25
Wrz
2018
31

CZYŚCICIELE INTERNETU

CZYŚCICIELE INTERNETU (The Cleaners). Reż & Scen. Hans Block i Moritz Riesewieck, Niemcy / Brazylia, 2018

Jeśli miałabym podsumować film dokumentalny CZYŚCICIELE INTERNETU jednym zdaniem – to brzmiałoby ono tak: to, co kiedyś wydawało się być oazą wolności słowa, platformą wymiany nieskrępowanej przez nikogo myśli oraz najszybszym kanałem komunikacji pomiędzy wszystkimi mieszkańcami “globalnej wioski” jaką w XXI wieku jest świat stało się kolejną pułapką, tym razem cyfrową, którą jako gatunek sami sobie skonstruowaliśmy…

Mnie osobiście dokument Czyściciele Internetu otworzył oczy na wiele kwestii i choć nie nazwałabym się “pierwszą naiwną”, to jednak po jego obejrzeniu stwierdzam, że jednak naiwna byłam bardziej niż mi się wydawało.

 Plakat_web

Czyściciele Internetu to kolejny doskonały dokument (po recenzowanym przeze mnie “Człowieku delfinie”), który trafia na ekrany kin polskich – po tegorocznej, 15-tej już edycji Festiwalu Millenium Docs Against Gravity – gdzie spotkał się z wielkim zainteresowaniem jego uczestników. W zasadzie uważam, że powinien go obejrzeć każdy. Gdyby ten film dokumentalny był książką, nazwałabym go “lekturą obowiązkową”…

Należę do pokolenia, które w Polsce na Internet oraz media społecznościowe załapało się późno. Wychowałam i wykształciłam się w świecie analogowym. Prywatny adres mailowy zaposiadłam będąc dorosłą kobietą; konto na Facebooku (data powstania 2004) założyłam zaś mocno po trzydziestce (ykhm). Youtube powstał w 2005 roku; Twitter w 2006, a Instagram dopiero osiem lat temu (2010).

Gdyby nie fakt, że uczyłam się świata na innych zasadach, nie wiem jak bym była w stanie ogarniać obecnie cokolwiek co nazywa się “obiektywną, sprawdzoną i rzetelną wiedzą”. Odkąd bowiem ludzkość wynalazła tzw. Internety – rzetelność i obiektywizm informacji z dekady na dekadę staje się pojęciem coraz bardziej abstrakcyjnym. A wręcz kpiną z ich definicji…  I tak szczerze mówiąc, choć jest to stwierdzenie auto-szydercze (wszak jestem “blogerką”) mam pełną świadomość tego, że digitalu, a zwłaszcza mediów społecznościowych nie ogarniam. Gdyby był to jedynie problemik w zakresie moich własnych, egocentrycznych potrzeb takich na przykład  jak pozyskiwanie uwielbienia tłumów dla mej skromnej osoby i jej wytworów w zakresie recenzowania filmów – byłabym wobec faktu swej cyfrowej ułomności pełna pokory. Ale ponieważ, co dobitnie podkreśla film Czyściciele Internetu – dzisiaj media społecznościowe to najpotężniejsze narzędzie manipulacji nie tylko marketingowej, ale politycznej, służącej interesom grup lobbystycznych, finansowych, a nawet militarnych. Rozgrywających poza naszymi plecami partie szachów, w której plansze stanowi nasza planeta i przyszłość świata, w którym wszyscy żyjemy – zaś my – jej użytkownicy jedynie przestawiane pionki – dokument ten poruszył mnie do żywego! I autentycznie zabolał!

 mdagff-2018 - The Cleaners - Stills [578491]

mdagff-2018 - The Cleaners - Stills [578493]

Nie widzisz tego, czego nie możesz zobaczyć

Reżyserzy & pomysłodawcy dokumentu: Hans Block & Moritz Riesewieck

Mark Zuckerberg jest teraz redaktorem naczelnym każdej gazety na świecie

Antonio Garcia Martinez – były product manager Facebooka

Platformy mediów społecznościowych są zaprojektowane tak, aby szerzyć niezgodę, tworzyć podziały bo odnoszą korzyści ze zwiększonej uwagi, którą generuje oburzenie

Tristan Harris – były pracownik Google, zajmujący się etyką produktu

*     *     *

Każdego dnia CO MINUTĘ – 500 godzin materiału filmowego jest przesyłanych na Youtube, na Twitterze pojawia sie 450.000 tweetów, a na Facebooku 2.500.000 (słownie: dwa i pół miliona) postów…

Takie są dane statystyczne i tzw. suche fakty, od których podania zaczyna się film dokumentalny Czyściciele Internetu. Czy to ważne? BARDZO! Bo jeśli nie ma się świadomości ogromu tych liczb – nie można pojąć skali zjawiska o którym film opowiada!

Przy powadze, jaką stanowią – mogę tylko zacząć cichutko kwilić ze zgrozy albo uraczyć was czarnym humorem: od próby policzenia ile postów trafia na Fejsa w ciągu jedynie jednej doby z 365 dni w roku (2.500.000 x 60 x 24) zepsuł mi się kalkulator.

Przejdę zatem do meritum.

Kto decyduje o tym, dlaczego jedne zdjęcia mogą pojawić się w sieci, a inne nie? Lub znikają bezpowrotnie. Kto blokuje konta na Facebooku? I czemu? Jak do tego dochodzi?

I jak to się stało, że niewyobrażalnie olbrzymi zasięg mediów społecznościowych stał się głównym narzędziem wszelkiej maści populistów i radykałów?

Na te wszystkie pytania Czyściciele Internetu starają sie dać nam odpowiedź, a przynajmniej otworzyć oczy na mechanizmy, które za nimi stoją. Czyściciele Internetu to tego typu dokument, przed którym trudno nie zdjąć czapki z głowy. Świetnie pomyślany, doskonale poprowadzony, rzetelny, obiektywny a przede wszystkim mający skłonić do refleksji.

Każe nam spojrzeć na media społecznościowe z każdej możliwej perspektywy. Przedstawia zatem zarówno kulisy, skutki jak i ofiary internetowej cenzury. W Czyścicielach Internetu znajdziemy wypowiedzi zarówno artystów (malarki, fotografików); dziennikarzy z krajów, które borykają się z cenzurą polityczną; specjalisty od prawa cyfrowego; działaczy społecznych zajmujących się nagłaśnianiem aktów ludobójstwa dokonywanych na mniejszościach etnicznych; akademików i wykładowców; byłych pracowników korporacji z Doliny Krzemowej jak i nawet pracownika ONZ do spraw wolności słowa w Internecie.

*    *    *

mdagff-2018 - The Cleaners - Stills [578492]

Czyściciele Internetu skupiają się jednak nie na tej imponującej, a wręcz przerażającej w swym ogromie ilości tzw. contentu, który trafia do sieci co dnia, ale na ludziach, którzy są bohaterami głównymi filmu. Ich praca polega na oglądaniu i usuwaniu tysięcy niepokojących obrazów i nagrań. 

Zasady dotyczące dozwolonych treści są ustalane w Dolinie Krzemowej, a że korporacje uwielbiają nowomowę – zwane jest to ich ‘moderowaniem’…

Cenzurowaniem treści w Internecie zajmują się w głównej mierze mieszkańcy krajów Trzeciego Świata. Czyściciele Internetu pokazują nam czy też pozwalają śledzić działania pięciu osób (z dziesiątków tysięcy, które się tym zajmują), które w Manili na Filipinach – centrum moderowania Internetu – pracują w roli “cyfrowych śmieciarzy”. Tu znowu wracamy do korporacyjnego żargonu. Zatrudnianie Filipińczyków jest formą tzw. outsourcingu. Kto nie wie, co to oznacza – zapraszam do google’a 😉 . Dość powiedzieć, że to firmy z Doliny Krzemowej wyznaczają standardy ich pracy, to one decydują o tym, jakie treści mogą się przedostać dalej, a jakie nie, jakim zasadom podlega ich ocena, ustalają niepodważalne wytyczne dla pracowników. Więcej niż kilka pomyłek w miesiącu – skutkuje zwolnieniem z pracy. Pracy – w kraju tak ubogim jak Filipiny – uznawanej przez wielu “czyścicieli Internetu” za pracę marzeń. Dzięki której ich status materialny i społeczny winduje ich w rejestry, w których nigdy by się szans znaleźć nie mieli.

08_THE CLEANERS © gebrueder beetz filmproduktion

I jeśli chodzi o moje odczucia – to właśnie ten wątek tego dojmującego dokumentu przemawia najbardziej i najbardziej porusza.

Bo w rewelacyjny wręcz sposób umie podkreślić to, co jest sednem jego przeslania. Internet to jeden wielki “śmietnik”, śmietnik, w którym jedynie wydaje się nam, że umiemy się poruszać. A co więcej raczej nie rozmyślamy nad tym, jak bardzo nas dehumanizuje…

A najbardziej tych, których beneficjenci jego potęgi zatrudniają do jego “oczyszczania”!

W wysokich, klimatyzowanych, szklanych biurowcach, w open-space’ach siedzą ci, których praca to nie komfortowe klikanie myszką w 0-1 formacie “delete” lub “accept”. To ludzie, których praca polega na tym by oddzielić nas od horrorów, które pozostawiają na nich trwały ślad psychiczny, traumatyzują ich na sposób, który przez psychologów porównany został do tego samego zjawiska jaki dotyczy żołnierzy, którzy wrócili z wojny (PostTraumaticSyndromDisorder).

Nie napisze rzecz jasna, co niektórzy z nich musieli oglądać… ale zaręczam Wam, że mi w kinie ze grozy zamarzła krew w żyłach. I jestem pewna, że nie byłabym w stanie już nigdy się z tego otrząsnąć…

Film Hans ‘a Block’a & Moritz’a Riesewieck’a w zasadzie odbieram jako swego rodzaju apel, próbę wstrząśnięcia nami w obliczu katastrofalnego kryzysu ludzkości. Zwyrodnieniu wszystkich, nawet najszlachetniejszych w swych podstawach wartości, które zbudowały potęgę naszego gatunku. Jego bohaterowie, ich praca, to co mają nakazane przez swoich mocodawców kasować, aby zostało usunięte sprzed naszych oczu, a tym samym w kulturze obrazkowej, w której żyjemy stało się nierozpoznane to nie jest tylko “ich problem” – to problem nas wszystkich. Każdego z nas z osobna, kto ma konta na portalach społecznościowych. I wszyscy poniesiemy konsekwencje braku jego rozwiązania…

*** Wszystkie zdjęcia oraz cytaty wykorzystane w tekście pochodzą z materiałów prasowych dystrybutora filmu Czyściciele Internetu na rynku polskim: Against Gravity

You may also like

PIERWSZY CZŁOWIEK
American Film Festival – wszystkie stany kina! – edycja 9.
7 UCZUĆ
KLER

2 Komentarze

    1. Kultura Osobista

      Bardzo dziękuję za miłe słowa na temat recenzji. Cieszę się, że się podobała! A przede wszystkim, że obejrzała Pani ten doskonały film dokumentalny. Serdeczności, j

Skomentuj