25
maj
2015
148

BLOODLINE – SEZON PIERWSZY

BLOODLINE. Pomysłodawcy: Glen Kessler, Tod A. Kessler i Daniel Zelman. Wyk. Kyle Chandler, Ben Mendelsohn, Linda Cardellini, Norbert Leo Butz, Sissy Spacek, Sam Shepard, Chloe Sevigny. USA, 2015, NETFLIX

bloodline

Bloodline, to kolejny serial Netflix, napisany specjalnie na potrzeby tej stacji. I od początku obiecujący wiele. Zestaw autorski w osobach: Glena Kesslera, Tod’a A. Kesslera i Daniela Zelmana odpowiada bowiem za gigantyczny sukces – zarówno wśród widzów, jak i krytyków – rewelacyjnego serialu “Układy” z wybitną kreacją Glenn Close w roli prawniczki.

Pierwszy sezon Bloodline został zbudowany na strukturze narracyjnej, jaką stosuje się często w beletrystyce. Ma nielinearną konstrukcję, narratora, który jednakże nie jest czołowym bohaterem, rozbudowane wątki poboczne i złożony świat niuansów.

Bardzo dobrze i w świetnych proporcjach miesza wątki psychologiczne z sensacyjnymi. Jednocześnie nie trywializując ani nie banalizując żadnego z nich. Jednak brakuje mu istotnego elementu – by sprawić abym popadła w zachwyt absolutny. A jest nim schematyczne podejście do postaci, na której skupia się główna uwaga i wokół której zbudowano kanwę scenariusza. Postać Danny’ego jest od samego początku nakreślona – nie tyle że niewiarygodną – bo prawdziwą jak cholera kreską – ale w rozumieniu opinii obiegowych – a te jak zawsze w życiu, kreują statystyki. To tzw. „prawdziwy banał”. Faceci tacy jak Danny raczej się nie zmieniają. Tylko co z tego? No, jedynie tyle, że nie mogę powiedzieć zatem, że Bloodline należy do seriali „przełomowych” jeśli idzie o swoje scenariuszowe sedno. Niestety, przyjdzie mi jeszcze poczekać na nowego Waltera White’a…

Ale na tym koniec z kwękaniem. Bloodline buduje klimat, w sposób przeze mnie niezwykle ceniony: odkrywa, po kawałku niczym w układaniu puzzla, kolejne, ważne dla całościowego obrazu, fragmenty. I robi to inteligentnie. To, co czyni w moich oczach tę produkcję zdecydowanie wyrastająca ponad przeciętną – to dekonstrukcja pewnego mitu. Tym razem w obrębie “rodziny” – jako symbolu miłości, jedności oraz metafory szczęścia.

W dyskursie popkulturowym nie mówi się zbyt często o tym, że nie tylko, że tak nie zawsze jest – ale, co więcej – rzadko bywa.

Wszyscy znamy tę wielką, podtrzymywaną, wręcz pielęgnowaną przez kulturę mitologię – rodziny jako ostoi społeczeństwa. Rodziny jako “podstawowej komórki społecznej”, której fundamentalnym celem jest hołdowanie wartościom takim jak: wzajemny szacunek, miłość, lojalność, poświęcenie. Rodzina, w tym wyidealizowanym obrazku – to “oaza”, w której jej poszczególni członkowie – powinni móc odnaleźć niemożliwe do realizacji gdzie indziej domagania: uwagi, troski, miłości bezwarunkowej, ukojenia, wsparcia i sprawiedliwego traktowania. Jednym słowem, to wszystko – czego świat pozbawiony “więzów krwi” – nie dostarcza.

A tymczasem Bloodline, wszystko to wywraca na nice. Podtyka nam pod nos „obraz idealny” jedynie na chwilę, żeby dość szybko się z nim rozprawić. I jest to nieprzyjemna wiwisekcja, w której ważne dla wszystkich bohaterów wydarzenie z przeszłości staje się kluczem do całej opowieści.

Pierwszy sezon Bloodline zapowiada się na sagę o pewnym klanie z Florydy. Rodzinie Rayburn’ów, w której seniorzy rodu: Sally i Robert (w ich role wcieliło się dwoje wybitnych aktorów amerykańskich: Sissy Spacek i Sam Shepard) zostali zarysowani jako postaci stanowiące „tło”. Ale to pozory. Ich osoby – są dla opowieści niezwykle istotne. Ta psychologiczna prawda – jest dobrze przemyślana i umocowana w szkielecie konstrukcyjnym dla narracji.

Od dziesięcioleci prowadzą znany i szanowany hotel, rodzaj “resortu”, uwielbianego przez turystów, namiętnie przyjeżdżających na Florida keys w hrabstwie Monroe (archipelag wysp koralowych), by cieszyć się tym wszystkim, co oferują. A jest tego dużo – od wspaniałej pogody, poprzez wielki wybór ryb i owoców morza, możliwość uprawiania szeregu sportów – na balandze na plaży do białego rana – kończąc.

Rayburn’s hotel to nie tylko biznes turystyczny, to “instytucja”. Bo jego założyciele uchodzą w oczach lokalnej społeczności za ludzi o nienagannej reputacji, godnych szacunku i podziwu. Sally i Robert w mniemaniu opinii publicznej są niezwykle udanym małżeństwem. Dodatkowo cieszącym się urodą, zdrowiem i gromadką godnych ich następców w postaci dorosłych dzieci. Troje z nich: syn John – miejscowy glina w randze zastępcy szeryfa (Kyle Chandler), Meg – prawniczka (Linda Cardellini) oraz Kevin – kapitan żeglugi, zawiadujący mariną z jachtami (Norbert Leo Butz) – aktywnie pomagają rodzicom w prowadzeniu biznesu i utrzymywaniu wysokiej jakości usług.

Na ten wzruszający obrazek – podkreślany przez operatora wymuskanie ślicznymi zdjęciami imponującej posiadłości, bieli piaseczku miękkiego jak mąka, turkusu wody, błękitu nieba, zieleni palm kołyszących się w lekkiej bryzie od oceanu – pewnego dnia pada cień. Na ważną rodzinną uroczystość, po długiej nieobecności, zajeżdża niespodziewanie najstarszy – pierworodny syn Danny (w tej roli DOSKONALE zagranej – australijski aktor Ben Medelsohn). Żeby oddać sprawiedliwość – muszę dodać, że Bloodline ma w ogóle fantastycznie skompletowaną obsadę oraz bardzo wysoki poziom gry aktorskiej.

Co z powrotu „czarnej owcy” na łono rodziny wynika i dlaczego – staje się osią opowieści Bloodline.

Znacie mnie już na tyle, że wiecie, że nie opowiem wam teraz “co i jak się wydarzyło”, tyle że w skrócie.

Mogę wam jednak obiecać, że Bloodline „złapie was na haczyk” szybciej niż się wam wydaje. Bo jego siła polega na tym, że wszyscy bezbłędnie czytamy metaforę zawartą w porzekadle: „z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu”.

You may also like

ROZMOWY Z PRZYJACIÓŁMI
SCHODY
OGRODNICY
SCENY Z ŻYCIA MAŁŻEŃSKIEGO