24
sty
2016
91
https://everydayfacts.wordpress.com/tag/kate-moss/

BELLA FREUD – jedyna taka projektantka…

Przy okazji dzisiejszego tekstu na temat “mrocznych przedmiotów mego pożądania” – będzie też kilka słów o kreatorce marki BELLA FREUD.

Marki luksusowej – a jakże – niemniej – bardzo innej od tych, które przychodzą jako pierwsze na myśl w tej kategorii. Inna sprawa, to taka, że Bella Freud raczej w Polsce nie jest znana…

Swetry – od Belli Freud, o których marzę – to moje prywatne “marzenia ściętej głowy” (cena), jednak ta – choć dla mnie zaporowa – nie czyni ich jednak ani na jotę mniej przeze mnie pragnionymi.

1970-redginsberg

Bella Freud projektuje głównie dzianiny, które mnie zachwycają z kilku co najmniej powodów. Po pierwsze – zazwyczaj – swoim charakterem nawiązują, czy też wręcz odnoszą się do ważnych w kulturze osób, zjawisk, epok i trendów. Po drugie jest w nich urokliwie dziewczęcy i frywolny (ale nie nadmiernie infantylny) rodzaj lekkości, brak pretensji i ponadczasowość – która nie umniejsza ich szykowi. I last but not least – są to rzeczy wysokiej jakości, wykonane z najlepszych materiałów i doskonale uszyte.

Urodzona w 1961 roku, w Londynie – Bella Freud – jest panią, wobec której bez cienia wątpliwości można użyć określenia: “z dobrego domu”.

To córka jednego z najwspanialszych malarzy XX wieku: Luciana Freuda, a także prawnuczka twórcy psychoanalizy – samego wielkiego i genialnego Zygmunta Freuda!

(nie ma takiej ikony w wordpressie – ale wirtualnie – wyobraźcie sobie w tym miejscu emoji „opadającej szczęki”).

Projektantka – to kobieta wielu talentów, której zainteresowania i działania zawodowe wykraczają daleko poza świat “fashion”. Choć jest z nim związana od lat 80-tych zeszłego stulecia. Startowała w branży u samej Vivienne Westwood. A w początkach XXI wieku – jako konsultantka zajmowała się odmłodzeniem – traktowanej na Wyspach Brytyjskich z czcią przynależną dziedzictwu narodowemu (rok założenia 1884!) – legendarnej marki Jaeger. Przez dwa lata także, opiekowała się kolekcją damską wskrzeszonej do życia marki Biba (notabene założyła ją w latach 60-tych zeszłego stulecia Polka: Barbara Hulanicki).

Firmę odzieżową pod swoim własnym imieniem i nazwiskiem Bella Freud stworzyła w roku 1990.

Uzyskała ona status kultowej w nieco ponad dekadę. Nic dziwnego – postawiła na coś, co szybko stało się uwielbiane. Bella uczyniła, bowiem, swoje dzianiny czymś znacznie ciekawszym niż „ubranie” – każąc im mrugać okiem i bawić się nieśmiertelnymi ikonami. Nawet logo jej marki jest właśnie takie. Tym bardziej, kiedy pomyśli się, że było stworzone 25 lat temu!

Jako że pod swoją marką Bella Freud ma ofertę “casualowych” dzianin, których potrzebuje każda kobieta – jej swetry, wykonane w 100 % z najlepszej jakości wełny merynosów, w klasycznych fasonach – za to ozdobione napisami takimi jak Ginsberg is God – zyskały wielbicielki wśród najbardziej stylowych trendsetterek w pikosekundę. Noszą je między innymi Kate Moss, czy Alexa Chung.

Jest wiele powodów dla których marka Bella Freud jest przeze mnie tak bardzo lubiana. A jednym z nich jest fakt, że kobieta, która ją stworzyła to postać jedyna w swoim rodzaju. Modą się bawi, czyniąc z niej jedynie pewien element szerszej kulturowej rzeczywistości, tak samo czyni ze swoim wizerunkiem  osoby w roli „znanej projektantki”.

2-Bella-Freud-MARY-MCCARTNEY

Bella Freud jest także współautorką kilku filmów krótkometrażowych. Flirt ze światem muzyki, performance’u, łączenie różnych dyscyplin artystycznych jako środków wyrazu dla pewnych idei, czy wartości – zdaje się ją interesować równie mocno jak moda, jeśli nie bardziej. Jej debiut w roli pomysłodawczyni i reżyserki filmiku “Girl boils eggs” jest tego dowodem.

Wydaje się być po brytyjsku bardzo ironiczna i samoświadoma. A dla mnie to znaczy dużo, jeśli nie najwięcej. Zwłaszcza – kiedy pomyślę, jak wielu ludzi parających się zawodem projektanta mody – jest pozbawionych tych właściwości.

You may also like

Trzeba znaleźć swój wzór – czyli o NOMAD WARSAW…
Oda do marki CELINE – czyli o osobowości, stylu i wartościach…
7 x JARMUSCH – czyli z miłości do kina…
DE LONGHI & BRAD PITT… czyli o znaczeniu słowa „PERFETTO”

Skomentuj