6
Wrz
2019
5

NA CAŁY GŁOS

NA CAŁY GŁOS (The Loudest Voice) Pomysłodawcy. Tom McCarthy & Alex Metcalf, Wyk. Russell Crowe, Sienna Miller, Seth McFarlane, Anabelle Wallis, Naomi Watts, Simon McBurney, Produkcja Showtime, USA, 2019, w Polsce dostępny na HBO Go

NA CAŁY GŁOS to miniserial poświęcony władzy (niemalże) absolutnej jaką w dzisiejszym świecie mają media informacyjne. I mechanizmom, które stoją za kreowaniem ich wpływu na ludzi poprzez manipulacje faktami, pogoń za słupkami oglądalności i wyniki finansowe wyznaczające “być albo nie być” wszystkich, którzy ją współtworzą. A kiedy dodamy do tego fakt, że główny bohater Na cały głos – twórca i wieloletni szef Fox News – był także szowinistyczną świnią, stosującym wszystkie najobrzydliwsze strategie jakie patriarchat “wymyślił” w stosunku do kobiet (poniżanie, uprzedmiatawianie, szantaż finansowy, zastraszanie, dezawuowanie zdolności i ambicji, a na mobbingu i molestowaniu seksualnym kończąc) – ten fascynujący serial staje się jednocześnie frustrująco bolesnym głosem w sprawie, o której wciąż się bardziej milczy niż wrzeszczy na cały głos!

Zacznę od pewnej dygresji osobistej. Kiedy po raz pierwszy pojechałam do USA Fox News jeszcze nie istniało (tak, tak, jestem aż tak stara) ;-)… Istniał za to CNN. Nie ma co kręcić i udawać, że jak miałam nieco ponad 20 lat to najbardziej na świecie kochałam oglądać tzw. wiadomości. Nie, zupełnie nie. Być może dlatego, że wychowałam się w PRL’u, od dziecka bodźcowana wieczorami nastawionym na cały regulator radioodbiornikiem, w którym moi rodzice próbowali usilnie dosłyszeć, co mówią dziennikarze w stacji “Wolna Europa”. A po stanie wojennym hasło “TVP łże” niepokorni obywatele mojego kraju wymalowywali na ścianach budynków z gorliwością tym większą, im szybciej znikały – zamalowywane…

Po 1989 roku tzw. wiadomości oglądałam z rzadka. Biję się w chudą pierś i szepczę “mea culpa”. Tak. Nudziło mnie to całe gadanie o polityce, gospodarce, jakiś spotkaniach tego i owego z tym czy tamtym w celu ustalenia tego i owego na świecie. Świat (wraz z tym co oferował) – wtedy oznaczał dla mnie (przez bardzo długie lata) otwarte wrota do jego poznawania poprzez podróże. Co się z nim dzieje (i dlaczego oraz z czego to wynika) obchodziło mnie bardzo wybiórczo. A raczej wcale (szloch).

Lata mijały. I z wiekiem zaczęły przychodzić do mnie refleksje nad tym wszystkim, co kiedyś mnie zupełnie nie ciekawiło. Co znamienne, zbiegły się one zarówno z cyfryzacją jak i z masową tabloidyzacją mediów…

Konkludując: jak już w końcu dojrzałam i przestałam patrzeć na koniec własnego nosa, a zaczęłam się rozglądać szerzej i chcieć rozumieć mechanizmy tego wszystkiego, co dotyczy świata, w którym żyję (nawet jeśli jako “przedstawicielka pewnej grupy społecznej” sprowadzona do opisów socjo-demograficznych) – obudziłam się w rzeczywistości, w której poruszanie okazało się być bardzo trudne. Fake news od bezstronnie przedstawianego faktu zaczęły dzielić niuanse, a poziom braku obiektywizmu w przedstawianiu najważniejszych wydarzeń natury politycznej osiągnął tak monstrualne rozmiary, że poczułam, że jeśli chodzi o świat mediów informacyjnych – mogę przyjąć jedynie dwa podejścia. Pierwsze z nich to całkowite wyzbycie się ich w moim życiu (trudne, ale wykonalne). Drugie – kwestionowanie wszystkiego. I nie ograniczanie się do jednego źródła informacji. Brak ślepej wiary w “to co powiedziano” – z zasady. Wybrałam opcję numer dwa…

*    *    *

Siedmioodcinkowy miniserial Na cały głos to produkcja, za którą stoi nie byle kto. Tom McCarthy jest bowiem twórcą, nagrodzonego Oscarem za najlepszy scenariusz “Spotlight”, który opowiada historię dziennikarzy śledczych gazety “The Boston Globe” zajmujących się sprawą tuszowania licznych przypadków molestowania seksualnego dzieci przez katolickich księży. Ujawnienie tego skandalu, opisanego przez nich, zostało uhonorowane w 2003 roku nagrodą Pulitzera. I stało się kanwą dla filmu.

W przypadku Na cały głos – z kolei – za materiał do pracy nad scenariuszem serialu posłużyła McCarthy’emu książka autorstwa Gabriela Shermana pt. “The Loudest Voice in the Room”.

Roger Ailes był jedną z najbardziej wpływowych postaci świata kulisów amerykańskiej polityki, a potem mediów przełomu XX i XXI wieku! Jego siła była tak potężna, że przypuszczam, że w Polsce – choć proces korupcji ludzi mediów i u nas osiągnął poziom tak wielki, że budzi to we mnie odruch wymiotny – nie mamy jednak dalej bladego pojęcia jak wielką władzę miał ten człowiek. Od zawsze sympatyzujący z Partią Republikańską –  zatwardziały konserwatysta, a przede wszystkim mężczyzna, który swej inteligencji i przenikliwości używał jedynie po to by rosnąć w pychę, samozachwyty, uwielbienie dla osiągniętych wyników w myśl zasady “cel uświęca środki” i napędzać machinę zła – był przez lata doradcą wielu osóbi bezpośrednio związanych z Białym Domem. A także tych, którzy starali się o najważniejsze stanowiska w rządzie z ramienia partii republikańskiej. I co znamienne – a co serial pokazuje dobitnie – w dużej mierze przyczynił się do sukcesu wyborczego Donalda Trumpa…

Narracja Na cały głos ma charakter liniowy. I prowadzi nas (doskonały montaż autorstwa: Vanessy Procopio, Padraic’a McKinley’a oraz Greg’a O’Bryant’a) poprzez naprzemienne obrazy zza kulis funkcjonowania Fox News, podawanych tam wiadomości – czyli tego jak się “telewizję informacyjną robi” zmieszane z fragmentami z życia prywatnego Ailesa.

Możemy się zatem doskonale dobrze wczuć zarówno w jego świat zawodowy, jak i ten w którym próbuje być człowiekiem “prywatnym”. I określenia <próbuje> używam z całą premedytacją! Bo też Roger Ailes – co oczywiste – mediami i swoją pracą żył 24 godziny na dobę.

Jest bodajże w drugim odcinku serialu taka scena, w której Ailes przyjmuje do roboty pewnego dziennikarza. Czy też zadatek na takowego. A tenże przechodzi przez test przed kamerą, w którym ma toczyć spór polityczny (oczywiście “po linii” Fox News) ze swoim adwersarzem. Ailes śledzi go na podglądzie. I każe swoim podwładnym wyłączyć dźwięk. Nie słucha w ogóle co facet ma do powiedzenia. Patrzy jak gestykuluje, jak pracuje z ciałem, jaki jest zapalony w tym co mówi, jak widzi go kamera – czytaj potencjalny widz. To smutne, acz prawdziwe. Roger Ailes doskonale wiedział jak działają ludzie oglądający tzw. debaty polityczne. I co spowoduje, że nie będą przysypiać przy gadających – choćby najmądrzej głowach… To, co będzie mówione – ustalał on 🙁

W przypadku dziennikarek, które zatrudniał, rzecz się miała podobnie, acz jeszcze gorzej. Wybierał je do swojej stacji według jednego klucza. Była nimi uroda fizyczna. I to czy uważał je osobiście za “fuckable” (pardon my French). Molestował i mobbował wszystkie te, które mu wpadły w oko. A im bardziej odczuwał, że dana kobieta jest podatna na jego próby manipulacji i zastraszenia, tym bardziej był okrutny i obrzydliwy w swoich działaniach.  Wypisz – wymaluj przypadek Harveya Weinsteina!

 *    *    * 

Na cały głos pokazuje nam życie Rogera Ailesa (doskonały – prawie nie do poznania po wielogodzinnej charakteryzacji, zamieniony w spasione monstrum – Russell Crowe) od momentu, kiedy “spiknął się” z potentatem medialnym rodem z Australii: Robertem Murdochem (wyjątkowo obrzydliwa postać!), kreowanym przez Simon’a McBurney’a. Murdoch jest w Na cały głos przedstawiony jako facet, którego nie obchodzi nic poza zyskiem finansowym i nie zagrażającym jego uszczerbkowi statusem. Ale to akurat wiadomo od dawna, choćby z tytułu wytoczonych procesów sądowych posiadanym przez niego (i wydawanych w milionowych nakładach) tabloidom przez najbardziej znanych aktorów i celebrytów brytyjskich za upublicznianie nielegalnie zhakowanych treści ich prywatnych rozmów telefonicznych.

Dwa plus dwa równa się cztery. Murdoch chciał rozszerzyć wpływy na rynku amerykańskim. Ailes zaś pragnął zaspokoić swoje gigantyczne ego i ambicje, by stać się “Bogiem” na rynku mediów informacyjnych w USA. Jeden potrzebował drugiego. I tak narodził się byt, który zmienił oblicze mediów, dyskursu politycznego w nim uprawianego i świata informacji – na zawsze…

Razem, dzięki pieniądzom Murdocha utworzyli Fox News, który w szybkim czasie Ailes uczynił jedną z dwóch najważniejszych stacji informacyjnych w USA. A która nie tylko zarabiała krocie dla swojego mocodawcy (ba! stała się “kurą znoszącą złote jaja”), ale przede wszystkim lasowała mózgi setkom milionów Amerykanów 🙁

Na cały głos pokazuje nam bohatera tej opowieści w pełnym wymiarze. Wybitnie sprawnego i efektywnego machera od pozakulisowej polityki. Oraz człowieka wielkiego sprytu i jeszcze większego wyczucia co do XXI wiecznych mediów – które jak szybko i bezbłędnie pojął (szloch!) – tym są bardziej (finansowo) wartościowe im bardziej umieją zarządzać umysłami bezmyślnej gawiedzi.  Bo telewizje / media / przekaz informacyjny Ailes traktował jak osobistą rozgrywkę strategiczną.To nieetyczne! – mógłby ktoś zakrzyknąć. Owszem! Sęk w tym, że jeśli robi się media wychodząc z założenia, że mają one służyć jasno i apriorycznie określonym politycznym i (auto)propagandowym celom – to raz, a dwa – że “pecunia non olet”. To wyglądają one właśnie tak jak w przypadku Fox News…

I to właśnie temu podejściu zawdzięczał swój długoletni, bezsprzecznie wielki sukces zawodowy i finansowy…

Historia dochodzenia do władzy absolutnej Rogera Ailesa – jako żywo przypomina tę, którą brawurowo opowiedział doskonały film “Vice” – w odniesieniu do Vice Prezydenta USA – Dicka Cheneya. Z pewnym wyjątkiem. O ile Cheney został przedstawiony jako facet głęboko emocjonalnie oddany swej żonie oraz rodzinie. Ailes – nie.

Na cały głos portretuje Rogera Ailesa również jako mężczyznę, w średnim wieku, oględnie rzecz mówiąc – bardzo nieatrakcyjnego fizycznie. Któremu jednak ten “brak” nie przeszkadzał zupełnie w byciu sobą zachwyconym, władczym, apodyktycznym, manipulantem, mizoginem, szowinistą i hipokrytą w stosunkach damsko-męskich. A Którego relacje z istotnymi bądź rodzinnie, bądź zawodowo, bądź erotycznie kobietami jego życia jako żywo przypominają sposób funkcjonowania w tym zakresie członków włoskiej mafii.

Maczyzm. Seksizm. Protekcjonalizm. Brak szacunku. Przemoc symboliczna. Full Opcja!

Beth – wpatrzona w niego jak w Boga, i ubóstwiająca posiadaną przez niego władzę i wpływy żona i matka jego dziecka (fascynująco przekonująca Sienna Miller) – “uświęcona sakramentem małżeństwa” była traktowana przez niego jako tako dobrze. Resztę kobiet, a zwłaszcza te, które zatrudniał w prowadzonej przez siebie stacji – traktował na dwa sposoby: albo jak oddane i lojalne służki albo jak kurwy. Dziennikarki i prowadzące programy w Fox News  – zaś podług prywatnej typologii. Jeśli mu się podobały fizycznie i “dobrze wypadały na ekranie” (czytaj miały wysoką oglądalność), a zwłaszcza były mu posłuszne – mogły liczyć na wiele przywilejów – głównie finansowych. Niepokorne – niszczył bezlitośnie.

I co znamienne – to dzięki jednej z nich, która miała odwagę się zbuntować i pozwała go do sadu (Hell yeah! SZACUNEK!), a co (jak zazwyczaj bywa) skłoniło do zeznań pozostałe ofiary  – jego kariera, prestiż, władza – runęły w ciągu jednego roku – niczym domek z kart!

Na cały głos skupia swoją uwagę na dwóch kobietach, które pracowały “pod Ailesem” (to wyjątkowo obleśna korporacyjna nowomowa, ale do tego tekstu pasuje jak znalazł). Jedna z nich: Lurie (bardzo dobra Anabelle Wallis), była pracownicą średniego szczebla w zarządzanej przez niego stacji TV, a którą w początkach jej istnienia uczynił swoją kochanką, a potem ofiarą stałych manipulacji i zastraszania. Relacje z Ailesem przypłaciła utratą zdrowia psychicznego. Przez lata przez niego wykorzystywana seksualnie, manipulowana i dręczona psychicznie – symbolizuje w serialu typową ofiarę takich mężczyzn jak szef Fox news. Druga zaś: Gretchen Carlson (w doskonałej kreacji Naomi Watts) dziennikarka prowadząca poranny program publicystyczny –  jest tą, która miała tak dużą odwagę i wytrzymałość psychiczną, aby przez ponad rok zbierać dowody przeciw Ailesowi. I podać go do sądu. To dzięki jej żelaznej determinacji, sile woli i wytrwałości by upublicznić horror, z jakim musiały się borykać kobiety pracujące w Fox News, by przedstawić kogoś, kto był wszechpotężny w prawdziwym świetle – Roger Ailes musiał się poddać…

*    *    *

*    *    *

Mogłabym zakończyć na poprzednim akapicie recenzje miniserialu Na cały głos. Ale jednak, czuję potrzebę, aby dodać od siebie jeszcze kilka zdań wieńczących ten tekst. Nie spodziewałam się, że dożyję czasów, w których najbardziej na świecie będę podziwiać kobiety, potrafiące się nie tylko sprzeciwiać mającym wielką władzę: w mediach, polityce, w szołbiznesie, a w zasadzie wszędzie – mężczyznom takim jak Ailes. Potrafiącym z nimi walczyć. Kiedy czasami wspominam najbardziej upokarzające sytuacje z mojego życia zawodowego – to oprócz przypadków bycia potraktowaną po prostu podle i po skurwysyńsku są –  one związane właśnie z tymi wydarzeniami, w których byłam nie tyle traktowana niesprawiedliwie, czy też z pozycji, że faceci wiedzą lepiej. Ale, te w których traktowano mnie przedmiotowo, wykorzystując moją płeć, przymioty fizyczne, młody wiek – jako atrybuty, które miały nadać (miast uznania dla kompetencji merytorycznych) według mężczyzny wyżej ode mnie postawionego w hierarchii zawodowej znamion windujących moją własną wartość (w moich własnych oczach) w górę. “Pani ma taki piękny uśmiech. Powinna się pani uśmiechać częściej”; “Ktoś o takim uroku osobistym jak ty powinien robić z tego większy pożytek”; “Ładnym kobietom zawsze jest łatwiej w tej branży”, etc.

Dziś, kiedy to wspominam, chce mi się rzygać. Tak samo jak pomyślę, że dwadzieścia lat temu w odpowiedzi na takie zdania wygłaszane pod moim adresem, w trakcie rozmów z wyżej ode mnie postawionymi facetami, z którymi przyszło mi pracować –  głupawo się rumieniłam lub wdzięcznie uśmiechałam. Jednocześnie czując bliżej niedookreślone poczucie zażenowania, bezsilności i upokorzenia – dziwnie jednakże i nieświadomie połączone z pewnym rodzajem chluby i poczucia „bycia wyróżnioną” (szloch).

Na cały głos – dla mnie osobiście – opowiada nie tylko o zdyskredytowanym szefie Fox News i o wyinaczonej wersji mediów, przekazu informacyjnego, “wizji dziennikarstwa” – ale szerzej o patriarchalnej kulturze samców, wspieranych przez samców. O bagnie świata, w którym kobiety nigdy nie mogły się wypowiedzieć nie tylko na cały glos – ale WŁASNYM GŁOSEM

 

You may also like

CZARNOBYL
PARAGRAF 22
STATUS ZWIĄZKU
BODYGUARD

Skomentuj