21
sty
2016
99

MISTRZOWIE PASTELU – czyli o wystawie w Muzeum Narodowym w Warszawie

Na wystawę MISTRZOWIE PASTELUOd Marteau do Witkacego, w Muzeum Narodowym wybierałam się czas dłuższy (zważywszy, że jest czynna od końca Października zeszłego roku), ale w końcu się udało.

W sumie, pisząc te słowa, nieco się wstydzę – bo mam sobie wiele do zarzucenia w kwestii (nie)korzystania z dobrodziejstw kulturalnych Warszawy…

Chciałabym zatem się z Wami podzielić kilkoma refleksjami z obejrzanej wystawy, która czynna jest do końca Stycznia.

Pastele – to technika, którą darzę szczególną sympatią. Choć wydaje się lekka i łatwiejsza niż inne (olej, akwarela) – mnie zdaje się arcytrudna. Zawieszona pomiędzy rysunkiem, a malarstwem, poetycka, z samej swej nazwy, nie ma jak wiele osób sądzi pochodzenia francuskiego, lecz włoskie – tak, te same, które dotyczą ciasta i makaronu (od słowa “pasta”).

Pastel – jako technika znany jest od XV wieku, a jego rozkwit przypadł na wiek XVIII – najpierw właśnie we Francji, w malarstwie portretowym i rodzajowym.

Przez artystów był lubiany szczególnie, ze względu na wygodę użycia kredek i papieru, możliwość wykonywania prac w plenerze, a także z tytułu znacznego skrócenia czasu pozowania osób portretowanych. Jako że pastel był przez długi czas uznawany za technikę kojarzoną głównie ze sztuką dworską – była to jego niezwykle cenna zaleta. Kto by, bowiem, chciał irytować królów, możnowładnych arystokratów oraz mecenasów własnej kieszeni wielogodzinnym przymusem siedzenia bez ruchu?…

pastel.on

Na wystawie zaprezentowano prawie 250 prac z kolekcji Muzeum Narodowego w Warszawie. A jest to gratka tym większa, że pastel jako technika – z racji swej delikatności – jest dość nietrwały. Niezwykle podatny na wilgoć, jak i nadmierną ekspozycje świetlną, a także na osypywanie się pyłu kredkowego – nie lubi ani zmian, ani ruchu. To pierwsza tak duża wystawa, prezentująca zbiory pasteli, będących w posiadaniu Muzeum.

Do najbardziej znanych polskich artystów – używających tej techniki należą: Leon Wyczółkowski, Stanisław Wyspiański, Teodor Axentowicz oraz oczywiście Stanisław Ignacy Witkiewicz, zwany Witkacym.

Na wystawie nie brak jednak – prac artystów, których nazwisk nie znałam, a co więcej dowiedziałam się dzięki niej, że techniką tą posługiwały się kobiety – artystki, w tym Anna Rajecka (1762 – 1832), uczennica Louisa – François Marteau, która jako stypendystka króla Stanisława Augusta wysłana została do Paryża, gdzie została na stałe.

Pasteli używała także jedna z moich najukochańszych malarek: Olga Boznańska, której kilka portretów zaprezentowanych zostało wśród eksponowanych prac.

 Wanda Chełmońska – portret Olgi Boznańskiej 

Choć słowo “pastelowy” – w języku polskim – symbolizuje i jest bliskoznaczne z lekkością, zwiewnością, infantylnym & dziewczęcym kolorytem, z tym wszystkim, co raczej metaforycznie określa skojarzenia jak najbardziej dalekie od mroku, powagi, drapieżności – na wystawie Mistrzowie Pastelu – możemy przekonać się, że to jedynie stereotyp.

W tym miejscu – ciekawostka – dygresja: w połowie XIX wieku kredki pastelowe produkowano w prawie 500 odcieniach, a z końcem wieku było ich już około 1.600 (sic!)

Pastele użyte przez wybitnych twórców – wymykają się tym najprostszym skojarzeniom.  Wymykają się w ogóle wszelkim standardowym pojęciom o tej technice.

Mnie osobiście – wystawa ta uświadomiła właśnie to, że w rękach ludzi utalentowanych kredki pastelowe przeistaczają się w narzędzie, którym można oddać najsubtelniejsze niuanse i złożoności ludzkiej natury. Widać to szczególnie w przypadku portretów, które – przecierając ze zdumienia oczy – znajdowałam  – precyzyjnymi – niczym fotografia. Twarze – pełne uczuć, zamknięte w formie – jakby uchwycone w danej sobie sekundzie. Oczy, który zdają się wyrażać obecny stan myśli czy ducha portretowanej osoby. Detalistycznie ujęte stroje, uwypuklające każde, najmniejsze załamanie materii –  to absolutnie fenomenalna rzecz do oglądania. Zaiste – Mistrzowie Pastelu

You may also like

Podaruj sobie odrobinę klasyki – czyli o ARTEKINO CLASSICS…
Trzeba znaleźć swój wzór – czyli o NOMAD WARSAW…
7 x JARMUSCH – czyli z miłości do kina…
KinoGram – czyli nowa jakość kina…

Skomentuj