O CZYM WIE MARIELLE
O CZYM WIE MARIELLE (Was Marielle Weiss) Reż. & Scen. Frédéric Hambalek, Obsada: Julia Jentsch, Felix Kramer, Laeni Geiseler, Maritz Treuenfels, Niemcy, 2025
W czasach, w których domagamy się nieustannie w każdej dziedzinie życia bezwzględnej szczerości, a nawet transparentności obraz O CZYM WIE MARIELLE w komedio-dramatycznym i ironicznym tonie przypomina nam jak cenne i ważne dla naszego poczucia autonomii i bezpieczeństwa – jest prawo do intymności i prywatności … O czym wie Marielle bawi, a przede wszystkim skłania do refleksji nad konsekwencjami świata, który nie tylko pozbawiony jest obłudy, ale także i niedopowiedzenia oraz tajemnicy…
Tytułem wstępu:
Jestem pewna, że gdybyśmy tylko o tym szczerze porozmawiali – mogłoby się okazać, że ludzi, którzy jako dzieci marzyli o tym by posiadać akurat dokładnie ten rodzaj super- mocy – czyli umiejętność czytania w cudzych myślach – jest całkiem sporo. Pytanie – czy właśnie fantazja o omnipotencji w tym konkretnym zakresie została do wieku dorosłego ludziom, którzy pracują w branżach związanych z najnowszymi technologiami i zaawansowanymi modelami sztucznej inteligencji – ciśnie się samo na usta… 😎😜
Psychologia rozwojowa dość dobrze przebadała to zjawisko i uznaje je za całkowicie naturalne dla dzieci w wieku 4-6 lat, w którym to czasie maluchy mają skłonność do myślenia magicznego, a fantazje o super-mocy pełnić mogą w ich życiu wiele funkcji, w tym pomagają radzić sobie z lękiem czy też poczuciem bezsilności. Przede wszystkim jednak służą dzieciom jako substytut poczucia sprawczości i kontroli nad swoim życiem – bo choć dzieci w tym wieku coraz więcej umieją i coraz bardziej zaawansowany jest ich proces myślowy (w tym umiejętność oddzielania prawdy od fikcji) – to o prawie wszystkim decydują za nich rodzice! Część psychologów uważa, że ta konkretna fantazja o czytaniu w myślach – jest przypisana problemom w relacjach, zwłaszcza takich, gdzie dziecko dostaje niejednoznaczne sygnały lub ma podstawy by sądzić, że to co o sobie słyszy nie jest tożsame z tym co inni wobec niego czują lub o nim myślą. Powyżej 9 roku życia zdrowo rozwijające się dziecko staje się w pełni świadome faktu, że jego fantazje o posiadaniu super-mocy „czytania w myślach” są fikcją i jako takie nie mogą stanowić podstawy budowania swojej tożsamości czy też auto-narracji. Mogą pozostać przedmiotem zainteresowań, hobby czy pasji związanych z super-mocami. Ale nie mogą stanowić rdzenia tożsamości i funkcjonowania w rzeczywistości dnia codziennego…
W powyższym kontekście O czym wie Marielle – drugi film fabularny w dorobku Frédéric’a Hambalek’a – niemieckiego reżysera i scenarzysty młodego pokolenia (rocznik 1986), który najpierw studiował amerykanistykę, a dopiero potem został absolwentem szkoły filmowej – jest bardzo ciekawym głosem w dyskusji nad rozwojem współczesnej cywilizacji. Współczesna kultura zachodnia, korzystająca z zaawansowanych technologii oparta jest bowiem zarówno na permanentnej inwigilacji, jak i na przekazie, który podprogowo nakłania i popycha ludzi w stronę „Doppelmoral” (podwójnej moralności) – stale nakazując nam odgrywać role odpowiadające kanonom i temu co inni postrzegają jako właściwe i akceptowalne – w każdej dziedzinie naszego życia…
Nic więc dziwnego, że skoro żyjemy pod stałym obstrzałem cudzych spojrzeń, ocen i dość łatwego dostępu do danych na nasz temat, nawet tych, które wynikają jedynie z kontekstu i obocznie, przy okazji naszego funkcjonowania w Internecie, mediach społecznościowych, etc. – nasze własne myśli i niewypowiedziane na głos słowa stały się ostatnim bastionem poczucia wolności! Obecnie, bowiem – jedynie „w naszej głowie” możemy oddawać się całkowicie bezkarnie wszystkiemu temu, czym za żadne skarby świata nie podzielilibyśmy się z innymi…
Spróbujcie sobie jednak wyobrazić, że nie macie już takiej możliwości, by to co myślicie – zachować dla siebie. I o tym właśnie jest film O czym wie Marielle.
* * *
Burzliwa kłótnia między dwiema nastoletnimi koleżankami ze szkoły, policzek wymierzony w twarz i nagle Marielle (świetna Laeni Geiseler) zaczyna widzieć i słyszeć wszystko to, co przez cały dzień robią i mówią jej mama i tata – nawet jeżeli fizycznie są od niej oddaleni o wiele kilometrów. To punkt wyjścia wokół której zbudowana jest fabuła O czym wie Marielle – refleksyjnej, a zarazem czarnej komedii z elementami dramatu, który znalazł się w konkursie zeszłorocznego Berlinale.
I jest to zdecydowanie jeden z dwóch najjaśniejszych punktów tego filmu, drugim zaś jest doskonale dobrana i świetnie grająca obsada.
Nic dziwnego, że dziewczyna jest zdezorientowana tym niespodziewanym rozwojem wydarzeń i zwraca się do swoich rodziców (doskonali Julia Jentsch w roli matki oraz Felix Kramer w roli ojca ), ujawniając te nagle nabytą „przypadłość” – czy też jak niektórzy wolą ją nazywać „super-moc” – prosząc ich o pomoc w zrozumieniu i opanowaniu sytuacji, a przede wszystkim dając do zrozumienia, że jako ich córka wie znacznie więcej niż oni by chcieli aby wiedziała…
Jednak szczególnie matka (ma swoje powody), jak i ojciec (ma swoje powody) początkowo całkowicie odrzucają jej twierdzenia – aż do momentu, gdy Marielle zaczyna szczegółowo opowiadać o tym, co każde z nich robiło danego dnia. Nagle nie są już tacy pewni siebie, zwłaszcza gdy Marielle ujawnia potencjalnie drażliwe i krępujące informacje dotyczące prawdziwości ich słów i relacji z wydarzeń rozgrywających się w ich życiu osobistym i zawodowym. Co oczywiście – natychmiast zaczyna kwestionować wszystko to, co oni sami jako małżeństwo uchodzące za bardzo udane i kochające się – podtrzymują jako narrację o swoim życiu – wobec siebie nawzajem…
A im dłużej utrzymuje się niezwykła zdolność Marielle, tym więcej komplikacji powoduje dla wszystkich zainteresowanych – niektóre z nich są przezabawne, inne zdecydowanie mniej. Jak zatem ta rodzina ma rozwiązać sytuację, która grozi nieuchronnym i nieodwracalnym kryzysem, zanim wszystko całkowicie wymknie się spod kontroli? Szczególnie wtedy gdy nadmierna szczerość z łatwością zaczyna być wykorzystywana jako narzędzie manipulacji i szantażu…
O czym wie Marielle – to znakomicie napisany komediowy moralitet przyglądający się tym kwestiom z wielu perspektyw, ukazując potencjalne, a także rzeczywiste konsekwencje wynikające z zaistniałych warunków. Całości często towarzyszą spore dawki cierpkiego, inteligentnego humoru oraz surowa, ale doskonale pasująca do filmu klasyczna ścieżka dźwiękowa, wykorzystująca utwory Beethovena i Schuberta.
Jednak w miarę rozwoju historii narracja staje się coraz bardziej napięta, stawiając przed widzem trudne pytanie: czy w ogóle istnieje rozwiązanie tej sytuacji, szczególnie gdy jedyną nadzieję dają wyłącznie trudne i bolesne wybory?
* * *
Szczerość jest tematem, który wydaje się zaprzątać dziś myśli niemal wszystkich, z rozmaitych powodów. Powszechnie uważa się ją za coś nienaruszalnego i niemal świętego, czego nie należy kwestionować ani umniejszać. Deklarujemy, że chcemy aby świat i inni byli wobec nas szczerzy, zamiast mamić frazesami, kłamstwami oraz cenzurowanymi wersjami wydarzeń w polewie z cukru, lukru i plastiku. Każdy z nas, jak mniemam, wie z własnego doświadczenia aż nadto dobrze – jak gorzki i smutny ma smak prawda poznana poniewczasie i że boli ona w dwójnasób…
Ale czy kiedy żądamy i domagamy się pełnej szczerości – to czy jednocześnie jesteśmy zdolni do refleksji nad tym, że jak mówi stare porzekadło „prawda może zabić”? Czy zdajemy sobie sprawę z tego, że istnieje coś takiego jak zbyt duża szczerość? A raczej – czy zdajemy sobie sprawę z jej reperkusji? Czy, tak z ręką na sercu – jesteśmy pewni, że my sami będziemy władni unieść jej konsekwencje?
Jako psycholożka wiem, że – zazwyczaj nie. Bardzo nieliczni potrafią być szczerzy na taki sposób by nie ranić innych i by nie palić za sobą wszystkich mostów. To bardzo trudna sztuka się tego nauczyć. Arcytrudna!
Jestem także przekonana o tym, że w naszym codziennym życiu istnieje znacznie więcej sytuacji w których ujawnienie większej ilości informacji, niż rzeczywiście potrzebujemy wiedzieć, może przynieść szkodliwe konsekwencje. Tym bardziej gdy prawdy, które wychodzą na jaw w takich okolicznościach o jakich opowiada film O czym wie Marielle były celowo powstrzymywane dla dobra wszystkich zainteresowanych…
Pod wieloma względami film ten przywodzi na myśl problemy poruszane w takich produkcjach jak „Brutalna szczerość” Nicole Holofcener, ale robi to z większą głębią i intensywnością. Bo O czym wie Marielle to obraz, który zajmuje się kwestiami, z którymi wszyscy musimy być gotowi – funkcjonując w dzisiejszym cyfrowym świecie – umieć się zmierzyć, nawet jeżeli nikt z naszych bliskich nie posiada daru czy też przekleństwa jakim obdarzona nagle została tytułowa Marielle. Bo każdy może dziś nam wytknąć „mijanie się z prawdą”, „kłamstwo”, rozliczyć z tego co mówimy „publicznie”, a co robimy w prywatnym życiu. A nawet to, że jesteśmy zakłamani gdy chcemy chronić siebie i bliskich, nasze relacje z tymi, których kochamy oraz autonomiczną potrzebę bezpieczeństwa i prawo do tego by nie musieć być rozliczanym z całkowitej spójności i zawsze – grając mnóstwo życiowych ról, które wymagają stałej żonglerki tym co w danym kontekście przynosi nam najwięcej możliwości funkcjonowania sprawnie w społeczeństwie, rodzinie i związkach. A to już zdecydowanie nie jest powód do śmiechu…
*** Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z materiałów prasowych dystrybutora filmu O CZYM WIE MARIELLE na rynku polskim: Aurora Films



