych detalach, precyzyjnie dopiętych na ostatni guzik niuansów i szczegółów. Warto oglądać ten film uważnie, smakować go, bo też – że użyję metafory z dziedziny kulinarnej – to posiłek, który docenić powinni najbardziej wyrafinowani kinomani – gurmandziści. Poszczególne dania tej uczty przygotował szef kuchni, który olśniewa nie tyle formą, co treścią. A przede wszystkim – swym przywiązaniem do najwyższej jakości składowych serwowanego dzieła.  Każdy mini – dialożek, każdy zastosowany w dobranej ścieżce dźwiękowej utwór muzyczny (bądźcie czujni) znamionuje, że mamy do czynienia z bardzo wrażliwym, bardzo wnikliwym i piekielnie zdolnym profesjonalistą. A scena końcowa tego obrazu nosi znamiona tego, że Andrew Haigh, jest dodatkowo twórcą, który nie chadza na łatwiznę…

 

45Years-ramp

 

W tym miejscu wypada, abym napisała to, co ciśnie mi się na usta w przypadku 45 lat od samego początku. A tym “czymś” jest rola Charlotte Rampling. Aktorki – legendy (od czasu roli w “Nocnym portierze” Liliany Cavani, z roku 1974).

Obecnie 70 letnia artystka (rok urodzenia 1946), której filmografia jest bardzo bogata, obfitująca także w rzeczy słabe – jeśli chodzi o obrazy, w jakich brała udział – w roli Kate Mercer jest P O W A L A J Ą C A!

Rampling otrzymała za tę kreację (tak samo jak jej filmowy partner) Srebrnego Niedźwiedzia dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej na ostatnim Festiwalu Filmowym w Berlinie, jest także nominowana do Oscara. 

To, w jaki sposób buduje ona postać kobiety – w której jasne spojrzenie, pełne ufności i miłości wbija się cieniutki, z pozoru niegroźnie mikroskopijny odłamek lodu, zadając wściekły ból i każąc spoglądać na wszystko co było jej udziałem przez 45 lat małżeństwa z zupełnie innej perspektywy – mogę skwitować jedynie stwierdzeniem: chylę czoła i biję pokłony!

You may also like

Wracają KONFRONTACJE FILMOWE
OJCIEC
PARYŻ, 13. DZIELNICA
WINONA RYDER: mistrzyni, outsiderka