14
lut
2016
95

BeMine Hearts – czyli o sercu, które wiele znaczy…

 

BeMine Hearts

Walentynki to święto, wobec którego mam mocno ambiwalentne odczucia. Z jednej strony – na swój sposób jest urokliwe, z drugiej zaś, zostało przez popkulturę sprowadzone w wymiarze marketingowym do poziomu jarmarcznego, żeby nie powiedzieć – odpustowego.

Symbolem Walentynek jest serce. Ale jakie? Infantylne, różowe, cukierkowe. Wszędzie dostępne, łatwe do kupienia. Pozbawione jakichkolwiek znaczeń, puste w swym tandetnym “chodzeniu na łatwiznę”. Banalne, nijakie, sztampowe, fasadowe.

Zostało odarte z całego spectrum emocji, przynależnych ludzkim uczuciom. Stało się gadżetem, niewiele więcej się liczącym niż emoji w smatfonie. Znaczy niby dużo, ale w sumie nic.

Dlatego też projekt & marka – oferująca dizajnerski przedmiot BeMine Hearts koncepcyjnie opracowana i zaprojektowana przez Agnieszkę Mazur, we współpracy z jej partnerem życiowym Kacprem Lateckim – zdał się mi wręcz idealny do tego by z okazji Walentynek pomówić z pomysłodawcami o tym, czemu powstał. I czym jest dla nich, a także ludzi, którzy go kupują.

AgnieszkaMazurBeMineHeart2015B

Agnieszka Mazur jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, na wydziale wzornictwa. Po studiach pracowała w zawodzie projektantki przedmiotów użytkowych, a w 2013 dostała stypendium Ministerstwa Kultury “Młoda Polska” i zajęła się projektem dotyczącym tzw. ginących zawodów. Od pół roku mieszka w Holandii, gdzie w Eidnhoven studiuje na wydziale akademickim kierunek zwany Contextual Design. Myśl, jaka przyświeca tym studiom o projektowanie przedmiotów jest taka, że stanowi ono jedynie “ramę dla obrazu”. Edukacja w tym ujęciu to proces, który za cel stawia sobie re-definicję znaczeń przedmiotów.

Kacper Latecki – zajmuje się badaniami społecznymi oraz etnografią. Pracuje z ludźmi i wśród ludzi, dużo z nimi rozmawia. Przedmiotem jego szczególnego zainteresowania jest kultura, zarówno w wydaniu niskim, jak i wysokim. I to jakim zmianom podlega. Te zaś wpływają na nas.

 

BeMineHeart_01

 

Jak doszło do tego, że powstało BeMine Hearts?

Agnieszka: już w trakcie stypendium zdałam sobie sprawę z tego, że nie jestem w stanie łączyć pracy zawodowej z tym, co miałam do wykonania jako projekt, na który otrzymałam grant, to jedno, a drugie – cały czas poszukiwałam swojej drogi i środków wyrazu dla rzeczy, które mnie od dawna fascynowały. Jednym z nich było serce anatomiczne. Dużo wtedy rysowałam i tworzyłam grafiki, w których ten motyw stale powracał. Zaczęliśmy z Kacprem, z którym byłam od niedawna w związku o tym rozmawiać, dyskutować i zastanawiać się wspólnie, czym to może być. To było dla projektu bardzo ważne, bo każde z nas wnosiło swoje spojrzenie, skojarzenia i emocje.

W końcu nasze rozmowy się skrystalizowały w próbę zrobienia przedmiotu opartego o motyw serca anatomicznego, choć jeszcze wtedy nie było do końca dla nas jasne czym dokładnie będzie. Ale wiedzieliśmy, że chcemy, aby był czymś unikalnym, bardzo osobistym. A przede wszystkim by odbiegał od tego, czym jest “różowe walentynkowe serduszko”. Całe śliczne, wycacane, kreskówkowe i pozbawione dodatkowych, czy ukrytych znaczeń.

Kacper: Zgadzam się, że nasze dyskusje były bardzo inspirujące dla pracy nad projektem. Pamiętam dokładnie, że o sercu anatomicznym jako obiecującym pomyśle, który nie miał wtedy jeszcze obecnej nazwy – rozmawialiśmy na każdy możliwy sposób. W tym, w kontekście związanym z cielesnością i erotyką. Wtedy, czyli trzy lata temu, podczas wyjazdu do Berlina, który przemierzaliśmy codziennie kilometrami na rowerach, mieliśmy dużo dyskusji na temat sex – shopów i tego jak bardzo zdychotomizowany jest w nich świat gadżetów erotycznych. Można go było właściwie rozpiąć na dwóch krańcach skali: z jednej strony – kolor czarny, skóra, dominacja, z drugiej zaś infantylny róż, piórka, aksamity, kokardki. Oba kody znaczeniowe uderzały w skrajności – albo loch albo cukiernia. To dało nam dużo do myślenia. Bo przecież uczucia, sex, erotyka – najczęściej są jednak wielowymiarowe i znajduje się w nich miejsce na znacznie więcej odcieni.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam BeMine Hearts, dosłownie – zakochałam się w nim. Wzbudziło we mnie wiele skojarzeń. Niezwykle mnie poruszyło, że przedmiot ten zawiera w sobie tak silny ładunek emocjonalny. Jest oparty na kontradykcjach: z jednej strony mały i z pozoru kruchy, z drugiej – ma w sobie niebywałą siłę i moc. Piękno zespala z “brzydotą” skojarzeń z kawałkiem mięsa. Fizjologiczne i tak bardzo cielesne – jest jednak także wzruszająco romantyczne…

 

BeMineHeart_02fascynowało nas, że serce ma tyle znaczeń…

 

 

 

 

 

 

Agnieszka: Cieszy mnie to. Wyszliśmy od serca anatomicznego właśnie z tego powodu, by uciec od trywialnej banalizacji. Owszem – popowy kształt serca – jest bardzo czytelny. Jak je narysuję – i komuś dam, wszyscy będą wiedzieli co oznacza. Ale do mnie osobiście nigdy nie przemawiał. Jest za bardzo jednowymiarowy. Nie ma w nim żadnej głębi.

Fascynowało nas także, że samo słowo “serce” ma tyle zastosowań, znaczeń. Metaforyzuje i symbolizuje nasze uczucia, myśli, sposób funkcjonowania na wiele sposobów. Mówi się “serce na dłoni”, można komuś oddać serce, można sercem się kierować, uczynić serce sednem idei. To są te przyjemne znaczenia i skojarzenia. Jednak – kiedy spojrzy się z “brzydkiej strony” na to samo słowo – okazuje się, że są ludzie bez serca, mający serce zimne jak lód, można komuś złamać serce. Ostatecznie zaś – co jest kluczowe – nie da się – jeśli wracamy do anatomii – bez niego żyć.

Kiedy to do nas dotarło, zrozumieliśmy, że chcemy z serca anatomicznego zrobić przedmiot, który stanie się symbolem. I to takim, o którego znaczeniu będzie decydowała jedynie osoba, która chce nim kogoś obdarować. I tym samym wyrazić to wszystko, co czasami trudno jest uczynić za pomocą słów. Nie myśleliśmy o konkretnej okazji, czy zastosowaniu. Ale byliśmy przekonani, że kryje się w tym potencjał. Dlatego też postanowiliśmy projekt wprowadzić w życie. To oznaczało także dużo żmudnych i mało artystycznych działań, jak zorganizowanie sesji zdjęciowej, stworzenie strony internetowej, cały szereg czynności, w których Kacper mi bardzo pomagał. Sama nie miałabym możliwości czasowych tego wszystkiego ogarnąć.

Kacper: To dla mnie także było duże wyzwanie. Bo od Agnieszki miałem okazję dowiedzieć się wiele na temat tego jak powstaje przedmiot, a był to dla mnie świat wcześniej nie znany. Kiedy decyzja o stworzeniu BeMine Hearts powstała – trzeba było także zacząć myśleć o tym, że jeśli chcemy z tym wyjść do ludzi – będziemy musieli się zmierzyć z faktem, że w momencie, kiedy pomysł stanie się “produktem” wymagać będzie wiele pracy, uwagi. Bardzo się w to zaangażowałem, bo swiat dizajnu mnie po prostu zafascynował. A szczególnie to, że kiedy się tworzy przedmiot, to nie tylko trzeba go wymyślić, trzeba też długi czas go sprawdzać, testować. Że to świat skomplikowanego i wielowątkowego procesu – od pomysłu do pięknego przedmiotu, który nie jest w tradycyjnym ujęciu “użytkowy” jest daleka droga. Tym bardziej w przypadku BeMine Hearts – jego ostateczna forma miała tu kolosalne znaczenie. Długo krążyliśmy wokół wielu symboli: monolitu, fetyszu, talizmanu, monumentu. A także wokół mojej ówczesnej fascynacji zmianami kulturowymi, jakie zacząłem dostrzegać. Narodził się pewien, nowy rodzaj estetyki, bardzo cielesny, związany ze zmysłem somatycznym, czyli z przyjemnością jaką daje dotyk. Sensualizm na styku przedmiot – człowiek – to bardzo ciekawy trend, o którym dyskusje również wpłynęły na to, że BeMine Hearts wygląda tak, a nie inaczej.

AgnieszkaMazurBeMineHeart2015D

Opowiedzcie jak powstają BeMine Hearts, bo są to – jakby nie patrzeć – małe dziełka sztuki…

Agnieszka: najpierw długo pracowałam nad modelem w plastelinie. Potem w glinie, nadając mu ostateczny wygląd i odczucie w dłoni. Tutaj też zapadły decyzje jakiej wielkości będzie serce. Wciąż dyskutujemy nad kolorem serca, zastanawiamy się nad ewentualnymi innymi wariantami. Każde serce jest odlane z ceramiki, z gipsowej formy, po wyschnięciu ręcznie wygładzane są ślady po formie. Następnie wypalane po raz pierwszy. Kolejny etap – to pokrycie serca szkliwem i znów wypalanie. Następnie jest malowanie warstwą specjalnej farby – jedna zawiera czyste złoto, druga platynę i wypalane po raz trzeci. Ostatecznie serca po wyjęciu z pieca poleruje się, aby nadać im błyszczącą powierzchnię. To nadaje BeMine Hearts znamiona rzemieślniczego kunsztu, bo przecież to żmudna, czasochłonna praca, którą trzeba umieć robić i wiedzieć, jak się z tym obchodzić.

Czy wiecie kto kupuje BeMine Hearts? Jaki jest ich odbiór, co się z nimi dzieje?

Agnieszka: oprócz strony internetowej, nasz projekt jest dostępny na Etsy oraz od niedawna na Cloudmine. A że Etsy jest amerykańskie, stamtąd pochodzi najwięcej zamówień. To zresztą jest źródłem naszych ciągłych zaskoczeń, jak bardzo różne zastosowanie BeMine Hearts mają, co mogą oznaczać dla osób, które kupują je w prezencie dla kogoś dla siebie bardzo ważnego. Mamy wrażenie, że “kultura dawania dowodów miłości” w USA jest bardzo inna od polskiej (co jest dość paradoksalne – wszak Walentynki w obecnym kształcie przywędrowały do nas właśnie stamtąd). Przedmiot, który ma być wyrazem wyjątkowości kogoś w naszym życiu – musi być symbolicznie naprawdę “something special”. To znaczy musi być na zawsze. To nie mogą być rzeczy, które się zużyją, znikną, zniszczą, czy wyjdą z mody. To jest jednak rodzaj inwestycji. Druga rzecz to taka, że z BeMine Hearts jest trochę tak jak z tatuażem. To znaczy, ze stosunkiem Amerykanów do tego. Oni bardzo często robią sobie tatuaż by uczcić jakieś niezwykle ważne wydarzenie w swoim życiu. Czasami przełomowe, czasami bolesne, czasami związane z pokonaniem traumy, czy kryzysu.

Znamy od naszych klientów kilka konkretnych przykładów, dlaczego BeMine Hearts zostały kupione. To są zarówno narodziny dziecka, jak i prezent ślubny (także w związkach gejowskich), czy podarunek dla przyjaciółki, z którą przeszło się razem wyjątkowo trudne chwile.

A najbardziej fascynujące jest to, że miałam okazję wielokrotnie obserwować reakcje ludzi na BeMine Hearts i wiem, że są skrajne. To znaczy albo nie wywołują żadnych emocji, są obojętne, albo zachwycają absolutnie. W tym drugim przypadku – niemalże natychmiast, podprogowo nabierają własnego znaczenia, symboliki, przybierają postać konkretnego odbiorcy, wraz z siłą i złożonością uczuć wobec niego.

Kacper: ja, osobiście, najbardziej poruszony byłem tym, kiedy zrozumiałem, że naprawdę BeMine Hearts może być unikalnym, jednostkowym symbolem ważności związku. Indywidualnym, tak jak jest z każdą ludzką relacją. Nie ma ani jednej takiej samej. A było to wtedy, gdy kupiła je para będąca w długoletnim związku, mająca fazę zakochania i jedzenia sobie z dziubków dawno za sobą. Która przeszła niedawno poważny kryzys. Oni nadali BeMine Hearts znaczenie, które jest w moim odczuciu najbliżej prawdy o tym, czym jest miłość, związek. Bo przecież to także wspólne bolesne doświadczenia, decyzje, kompromisy, rodzaj ciężaru. To właśnie oni pierwsi dostrzegli złożoność BeMine Hearts.

AgnieszkaMazurBeMineHeart2015C

BeMine Hearts to w mojej opinii jeden z najpiękniejszych sposobów wyrażenia swych uczuć do kogoś i co nie jest bez znaczenia – nie tylko, że w sposób bardzo daleki od banału, ale także – jako okazja do zrobienia komuś wielkiej niespodzianki. Czy wy także macie takie wrażenie?

Agnieszka: Tak. Kiedy ktoś dostaje małe czarne, biżuteryjne pudełeczko, zagląda do niego, a tam, zupełnie się tego nie spodziewając – z czarnej bibułki wyjmuje BeMine Hearts – to jest coś. Widziałam już wiele szczęśliwych twarzy i mokrych ze wzruszenia oczu…

 

Zdjęcia: Wawrzyniec Skoczylas

 

You may also like

Partnerstwo przede wszystkim! – czyli o marce JOHN & MARY
FERRARI
OPPENHEIMER
JANE BIRKIN – HISTORIA IKONY…

Skomentuj