6
gru
2016
46

kalendarz PIRELLI 2017

Pierwszy kalendarz PIRELLI ukazał się w roku 1963. Status kultowego uzyskał jednak nieprędko. Dopiero w latach 90-tych zeszłego stulecia. Niemniej  – sam pomysł, by był on limitowany i nie do kupienia – okazał się w tym wszystkim najważniejszy! Bo walnie przyczynił się do jego legendy. Dostają go corocznie w prezencie jedynie wybrani klienci marki oraz najważniejsze VIP’y tego świata (na marginesie – do Polski trafia jedynie około 150 sztuk z kilkunastu tysięcy!).

pirelli-calendar-cover

 

No cóż, prawda – stara jak świat! Ludzie pragną najbardziej tego, czego mieć nie mogą! 🙂 Lata całe kalendarz Pirelli był “mrocznym przedmiotem pożądania”-  głównie mężczyzn, a to za sprawą faktu, że przez dekady prezentował najpiękniejsze modelki, mocno roznegliżowane. Fotografowali je dla marki najwięksi fotograficy – portreciści  świata. Ich lista jest imponująca. I zawiera takie nazwiska jak: Herb Ritts, Richard Avedon, Bruce Weber, Mario Testino, Annie Leibovitz, Patrick Demarchelier, Mert Alas & Marcus Piggot, Inez van Lamsweerde & Vinoodh Matadin.

 

pirelli-2017-3

Najnowszą edycję – na rok 2017 – po raz kolejny – wziął pod swoje skrzydła Peter Lindbergh. A przed jego obiektywem stanęły najwspanialsze współczesne aktorki! W każdym wieku: od młodziutkiej Alicii Vikander, poprzez przedstawicielki pokolenia kobiet w kwiecie wieku (Uma Thurman, Kate Winslet, Robin Wright, Julianne Moore) aż po reprezentantki kobiecości wspaniale dojrzałej (Helen Mirren, Charlotte Rampling).

Peter Lindbergh – jest moim zdaniem – wybitnym portrecistą kobiet. Nikt – tak jak on – nie potrafi oddać wspaniałości płci pięknej, oddać czci kobiecemu ciału, jego zmysłowości, siły, czaru, magnetyzmu i tajemnicy.pirelli-2017-1

Jeśli idzie o mój prywatny zachwyt nad najnowszą edycją – jest jeszcze jedna kwestia, poza rzecz jasna – sportretowaniem aktorek, co mnie jako wielbicielkę X muzy –  jara szczególnie. Kalendarz Pirelli 2017 jest czarno-biały. Być może to stereotyp, być może jestem konserwatywna… Niemniej  czarno – biała fotografia do mnie przemawia szczególnie silnie. Ma zaszyty w sobie  jakiś rodzaj magii. To może być związane z tym, że pierwotnie, przez długie lata taka była. Ale może też mieć związek z moim własnym poczuciem estetyki. Z tym, że w mojej prywatnej opinii – brak koloru – naddaje zdjęciom głębi, prawdy, uwypukla rzeczy, sprawy, kwestie, które jaskrawe barwy czynią trywialnymi, pozbawionymi pola do refleksji.

pirelli-2017-2Kalendarz Pirelli 2017 jest dla mnie wyjątkowy także z tego powodu, że kontynuuje zeszłoroczną koncepcję, by pokazać “prawdziwe kobiece piękno”. Nie ma w nim nic, co by odciągało uwagę od sedna rzeczy. Nie ma oszałamiającej scenografii, nadmiernego makijażu (jest zgodny z najnowszymi trendami – czyli taki, którego nie widać), nie jest wyfotoszopowany, nie stara się glamuryzować, upiększać, budować sztucznego świata ego – maniackiej, narcystycznej, instagramowej rzeczywistości. Nie epatuje przepychem, nie ocieka seksem, nie pokazuje ciała jako “obiektu do ślinienia się”. Czyli tych  wszystkich naddatków, w których kultura masowa czyni kobiety – rynkiem zbytu. A czego –  ja osobiście – nie znoszę.

 

pirelli-2017-4

Kalendarz Pirelli 2017 pokazuje kobiecą siłę. Tę, która jest zaklęta w każdej z portretowanych postaci. Jego bohaterki to osobowości, które stanowią przykład kobiet nie tylko znanych, podziwianych, uwielbianych.

pirelli-2017-5

Ale przede wszystkim kobiet, które są samoświadome, inteligentne, wiedzą kim są, gdzie idą, jaki rodzaj kariery pragną robić. Choć ich zawód polega na eksponowaniu ciała, zarabianiu ciałem – niejako – nie ciało jest ich walutą przetargową!

Tytuł najnowszej edycji tego ikonicznego projektu to “Emotional”. Piękny. Nośny. Prawdziwy. Przemyślany. Tak, jak jego bohaterki. Kobiety, które wzbudzają emocje, dostarczają ich, tworzą je. Na ekranie. Wybitnie. I w których chodzi zawsze o to – by było to czymś  znaczącym. Mającym realną wartość. Linbergh wybrał bohaterki swoje wizji kalendarza Pirelli na rok 2017 – osobiście – podług własnych gustów filmowych. A – jak stwierdził  – kierował się tym, że to nie tylko uznane w kinematografii światowej postaci (siedem z nich ma Oscara na koncie), ale głównie tym, że ich kariera jest mocno ugruntowana. I że wniosły własny, istotny, niebanalny wkład do świata kultury, sztuki. To nie efemerydy, które znikną szybciej niż przeminie ich przysłowiowe 15 minut sławy…

I to jest dla mnie osobiście – najwspanialszy przekaz z możliwych!

Nigdy nie marzyłam o tym, żeby kalendarz Pirelli mieć w domu na ścianie. Ale ten – na rok 2017 – pragnę mieć bardzo… Bo podpisuję się pod przyświecającą mu ideą – oboma rękoma!

You may also like

Partnerstwo przede wszystkim! – czyli o marce JOHN & MARY
VERMEER. BLISKO MISTRZA
20 lat z nami i dla nas! – Millenium DOCS AGAINST GRAVITY 2023
HANIA RANI – Piano Day 2022 w ARTE.TV

Skomentuj