26
lis
2021
12

KURIER FRANCUSKI z Liberty, Kansas Evening Sun

KURIER FRANCUSKI z Liberty, Kansas Evening Sun (The French Dispatch) Reż. & Scen. Wes Anderson; Wyk. Benicio Del Toro; Frances McDormand; Adrien Brody; Tilda Swinton; Bill Murray; Léa Seydoux, Timothée Chalamet; Jeffrey Wright; Lyna Khoudri; Mathieu Amalric; Owen Wilson; Stephen Park, Liev Schreiber, USA, 2021

Jeżeli miałabym podsumować jednym zdaniem najnowszy i bardzo wyczekiwany obraz Wesa Andersona KURIER FRANCUSKI z Liberty, Kansas Evening Sun – powiedziałabym, że jest odą do świata, który zniknął, co nie przeszkadza wcale temu, iż wciąż niektórzy bardzo za nim tęsknią. Mowa rzecz jasna o świecie “przed-cyfrowym”. Kurier Francuski sam w sobie stanowi zatem rodzaj zbioru felietonów, które dziwnie jakoś przypominają zebrane w całość – list miłosny. Znajdziemy w nim melancholię, liryzm oraz charakterystyczne dla twórcy delikatne nuty kpiące. A przede wszystkim czułe westchnienie za światem utraconym, który z dzisiejszej perspektywy jawić się może wręcz jako magiczny…

Twórca THE FRENCH DISPATCH: Wes Anderson zapytany przez amerykańską dziennikarkę jeszcze na długo przed premierą swojego najnowszego filmu na tegorocznym MFF w Cannes (a gdzie był nominowany do Złotej Palmy) o to o czym jest jego najnowsze dzieło odpowiedział, że “nie jest łatwo to wyjaśnić”. No, nie jest. Ale (jak wszyscy wiemy) sztuka filmowa sztuką przez duże S bardzo rzadko bywa wtedy, kiedy jest łatwo wyjaśnić o czym ona jest (hehe)…

Kurier Francuski to film – niespodzianka, niczym stary magazyn ilustrowany, znaleziony przypadkiem na pchlim targu, do którego zakupu przyciągnęła nas fenomenalna okładka, dziwnie odwołująca się do naszych młodzieńczych fascynacji. Nieco stlały, ale jakże fascynujący! W który można się niespiesznie wczytać i zadumać nad tym ile ciekawych i inspirujących treści się w nim znajduje, choć z pozoru przecież są takie nieaktualne…

Pięciokrotnie nominowany do Oscara – multidyscyplinarny (reżyseria, scenopisarstwo, produkcja i to także na potrzeby animacji – w tym miejscu łzawi mi oko kinofilskie wzruszenie bo “Wspaniały Pan Fox” to jeden z moich najukochańszych obrazów w dorobku tego artysty) wizjoner kina, jakim bez wątpienia jest Wes Anderson urodził się w roku 1969 w Houston w Teksasie, w rodzinie z zamożnej klasy średniej. Studiował filozofię, więc oficjalnej nauki “jak się robi filmy” nie pobierał. I jak sam twierdzi długie lata marzył by zostać pisarzem. Ale wyszło inaczej 🙂 na szczęście dla świata kina i sztuk wizualnych, bo akurat ten artysta jak nikt inny w branży filmowej potrafi opowiadać za pomocą obrazów i komponować historie swoich bohaterów za pomocą kadrów. Które są tak niezwykle wysublimowane, wycyzelowane i dopieszczone w każdym detaliku scenograficznym, kostiumowym i montażowym, i w unikalnej na skalę światową manierze stylistycznej, że dawno temu stworzyły z reżysera kogoś, kogo film jest rozpoznawalny po dosłownie pięciu minutach projekcji. W tzw. blind teście nikt z kinofilów nie pomyliłby filmu autorstwa Wesa Andersona z jakimkolwiek innym reżyserem na świecie.

I co również znamienne dla tego akurat twórcy ma nie tylko ukochanych aktorów z którymi stale, od lat pracuje, ale przede wszystkim wszyscy chcą pracować z nim. W przypadku Kuriera Francuskiego lista nazwisk z najwyższej ligi biorących udział w obrazie przyprawia o zawrót głowy! Choć niektórzy z nich w zasadzie grają w tym filmie role epizodyczne, ledwo przemykają przez ekran (np. Elisabeth Moss, Jason Schwartzman; Edward Norton, Christopher Waltz, Saoirse RonanCécile de France).

THE FRENCH DISPATCH. Photo Courtesy of Searchlight Pictures. © 2020 Twentieth Century Fox Film Corporation All Rights Reserved

Bo Wes Anderson jest twórcą nie tylko ikonicznym, ale też takim, który swoim kooperantom na planie filmowym dostarcza prawdziwie twórczej radości z pracy. Inspiracji intelektualnej. Pożywki dla kreatywności. Jak twierdzą jego stali współpracownicy: Jason Schwartzman oraz Roman Coppola, a także aktorzy jego filmów, to proces organiczny. Który zaczyna się już na etapie pisania scenariusza. Anderson jak już wie z kim chciałby pracować, zasypuje swoich aktorów materiałami (filmy, artykuły, własne notatki, etc. które mają pomóc im zrozumieć tematykę, klimat obrazu, a tym samym “o czym jest” grana postać). Bohaterowie dla kreujących ich aktorów są więc materiałem – tworzywem, co daje im często niemożliwą do uzyskania u innych, nawet najświetniejszych reżyserów swobodę działania w budowaniu postaci, które najczęściej bazują na tym, co dany aktor jest w stanie wnieść do procesu kreatywnego, a co pochodzi z jego własnej umiejętności bawienia się możliwością re-interpretacji, na własną modłę, zgodnie z własnym stylem bycia, wrażliwością, w tym intelektualną. To jak sądzę jest niebywała gratka i cudownie odświeżające uczucie…

*   *   *

Fabuła Kuriera Francuskiego zawiązuje się tuż po śmierci Arthura Howitzera Juniora (w tej roli jak zawsze niezawodny Bill Murray) – pochodzącego z Kansas redaktora naczelnego amerykańskiego magazynu „The French Dispatch”, którego siedziba znajduje się w Ennui-sur-Blasé we Francji. Zespół redakcyjny zbiera się po raz ostatni, aby napisać nekrolog. A z przywoływanych przy tej okazji wspomnień o Howitzerze Wes Anderson komponuje cztery ujmujące opowieści pełne miłości nie tyle do starej, drukowanej prasy, ale do prasy, którą tworzyli i którą zarządzali pasjonaci, ludzie oddani idei opowiadania innym świata na sposób głęboki i nietuzinkowy. Ludzie, dla których słowo pisane miało sens i znaczenie tylko wtedy, kiedy wnosiło coś istotnego w życie czytelników. Stanowiło intelektualną pożywkę. Do czegoś inspirowało. Dawało szeroką perspektywę na wydarzenie czy zjawisko społeczne, czasami osobistą, ale nigdy banalną, nigdy nie kopiowaną od innych.

Bill Murray in the film THE FRENCH DISPATCH. Photo Courtesy of Searchlight Pictures. © 2020 Twentieth Century Fox Film Corporation All Rights Reserved

Bill Murray and Pablo Pauly in the film THE FRENCH DISPATCH. Photo Courtesy of Searchlight Pictures. © 2020 Twentieth Century Fox Film Corporation All Rights Reserved

Nie jest tajemnicą, że filmem tym reżyser chciał niejako oddać hołd ikonie wśród amerykańskich (a raczej nowojorskich) tytułów, która stała się sławna na cały świat. Mowa rzecz jasna o “The New Yorker”. Kurier Francuski jest też swego rodzaju antologią jak i ukłonem w stronę wielkiej fascynacji Andersona kinem francuskiej nowej fali. I jeżeli chodzi o moje zdanie – to właśnie w Kurierze Francuskim widać najwyraźniej jak bardzo erudycyjnym reżyserem jest ten twórca. Bo to, że jest to twórca mocno intelektualny, refleksyjny i taki, który potrafi w swoich filmach zaszyć co najmniej kilka warstw głębokości – wiadomo nie od dziś. Zresztą tę właśnie umiejętność u Wesa Andersona cenię sobie na równi z wybitnie dopracowaną estetyką, a która jest mocno obecna w jego wcześniejszych obrazach: “Rushmore”; “The Royal Tenenbaums” którego polski tytuł: “Genialny klan” zblatował kompletnie jego znaczenie i dlatego go nie znoszę; “Pociąg do Darjeeling” czy nawet “Moonrise Kingdom”.

Na redakcyjne wspomnienia o redaktorze naczelnym Kuriera Francuskiego Howitzerze składają się cztery opowieści tych, którzy z nim pracowali, którzy go na swój sposób kochali, a przede wszystkim byli przez niego kochani i hołubieni:

  • „Reporter na rowerze” opisujący podejrzane dzielnice, a jest to relacja niejakiego Herbsainta Sazeraca (w tej roli Owen Wilson) z objazdu Ennui-sur-Blasé, starzejącego się miasta położonego na wzgórzu, z zabytkowymi wieżami katedry górującymi nad wąskimi, brukowanymi uliczkami wijącymi się pośród rzędów sfatygowanych kamienic. Jest to opowieść o jego urokach i zepsuciu, życiu nocnym i życiu na krawędzi, gdzie wszystkie epoki zdają się łączyć tworząc ponadczasową esencję Francji płynącą niespiesznie, niczym wody pobliskiej rzeki Blasé.

THE FRENCH DISPATCH. Photo Courtesy of Searchlight Pictures. © 2020 Twentieth Century Fox Film Corporation All Rights Reserved

  • „Konkretne arcydzieło” autorstwa J.L.K Berensen (moim zdaniem najlepsza w całym aktorskim zestawieniu – jak zawsze cudowna Tilda Swinton), w którym odkrywa ona dla świata niepoczytalnego malarza Mosesa Rosenthalera (Benicio Del Toro), od lat odsiadującego wyrok w więzieniu, na oddziale psychiatrycznym. Jego wielki talent odkrywa przypadkiem cwany marszand Julian Cadazio (świetny Adrien Brody). Razem ze swymi wujami (Bob Balaban i Henry Winkler) będzie gotowy zrobić wszystko by wypromować sztukę Mosesa z zamiarem sprzedaży jego prac za coraz bardziej astronomiczne kwoty. Niecierpliwie wyczekiwane, tworzone od lat arcydzieło artysty zainspirowane przez jego strażniczkę i muzę Simone (Léa Seydoux) zostaje wreszcie z wielką pompą zaprezentowane światkowi sztuki, w tym między innymi pochodzącej z Kansas znanej kolekcjonerce i potencjalnej nabywczyni Upshur „Maw” Clampette (Lois Smith).

Tilda Swinton in the film THE FRENCH DISPATCH. Photo Courtesy of Searchlight Pictures. © 2021 Twentieth Century Fox Film Corporation All Rights Reserved

(From L-R): Tilda Swinton, Lois Smith, Adrien Brody, Henry Winkler and Bob Balaban in the film THE FRENCH DISPATCH. Photo Courtesy of Searchlight Pictures. © 2020 Twentieth Century Fox Film Corporation All Rights Reserved

  • „Poprawki do manifestu” autorstwa Lucindy Krementz (w tej roli Frances McDormand), autorki o bezpardonowym sposobie dziennikarskiego działania. I mało przyjaznym sposobie bycia. Reportaż ten to niby obiektywna i bezpośrednia relacja o poczuciu krzywdy oraz pasjach politycznych i seksualnych młodzieży z Ennui, stanowiących zarzewie wojny, którą rozczarowana romantyzmem oraz światem swoich rodziców wypowiada dorosłym. A że liderzy ruchów studenckich przeciwko opresji systemu to dwoje charyzmatycznych pechowców: marzycielski Zeffirelli (Timothée Chalamet) i uparta Juliette (Lyna Khoudri), którzy tak samo jak walkę o lepsze jutro toczą także “walkę płci” – konflikt skutkuje gwałtownym strajkiem generalnym rozlewającym się na cały kraj.

  • „Prywatna jadalnia komisarza” autorstwa Roebuck-Wrighta (bardzo dobry Jeffrey Wright) to portret legendarnego szefa kuchni Nescaffiera (Stephen Park) gotującego dla komisarza policji Ennui-sur-Blasé (Mathieu Amalric). Niespodziewanie zamienia się on w trzymający w napięciu kryminał, kiedy szajka zbirów pod wodzą „Szofera” (Edward Norton) porywają ukochanego syna komisarza. Porwanym grozi śmierć, jeśli niedawno aresztowany księgowy lokalnej mafii (Willem Defoe) nie zostanie wypuszczony na wolność.

(From L-R): Bill Murray, Wally Wolodarsky and Jeffrey Wright in the film THE FRENCH DISPATCH. Photo Courtesy of Searchlight Pictures. © 2021 20th Century Studios All Rights Reserved

Mathieu Amalric in the film THE FRENCH DISPATCH. Photo Courtesy of Searchlight Pictures. © 2020 Twentieth Century Fox Film Corporation All Rights Reserved

Pomiędzy tymi czterema całkowicie od siebie innymi opowiadaniami / nowelkami zaskakującymi nie tylko treścią, ale formą, prowadzonymi przez reżysera w zupełnie odmiennej stylistyce i mającymi całkowicie odmienny charakter nie ma teoretycznie żadnego wspólnego mianownika. Ale tylko dla nieuważnych widzów. Znajduje się on moim zdaniem bowiem w dwóch stwierdzeniach, czy też mottach. Jednym z nich jest zdanie raz po raz wypowiadane do autorów artykułów przez naczelnego Kuriera Francuskiego: Arthura Howitzera Jr.: “Postaraj się żeby wyszło, że napisałeś to celowo”. Drugim zaś zawieszone na tabliczce nad drzwiami w jego gabinecie ostrzeżenie: “No crying”.

Bo przecież, zdaje się mówić Wes Anderson mój film Kurier Francuski, jest nie tylko bardzo osobistym, nostalgicznym, czułym, a miejscami kpiarskim wzdychaniem do świata, który przeminął. Jest przede wszystkim odą do świata, który został oparty o pewne idee, a nawet ideały. Nie były one wcale ani perfekcyjne, ani zawsze słuszne. Ale były na pewno wynikiem wyznawania pewnych wartości, w tym wartości jaką jest wolność twórcza, której się nie tłumi, nie tłamsi i nie przycina do kształtów, które mają odpowiadać na oczekiwania „odbiorcy”. I poczucia, że tylko wtedy kiedy pozwala się ludziom być takimi jakimi są i kiedy mogą oni swobodnie czerpać ze swoich potencjałów, by móc siebie wyrazić – może się zrodzić tzw. nowa, inna jakość.

Pora na puentę. Ja się z powyższym przekazem nie tylko zgadzam. Ja nie tylko kocham Wesa Andersona i oglądam wszystko co tworzy, od zawsze. Ja się też najzwyczajniej w świecie straszliwie cieszę, że jemu się udało tak żyć i udaje dalej! J Bo pomyślcie sami o tym, z czym mamy do czynienia w przypadku tego, podkreślmy – amerykańskiego twórcy – który choć nie robi filmów – blockbusterów, przynoszących krociowe zyski – wciąż robi filmy takie jakie chce! We Francuskim kurierze wybrał sobie aby za scenerię posłużyło mu Angoulême – miasto w Nowej Akwitanii, które uchodzi za światową stolicę komiksu (coroczny Międzynarodowy Festiwal Komiksu ma miejsce właśnie tam), animacji i szkół artystycznych. Tu powstała większość zdjęć, a także animowana wstawka, która nagle pojawia się w filmie – stworzył ją Gwenn Germain, szef zespołu animatorów przy poprzednim filmie Andersona „Wyspa psów”. Obraz ten posiłkuje się zarówno zdjęciami kręconymi na taśmie czarno białej, jak i kolorowej. Wykorzystuje kilka rodzajów filmowania oraz montażu. Tylko Wes Anderson ma taką pozycję we współczesnym amerykańskim kinie, która pozwala mu na realizowanie filmów w totalnej swobodzie twórczej. Naprawdę najwięksi w branży filmowej mający zapełnione po brzegi kalendarze pracy na lata naprzód – dla niego zawsze znajdują czas. W przypadku Francuskiego Kuriera: autorem muzyki jest po raz kolejny Alexandre Desplat – dwukrotny laureat Oscara (a jedenaście razy do tej nagrody nominowany!), za obłędne kostiumy zaś odpowiada legenda tego fachu sama Milena Canonero – czterokrotna zdobywczyni Oscara („Barry Lyndon; „Rydwany Ognia”; „Maria Antonina” oraz „The Grand Budapest Hotel”).

Dlaczego on może jako reżyser spełniać od lat swoje marzenia jako filmowiec? A inni nie mają takich przywilejów? Czemu jemu udaje się to, o co inni zaciekle walczą (często zresztą bezskutecznie). To chyba jasne. Przynajmniej dla mnie. To jeden z niewielu reżyserów na mapie filmowego świata, o którym ludzie z nim mający do czynienia na planach filmowych poczynając od statystów, poprzez cały pion techniczny, a na wszystkich tworzących z nim obrazy w pracy kreatywnej – kończąc – mówią wyłącznie dobrze i z podziwem. Praca z nim jest wielką inspiracją, bo Wes Anderson jest właśnie takim człowiekiem. A ponadto obdarowuje ludzi, tak samo jak postaci w tworzonych scenariuszach tym, za czym wszyscy tęsknimy: uwagą, czułą atencją, szacunkiem. A przede wszystkim wielką, niemalże dziecięcą przyjemnością z możliwości uczestniczenia w świecie, który kreuje.

I to właśnie czują także niezmiennie oczarowani obcowaniem z jego filmami widzowie.

 

 

*** Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z materiałów prasowych dystrybutora filmu KURIER FRANCUSKI, z Liberty, Kansas Evening Sun na rynku polskim: Disney Polska

You may also like

C’MON C’MON
(NIE)DŁUGO I SZCZĘŚLIWIE
NIE PATRZ W GÓRĘ
OSLO

Skomentuj