4
paź
2015
163

HERMES Apple Watch – czyli mroczny przedmiot mojego pożądania

Chcę go! (ależ ja jestem kochliwa 😉 …tym razem mój wybranek – dostepny od tego poniedziałku, nie jest jednak symbolicznym “księciem z bajki”… nie kosztuje bowiem fortuny. Owszem –  tani nie jest. Ale 1250 dolarów za zegarek sygnowany logo HERMES to jednak (toutes proportion gardées) nie dużo.

Pfff! Pieprzona snobka, można by rzec. No, tak. Owszem. Ale nigdy nie udawałam, że jest inaczej (hehe)

app.jpg

I zawsze będę podkreślać fakt, że mój snobizm jest bardzo mocno uwarunkowany tym, co osobiście postrzegam jako ‘nośniki pewnych wartości’, a co nie jest jednocześnie równoznaczne jedynie z kwestią mamony, którą trzeba za nie zapłacić. Zresztą – LUKSUS – jest pojęciem, które, by utrzymywać się przy życiu musi posługiwać się atrybutami ceny. Inaczej nim przestanie być (jak by kto nie wiedział). Takie były, są i będą realia rynkowe. To, co w jego przypadku jest najistotniejsze – to kwestia – ZA CO  Luksus chce pieniądze. I czy ma to uzasadnienie i sens. Reszta to dyskusje o własnych, całkowicie prywatnych potrzebach i definicjach. A w te – z zasady – się nie wdaję!

**

Hermes to Jedyny przybytek luksusu w całym Paryżu.

To słowa samego Pierre‘a Bergé, wieloletniego partnera Yves Saint Laurenta oraz współtwórcy jego sukcesu!

Nie da się ukryć, że marka ta jest jedną z nielicznych w obecnym świecie dóbr luksusowych, która nie przechodzi z rąk do rąk, co kilka lub kilkanaście lat, zmieniając właścicieli i koncerny, które decydują o tym, czym ma być.

Francuzi otaczają Hermès prawdziwym kultem, w którym podziw i respekt mieszają się z onieśmieleniem. W tym melanżu podniosłych uczuć dominuje jednak duma: w oczach rodaków Hermès uosabia niedościgniony wzorzec francuskiego savoir – fair…Styl Hermèsa rozpoznaje się już na pierwszy rzut oka, jak styl wybitnych dzieł sztuki…

hermes

Niedawno otwarty, flagowy butik Hermès w Paryżu, w dzielnicy Saint Germain

Co więcej, to jedno z nielicznych już imperiów… przestrzegających starych reguł narzuconych przez założycieli dynastii. A najważniejszą z nich jest dyskrecja: wszystko co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, ma pozostać za zamkniętymi drzwiami. Brak publikacji, brak biografii, ot kilka linijek w Internecie i minimalistyczna, choć szacowna legenda – słowem, nic dla plotkarzy, czy choćby zwykłych ciekawskich

Marka powstała – to kluczowa sprawa dla mnie – jeśli idzie o uwielbienie dla tzw. dóbr luksusowych w roku 1837 (sic!). Założył ją Thierry Hermès i do tej pory, od ponad 130 lat pozostaje od pokoleń w rękach kolejnych członków rodziny!

Szczyci się tym, że uchodzi w kategorii akcesoriów luksusowych za najdroższą. I słusznie. Pracowała na to stulecie. Na to, by mieć pozycję tej, której się pragnie poświecić na prawdę duże pieniądze, niczym artyście, który obiecał namalować nam portret, gwarantując, że wraz z wiekiem, jego wartość będzie jedynie rosła w cenę.

Tu mała dygresja: modele torebek od Hermèsa, nazwane na cześć ich słynnych i ikonicznych posiadaczek “Kelly” (od Grace Kelly) oraz “Birkin” (od Jane Birkin)  – czas oczekiwania – co najmniej kilka miesięcy – bo nie przyjeżdżają z fabryki w Szenzen w Chinach, tylko wciąż są robione w manufakturach należących do firmy! –  to koszt co najmniej kilkunastu tysięcy Euro. Ale, co wiem – bo sprawdzałam – podobnie jak z dziełami sztuki – nie tracą na wartości. Za model “vintage”, czyli używany i to w bardzo dobrym stanie trzeba zapłacić nie mniej niż 8.000 – 10.000. Et voilà!

Te biograficzne fakty, dotyczące Hermèsa mnie osobiście zachwycają. A co więcej, czynią osobą, która czułaby się zaszczycona, mogąc używać ich wspaniałych wyrobów. Tak też myślą o tej marce wszyscy, którzy jej pragną! Właśnie dlatego, że od tak dawna i tak bardzo długo – stara się jak może, zapewnić swym użytkownikom poczucie absolutnej wyjątkowości…

Oficjalna religia tego imperium opiera sie na perfekcji projektu, materiałów i wykonania – wszystko inne, włącznie z modą, zajmuje znacznie dalsze miejsca w hierarchii priorytetów

Jak traktować zatem mariaż pomiędzy Hermesem a Apple? W moim własnym odczuciu, starając się na to spojrzeć obiektywnie i biznesowo – jest to dowód na to, że szacowna marka jaką jest Hermès, wraz z jej biografią, historią, koneksjami – jednym słowem – drzewem genealogicznym – zachowała się w obecnych czasach całkowicie a propos – czyli strategicznie całkowicie zdroworozsądkowo!

W tym miejscu przychodzi mi na myśl małżeństwo Księcia Walii: Williama, następcy tronu brytyjskiego z niejaką Kate Middleton. Analogia ta jest moim zdaniem, w tym przypadku – wysoce uzasadniona. Monarchia bowiem jest bytem, który – z geopolitycznej, socjologicznej i historycznej perspektywy patrząc – “się przeżył”. A jednak istnieje. By trwać, zatem – potrzebuje czegoś, co pozwoli jej zachować nieco skostniałą “przeszłość”, jednocześnie utrzymując się tak mocno jak się da w teraźniejszości – nie wytracając środka, czy też sedna swego jestestwa. To moim zdaniem, zresztą, wyjątkowy “case study” w dziedzinie wysublimowanego marketingu. A za taki – co podkreślam z całą mocą – uważam obecną monarchię brytyjską!

To wielka sztuka –  nie gubić korony –  przy jednoczesnych dziejowych koniecznościach  –  zmuszających do dokonywania głębokich pokłonów wobec swoich poddanych!

I tak właśnie traktuje zegarek Hermès od Apple, czy też Apple Watch od Hermès. Wspólnym mianownikiem jest tutaj to samo: poszanowanie dla tradycji i dziedzictwa i naginanie się wobec obecnych czasów, o tyle ile trzeba –  w obrębie tego, co najważniejsze. A tym czymś  jest  pielęgnowanie pewnych wartości. Oraz podzielana przez oba giganty – nieustająca chęć wyznaczania wzorców!

Jak powiada Apple na swojej stronie www:

Uncompromising craftsmanship. Pioneering innovation. Groundbreaking functionality. Apple Watch Hermès is the culmination of a partnership based on parallel thinking, singular vision, and mutual regard. It is a unique timepiece designed with both utility and beauty in mind. With leather straps handmade by Hermès artisans in France and an Hermès watch face reinterpreted by Apple designers in California, Apple Watch Hermès is a product of elegant, artful simplicity — the ultimate tool for modern life.

Mówiąc szczerze – mnie osobiście to absolutnie zachwyca! Jestem – o czym pisałam już kilka razy – zagorzałą wielbicielką i fanką tego, co Apple ustanowił jako “wzorzec metra z Sevres” w dziedzinie nowych technologii. Tak samo jak brytyjska monarchia  – ma on swoje słabości (a kto ich nie ma?). W tym wszystkim kluczowe jest jednak poczucie, że nikt tu nagle i straszliwie nie spuści z tonu. Cesarstwo „staro – europejskiego” Luksusu, jakim jest Hermès i Apple  – jako przedstawiciel amerykańskiego know – how  i „craftsmanship” w dziedzinie technologii zrobili „deal”, taki, który budzi mój wielki szacunek. W świecie, o którym mowa (ich świecie)  – nic nie dzieje się nagle, a tym bardziej przypadkiem. Choć światy te wydają się takie odrębne. Bywają w nich zawirowania i nieprzewidziane wypadki, jak wszędzie. Ale jedno jest pewne: stale dąży się w obu w nich do zachowania najwyższej formy, do utrzymywania elegancji, szyku i klasy –  i co najważniejsze – do – permanentnego – wedle możliwości wyznaczanych przez „tu i teraz” – równania w górę, nie w dół!

 

** Cytaty pochodzą z książki, autortstwa Yann’a Kerlau pt. „Dynastie, które stworzyły Luksus”, wydanie polskie, 2010, Świat Książki

 

You may also like

Partnerstwo przede wszystkim! – czyli o marce JOHN & MARY
VERMEER. BLISKO MISTRZA
20 lat z nami i dla nas! – Millenium DOCS AGAINST GRAVITY 2023
HANIA RANI – Piano Day 2022 w ARTE.TV

Skomentuj