22
Cze
2019
9

PARAGRAF 22

PARAGRAF 22 (Catch-22), Pomysłodawcy Luke Davies & David Michôd – na podstawie powieści Josepha Hellera. Wyk. Christopher Abbott, Kyle Chandler, Daniel David Stewart, George Clooney, Hugh Laurie, Grant Heslov, USA, Producent Hulu, w Polsce dostępny na HBO Go

Nie jest to pierwsze podejście do próby oddania w dziele filmowym paranoi, absurdu, groteskowości i straszności zarazem tego wszystkiego, co opisał w absolutnie doskonałej (a także kultowej) książce, jaką jest PARAGRAF 22 – Joseph Heller. Tym razem jednak, dzięki kilku niezwykle uzdolnionym i mającym ambicje robić rzeczy na najwyższym poziomie  osobom z branży filmowej, otrzymaliśmy adaptację oddającą w pełni zamysł pisarza.

Paragraf 22 to mini serial, którego oglądanie sprawia wielką przyjemność z tytułu potraktowania dzieła literackiego z wielkim szacunkiem. To niezwykle przemyślana, wnikliwa i cudownie zrealizowana produkcja, w której esencję prozy ujęto w moim odczuciu perfekcyjnie!

Paragraf 22, autorstwa amerykańskiego pisarza Josepha Hellera ukazał się po raz pierwszy w roku 1961. Jakby nie patrzeć 16 lat po zakończeniu II wojny światowej. I jakby nie patrzeć w czasach, w których wojna – przynajmniej jeśli chodzi o USA – była wciąż aktualnym tematem: Korea, Kryzys Kubański, zimna wojna, wojna w Wietnamie. Książka od początku podzieliła krytyków literackich na jej zagorzałych wielbicieli oraz tych, którzy utyskiwali nad jej formą. Heller pracował nad swoim pierwszym dziełem długo. Ale – czemu nikt nie mógł zaprzeczyć – jego debiutowi literackiemu wiarygodności przydawał fakt, że w czasach II wojny światowej sam służył w lotnictwie, stacjonując w Afryce i we Włoszech.

Co by tam recenzenci i krytycy literaccy nie gadali, fakty są nagie. Paragraf 22 sprzedał się łącznie w ponad 10 milionach egzemplarzy (sic!) oraz został przetłumaczony na większość nowożytnych języków. Pierwsze wydanie w Polsce – to rok 1975. Kiedy byłam w szkole średniej, nie znałam ani jednego chłopaka, który by Paragrafu 22 nie przeczytał. Bo z racji tematyki proza ta uchodziła za stricte “chłopacką”, co nie znaczy, że nie czytały jej także dziewczyny. Choć rzadziej. Ponadto, kiedy miałam naście lat, być może nie w każdym domu, ale w tych, podobnych mojemu, czyli inteligenckich metafory “Paragraf 22” się używało w rozmowach o systemie, w którym przyszło nam żyć.

Przypomnę zatem tym, którzy nie pamiętają lub nie wiedzą:

Paragraf 22 w prozie Hellera był synonimem absurdalnego paradoksu dotyczącego amerykańskich żołnierzy walczących na froncie II wojny światowej.

przepis, który dawał żołnierzowi możliwość natychmiastowego zakończenia pełnienia służby na własną prośbę z powodu choroby psychicznej, jednak ktoś, kto w trosce o uratowanie własnego życia wnosi o zwolnienie ze służby, udowadnia tym samym, że jest psychicznie zdrowy, a tym samym nie może prosić o zwolnienie z powodu choroby psychicznej. Określenie weszło do mowy potocznej jako sytuacja bez wyjścia.

Obecnie, mało kto tego określenia używa, a jeszcze mniej ludzi pamięta skąd się wzięło…

Nie bez znaczenia wydaje mi się także podkreślić i to, że w czasach o których traktuje proza Hellera nikt nie słyszał o czymś takim jak PTSD (zespół stresu pourazowego), który dotykał z pewnością wielu żołnierzy na wszystkich frontach tego świata i w wojnach, które ludzkość toczy od swojego zarania…

*    *    *

Nie będę odkrywcza, kiedy stwierdzę, że tylko telewizja mogła udźwignąć złożoność prozy Hellera. Owszem, w 1970 próby ekranizacji Paragrafu 22 podjął się wybitny Mike Nichols (reżyser takich arcydzieł kinematografii jak “Kto się boi Virginii Woolf”; “Absolwent”; “Silkwood”; “Zgaga”; “Pracująca dziewczyna”; “Pocztówki znad krawędzi”; “Anioły w Ameryce”) – ale nawet on – w filmowej fabule złożoności Paragrafu 22 – nie dźwignął.

Znacie moje zdanie. Pewnych dzieł literackich nie da się satysfakcjonująco i pięknie “upchnąć” w dwie godzinki. Koniec. Kropka.

Bo też czas poświęcony na wyesencjonowanie i rozłożenie akcentów i proporcji przy adaptacji filmowej  prozy Hellera ma wielkie znaczenie. I chylę czoła przed tym, że twórcy serialu Paragraf 22 tak dobrze ten fakt pojęli. A są to ludzie, którzy w branży filmowej znaczą bardzo wiele. A to, że poświęcili się pracy nad tym akurat tekstem – budzi mój wielki szacunek. Bo to bardzo ważny tekst nie tyle literacko, co metaforycznie i symbolicznie…

Nie jest żadną tajemnicą, że proza Hellera inspirowała twórców wybitnego (i kultowego) filmu M.A.S.H w reżyserii jednego z największych amerykańskich twórców XX wieku, nieodżałowanego Roberta Altmana. Jak i rzecz jasna twórców serialu pod tym samym tytułem.

Producentem wykonawczym Paragrafu 22 jest George Clooney. Jest on także reżyserem dwóch odcinków, a także gra jedną z ważnych ról. Kolejnym Grant Heslov – zdobywca Oscara oraz Bafta jako producent “Argo”. A co więcej – facet, który ma na koncie genialne prace scenopisarskie (“Idy marcowe”; “Good night and good luck”). Tego tercetu producenckiego dopełnia nominowana do Oscara, nagrodzona Emmy i wielokrotnie nominowana do najbardziej prestiżowych nagród filmowych za zdjęcia w filmach dokumentalnych Ellen Kuras.

*    *    *

Sześcioodcinkowy mini-serial Paragraf 22 za bohatera głównego ma niejakiego Yossariana, (prześwietny Christopher Abbott). To tzw. bombardier. Ten młody mężczyzna służy w eskadrze lotnictwa bojowego, w pewnej jednostce, którą Stany Zjednoczone Ameryki Północnej, przystąpiwszy do II giej wojny Światowej w roku 1941 wysyłają na teren Włoch.

Tym, którzy chcieliby się czepiać (a takich zawsze nie brakuje), że serial Paragraf 22 nie jest przeniesieniem na ekran 1 do 1 treści z prozy Hellera mam do powiedzenia tylko jedno: nie ma to żadnego znaczenia – bo jest to adaptacja więcej niż doskonała! A co więcej bardzo inteligentnie “uszyta na miarę” cywilizacji XXI wieku. Przede wszystkim chodzi mi w tym miejscu o obecne w książce (a nieobecne w serialu) wątki relacji głównego bohatera z kobietami…

Yossarian szybko orientuje się, że jego życie jako żołnierza jest zbudowane na absurdzie. A absurd ten stanowi nie tyle wojna jako taka (choć bezsprzecznie także) ale przede wszystkim armia. Armia amerykańska rozumiana jako system. Składający się z osób, które ten system tworzą, przepisów, które ten system określają oraz tego wszystkiego, co oznacza w tym kontekście tzw. czynnik ludzki.

Yossarian jest zatem jedynie “trybem w maszynie”, która sensu jego istnienia upatruje jedynie w tym na ile on sam będzie postrzegał siebie samego jako trybik, który wojennej maszynie służy…

Cała oś narracji Paragraf 22 polega na tym, by opowiedzieć nam losy kogoś, kto z byciem trybem w maszynie miał problem, kto trybem w maszynie nie chciał być i kto całe swoje życie w wojsku poświęcił temu by od tego uczucia uciec. A co, finalnie, nie mogło się mu udać, zgodnie z paradoksalnym i absurdalnym jednocześnie Paragrafem 22.

Paragraf 22 rozpisany na scenariusz przez Davies’a i Michôd ‘a – jest narracyjnie bezbłędny. I sądzę, że doskonale oddaje proporcje pomiędzy absurdem, komizmem, a smutną niedorzecznością wojskowego życia trybików w maszynie do zwyciężania – zwanej wielką, wspaniałą i zwycięską armią USA.

Najlepsze sceny serialu to te, które kontrastują ze soba błędne koło, w jakim znajduje się Yossarian, który nieustająco liczy, że uda mu się wylatać odpowiednią liczbę nalotów bombowych, by wrócić do domu. A tymi, w których nieustająco mu się to nie udaje. Głównie za sprawą ludzi, dla których służba w armii amerykańskiej, a przede wszystkim wojna, w której biorą udział to w zasadzie coś w rodzaju korporacji, w której istnieją jedynie dwie ważne wytyczne – czyli hierarchia ważności i zależności służbowej oraz konieczność sprostania wymogom narzucanym “z góry”, przedstawianych niczym wydolność linii produkcyjnej w fabryce…

Stan psychiczny bohatera, nieustannie oscylujący pomiędzy skrajnościami doskonale oddają ujęcia, gdy Yossarian znajduje się w środku bombowca. Tak jakby z góry, z perspektywy przestworzy mógł dopiero zobaczyć to, co jest jego udziałem z właściwej perspektywy. W której to wszystko co dotyczy go w jednostce, na ziemi służy temu by podkreślić, że wojna zawsze toczy się w dwóch miejscach. Na froncie – tam gdzie walczą ludzie – i tam gdzie zatem ich realnie i dojmująco dotyka swoją brutalnością, oraz tam, gdzie ważniacy przesuwają na mapach strzałki, przekładają papiery i decydują o losach takich jak Yossarian.

No i, rzecz jasna, są jeszcze ci, dla których wojna to doskonała okazja do tego, by ubić na niej interes, traktując ją jak swego rodzaju dziwne “zamieszanie towarzyskie”, w którym zawsze znajdą się ludzie, których zalety wynikają z tego, że uważają iż w biznesie liczy się biznes, a nie to, kto ma rację i po czyjej jest stronie (hehe).

Postać Milo, bo do niej powyżej piję, kreuje w Paragraf 22 młody i zdolny Daniel David Stewart, dla którego udział w tym serialu jest pierwszym występem w tak dużej i prestiżowej produkcji, u boku sław.

W wojnie sportretowanej przez Paragraf 22 nie ma nic heroicznego, nic wzniosłego ani tym bardziej sensownego. Są tylko zniszczenia, śmierć zbyt młodo odchodzących kolegów oraz tępa agitko-polityka. A przede wszystkim to, czego perspektywa jest niezwykle trudna do uchwycenia. A jest nią absurd. Absurd życia w świecie wojny tych, którzy o niej nie zdecydowali, którzy nią nie zarządzają, a są tylko tymi, którymi się posłużono do jej „uprawiania”…

Paragraf 22 jest zrealizowany nie tyle z wielkim rozmachem, co pewnym rodzajem szczególnej atencji wobec obrazowania najważniejszych kwestii z literackiego pierwowzoru. Czarny humor i groteskę nie jest wcale łatwo rozgrywać / inscenizować. A raczej – wręcz przeciwnie.

A trzeba przyznać, że w tym przypadku udało się to nad podziw dobrze. W czym nie mały udział ma wyjątkowo świetnie dobrana obsada do każdej, najmniejszej roli.

Największego “wroga” Yossariana – Porucznika Scheisskopfa, dowódcę jego eskadry przed wylotem ze Stanów gra sam George Clooney, Kyle Chandler zaś Pułkownika Catharta już podczas stacjonowania jednostki na południu Włoch. Postać Majora de Coverley kreuje (absolutnie prześwietny!) Hugh Laurie. A niezwykle ważną dla bohatera postać lekarza wojskowego, gra z kolei sam współproducent serialu – czyli Grant Heslov (bardzo udatnie zresztą!)

Recenzja Paragraf 22 musi być taka, jaka jest. Bo inna być nie może. Streszczanie prozy Hellera (a tym samym treści serialu) – nie ma sensu. Nie da się sensownie streścić czegoś, co jest oparte o dialog i absurd sytuacyjny. Albo inaczej. Ja się tego zadania nie podejmuję 😉

Ci, którzy książkę znają, jestem przekonana, że będą serialem – zachwyceni. Tym zaś, którzy nie znają – zaręczam, że nie umniejszy to nic z przyjemności jego oglądania.

To wyjątkowo świetnie zrealizowana rzecz. A że dla mnie osobiście adaptacje serialowe uznanych dzieł literatury pięknej – o czym wielokrotnie już nadmieniałam – są szalenie emocjonalnie ważne, to i przywiązuje szczególną wagę do ich jakości.

A Paragraf 22 udowadnia, po raz kolejny po “Opowieści Podręcznej”, że Hulu – druga co do wielkości amerykańska platforma streamingowa po Netflix – to firma, która ma nie tylko duże ambicje, ale przede wszystkim chęci by swoją renomę budować na jakości produkcji. Adresowanych do wymagających intelektualnie widzów.

Chapeu bas!

You may also like

CZARNOBYL
STATUS ZWIĄZKU
BODYGUARD
DETEKTYW sezon trzeci – czyli nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki…

Skomentuj