2
lis
2015
139

BURTON AND TAYLOR

BURTON AND TAYLOR. Reż: Richard Laxton. Scen: William Ivory. Wyk. Helena Bonham Carter, Dominic West, 2013, BBC

burton-poster

Kameralny dramat biograficzny (tzw. ‘biopic’) o spotkaniu – po latach od rozstania – dwóch legend aktorskich i celebrytów drugiej połowy XX wieku: Elizabeth Taylor i Richarda Burtona  – bardzo mnie poruszył.

I już na początku chce zaznaczyć, że w głównej mierze, dzięki wyśmienitym rolom aktorskim. Bowiem, Helena Bonham Carter oraz Dominic West – swoje kreacje aktorskie pary „większej niż życie” – uczynili największym atutem tego filmowego przedsięwzięcia.

Taylor i Burton byli pierwszymi hollywoodzkimi celebrytami, w czasach, w których przemysł medialny z tym zjawiskiem związany dopiero się rodził. Ich związek zapoczątkowała (ach, cóż za banał nad banałami) wspólna praca na planie słynnej tyleż z wystawności inscenizacyjnej, rozmachu budżetowego, co kiczowatości „Kleopatry” (1963) w reżyserii Josepha L. Mankiewicza. Taylor grająca słynną władczynię Egiptu była wtedy najlepiej opłacaną amerykańską aktorką, gwiazdą pierwszej wielkości, pięknością, zaznajomioną z jet-set society całego ówczesnego świata ważnych i możnych. Burton zaś, wcielający się w postać Marka Antoniusza, niezbyt jeszcze znanym w Ameryce brytyjskim aktorem teatralnym, ze wspaniałym dorobkiem scenicznym na koncie.

To dość znamienne dla późniejszych losów aktorów, że „Kleopatra” – stała się obrazem, zdecydowanie bardziej znanym, dzięki okolicznościom jego produkcji – niż walorom artystycznym tego filmu. Ich płomienny romans na planie uczynił go tak głośnym, że w sumie nie potrzebował już żadnych innych nakładów finansowych na reklamę, promocję i PR. Media trąbiły o nim bez przerwy, gwiazdy ścigały tłumy paparazzi, a masy śledziły doniesienia prasowe z zapartym tchem  (bowiem każde z aktorów było wtedy w związku ślubnym z kim innym). Sam Watykan potępił publicznie wyczyniane przez nich „bezeceństwa”.

Rok później Taylor i Burton byli małżeństwem. Po 10 latach się rozwiedli, by pobrać ponownie, po upływie roku, tym razem jedynie na 12 miesięcy.

burton-glo

Głównym wątkiem Burton and Taylor jest fragment z późnego życia aktorów, bowiem film skupiony jest wokół wystawianej na Broadwayu w NYC w roku 1983 komedii Nowela Cowarda, pt. “Życie prywatne “ z wielkimi legendami kina w rolach głównych właśnie. Żeby było zabawniej (a może straszniej?) sztuka ta opowiada o byłych małżonkach, którzy spotykają sie przypadkiem w tym samym hotelu na południu Francji, będąc w podroży poślubnej po kolejnych małżeństwach z kimś innym.

Już na konferencji prasowej ogłaszającej udział Liz i Dicka w tym przedstawieniu media były zainteresowane prawie wyłącznie tym, czy aktorzy szykują się do kolejnego powrotu do siebie w życiu prywatnym. Sztuka, w której występowali cieszyła się powodzeniem u publiczności, a każda niemalże kwestia wypowiadana przez aktorów na scenie wywoływała salwy śmiechu – w dialogach upatrywano bowiem prawie że bezpośredniego przełożenia na ich byłe małżeństwo. Taylor radziła sobie z tym lepiej – była aktorką filmową, przyzwyczajoną do czasami niedorzecznie wyrażanego uwielbienia tłumów. Burton, którego pierwszym kontaktem z publicznością był brytyjski teatr (sam Old Vick w Londynie!) znosił to gorzej, tym gorzej, że znacznie bardziej od Liz zdawał sobie sprawę z tego, że występ w tym przedstawieniu jest poniekąd “rozdrapywaniem starych ran”. Ponadto krytycy bardzo źle obeszli sie z ich występem, a szczególnie z Taylor. Oboje zaś wykpiwano z tytułu tego, że zabrali się do wystawienia sztuki, na którą oboje byli zdecydowanie za starzy.

Jest w tym obrazie pewna scena, w której Burton wspomina jak poznał Taylor. I zaczyna od tego, że kiedy on, aktor znany z ról szekspirowskich spotkał Elizabeth Taylor – aktorkę z Hollywood, która swoje pierwsze kroki przed kamerą stawiała jako 10 letnia dziewczynka, by stać się “gwiazdą” po roli w “Lassie wróć” (1943) Freda M.Wilcoxa – ujrzał “all tits and make – up” (tylko cycki i makijaż), by skończyć na tym, że zawsze podziwiał jej aktorstwo, charyzmę, umiejętność przyciągania uwagi kamery, stawanie się grana postacią, nieodparty magnetyzm.

To, co uczyniło ich nieśmiertelnymi ikonami w popkulturze to nie tyle ich role, co ich burzliwe życie miłosne. Jako para celebrytów uosabiali ówcześnie wszystko to, co wyobrażano sobie na temat tego, co to znaczy wielka namiętność, w tym przypadku dodatkowo połączona z wielką urodą, sukcesem, bogactwem, luksusowym życiem przez duże L. Ludzie, którzy ich znali twierdzą, że z pewnością, to co ich łączyło, było czymś jedynym i niepowtarzalnym. Czego żadne z nich nie było w stanie odnaleźć w kolejnych partnerach, choć zarówno Liz jak i Dick żenili się kilkukrotnie (on w sumie pięć razy, ona osiem). Podobno to ich obopólna umiejętność rozbawiania partnera do łez była jedną z tych kwestii. Kiedy było między nimi dobrze, byli najbardziej czułą, wrażliwą, wspierającą się i na dodatek umiejącą cieszyć się sobą i życiem parą. Lecz kiedy było źle – było źle bardzo. A działo się to zazwyczaj wtedy, kiedy jedno z nich lub oboje byli pijani w sztok. Czyli często.

Do dzisiaj znawcy tematu życia Liz i Dicka twierdzą, że jedne z najlepszych kreacji aktorskich stworzyli – nie bez kozery – w filmowych adaptacjach dwóch wielkich sztuk teatralnych, które opowiadają o burzliwych związkach: “Kto się boi Virgini Woolf?” Edwarda Albee oraz “Poskromieniu złośnicy” Williama Shakespeare’a.

Relacja Taylor i Burtona była związkiem z kategorii najbardziej uzależniających, a noszących nazwę “miłość – nienawiść”. Nie mogli żyć ze sobą, ani nie mogli żyć bez siebie. I oboje nie mogli żyć bez alkoholu. I o tym też opowiada obraz Laxtona. Burton pił potwornie całe życie, już przed “Kleopatrą”, po której gigantycznym sukcesie osiadł na stałe w Ameryce, miał poważny problem alkoholowy.

Jeden z brytyjskich dziennikarzy, który poznał go w latach 60-tych jako dzieciak (był synem autora sztuki, w której Burton miał wystąpić) tak oto smutnie wspomina swoje pierwsze spotkanie z Dickiem: “nie wiedziałem co mu jest, z dzikim wzrokiem walił pięściami w powietrze jak bokser, myślałem, że ćwiczy rolę pijaka, niestety potem zrozumiałem, że było inaczej, do pory lunchu wypił 14 „bloody mary”, a po obiedzie przeszedł na czystą”

Kiedy grali razem w “Życiu prywatnym” na Broadwayu – Liz też piła, od wielu lat. Od samego rana. Brała też dużo pigułek różnego rodzaju. Na różne „dolegliwości”. Traciła kontrolę nad czasem, zapominała tekstu. Kłócili się o to. Bo Burton wtedy próbował rzucić picie, a ona jedynie udawała, że chce to zrobić.

Dodatkowo spektakle wywoływały w nich wspomnienia, o których nie chcieli pamiętać, w tym o ich własnej podróży poślubnej, wiele, wiele lat temu, kiedy byli tacy zakochani, młodzi, piękni, silni i zdrowi.

Film Burton i Taylor ma charakter studium przypadku, jest swego rodzaju próbą diagnozy pary aktorów na dwóch wymiarach: od strony zawodowej – jako tych, którzy “najlepsze dni mają za sobą”, wielkość każdego z nich co prawda polegała na czymś zupełnie innym, ale teraz dla obojga – bezpowrotnie przemija. I każde z nich się z tym na własny sposób boryka. A od strony ich związku: na ich niszczącej relacji, w której jako alkoholicy – oboje ciągnęli się w dół. I choć oboje byli ze sobą bardzo blisko, nie potrafili wzajemnie sobie pomóc. Po zamknięciu sztuki, w której wystąpili razem, dla każdego z nich decyzja o tym, że muszą jakoś spróbować zerwać z wyniszczającym trybem życia skończyła się inaczej. Burton podjął decyzję, że skończy z piciem, jakoś ogarnie swoje życie, rozpocznie ‘nowy rozdział’ (miał 58 lat). Ożenił się ze swoją ostatnią partnerką i wyjechał do Szwajcarii. Zmarł dziewięć miesięcy później na wylew krwi do mózgu.

Taylor zaś zgłosiła się do słynnej kliniki uzależnień Betty Ford. Jako pierwsza gwiazda filmowa na świecie podała do publicznej wiadomości, że jest uzależniona od alkoholu.

 

You may also like

Wracają KONFRONTACJE FILMOWE
OJCIEC
GALLIVANT GDAŃSK – czyli o tym jak pachną miasta…
PARYŻ, 13. DZIELNICA