3
kw.
2015
222

PORSCHE 911 Targa 4 GTS & SCOTT SCHUMAN

Nie jestem znawcą samochodów. Moja wiedza na ich temat – choć posiadam prawo jazdy i jestem kierowcą od 20 lat – jest znikoma. Wiem jedynie “to, co muszę”. Motoryzacja nie jest moją pasją jako taka. Ale od zawsze podobały mi się pewne auta, konkretnych marek. Najprawdopodobniej – gdyby mnie klasyfikować w świecie “targetów reklamowych” – zaliczona bym została w jakiejś ankiecie do grupy kobiet, których brak rzetelnej wiedzy o mechanice, ale za to uwielbienie dla dizajnu – dają rzekomo podstawy do tworzenia durnych reklam, w których bez przerwy podkreśla się “kobiecość” modeli samochodów pewnych marek. Za każdym razem kiedy taką widzę, czy słyszę, chce mi się wymiotować.

Bo to nie tak. Zupełnie nie tak. Marki aut nie są dla mnie osobiście “kobiece” czy “męskie”. Są czymś znacznie głębszym. Są opowieścią o pewnych historiach, kultowych osobach, które je tworzyły lub posiadały, unikalnych wartościach, jakie za nimi stoją i dlatego – najczęściej – jedynie wtedy kiedy „wyrażają” to co dla mnie ważne – stają się “obiektem pożądania”.

Dlatego też, reklama Porsche 911 Targa 4 GTS z udziałem Scotta Schumana – autora jednego z najwspanialszych blogów typu „fashion” THE SARTORIALIST mnie totalnie zachwyciła. Ukłony, oklaski! Ba, “standing ovation”!

Powyższe peany wymagają pewnego wyjaśnienia, nie – raczej – kontekstu osobistego.

Otóż, Scott Schuman jest dla mnie KIMŚ, a jest nim z wielu powodów. Osobiście, regularnie odwiedzam jego stronę od 2008 roku, kiedy to pierwszy raz się z nią zetknęłam, choć założył swój blog zajmujący się „fotografią mody” trzy lata wcześniej. Robię to dlatego, że mnie inspiruje, że dostarcza mi tego wszystkiego, czego poszukuję w świecie zwanym “fashion” – czyli wrażliwości estetycznej, połączonej z wiedzą i klasą. I dlatego też mam jego książkę – album. Bo dla mnie moda – choć się nią mocno interesuje jako kulturowym zjawiskiem o gigantycznej mocy rażenia – nie jest o tym, “w co się ubrać”, nie jest nawet o markach jako takich, ani o ich “wycenie rynkowej” – jest jedynie, maleńkim elementem tego wszystkiego, co zwie się STYLEM. Tym magicznym czymś, co tak cholernie trudno kupić, nawet gdy ma się wielkie pieniądze. Tym czymś, co powoduje, że “strój” pewnych ludzi jest większą opowieścią o nich samych. Jest jedynie “formą wyrazu” dla ich intelektu i tego czym go karmią, czym się zachwycają, wyznawanych wartości, poczucia humoru, tego jak żyją, czym się pasjonują. To unikany – jednostkowy kod – jedynie on powoduje, że przykuwają moją uwagę pewne osoby, nie to co na sobie mają.

I o tym świecie od 10 lat opowiada Scott Schuman. Opowiada przepięknymi zdjęciami ludzi, którzy tacy właśnie są – czasem znanych – a często zupełnie anonimowych. Jego zdjęcia – portrety, to opowieści o ich wnętrzu, choć fotografuje “zewnętrze”. Sam jest także kimś, kto ma wyrazisty styl, bardzo konsekwentny i bardzo wysmakowany, choć dla niewprawnego oka lub – wredniej – dla “nuworyszowskiego” oka – żaden. Jakiś płaszczyk, albo kurtka, jakieś buty, koszula i spodnie. I żadnych widocznych na kilometr oznak statusu (hehe).

scottbook

Kiedy śledzi się jego bloga, widać jak bardzo myślącym, wrażliwym intelektualnie i estetycznie facetem jest. Rzadko publikuje komentarze pod swoimi zdjęciami, ale jeśli – są one jedynie wyrazem tego, jak bardzo jest świadomy i wciąż łaknący wiedzy i inspiracji w dziedzinie, którą się zajmuje. Oraz to, jak bardzo jest profesjonalny i konsekwentny w “krzewieniu kultury stroju”. Bo przecież nazwa jego strony mówi sama za siebie. „The sartorialist” to idiom i nie ma niestety odpowiednika w języku polskim. A oznacza osobę, o wyszukanych potrzebach estetycznych w ubiorze, detalistę, zamiłowanego w koncepcji wyrazu bardziej niż w czymkolwiek innym. Kogoś kto ciąży ku ubraniom krojonym na miarę, jak u krawca, indywidualnie dopasowanych do osobowości i stylu życia, wyrażających duchową elegancję znacznie bardziej niż możliwości finansowe.

Dlatego też – podjęcie decyzji o tym, by najnowszy model Porsche 911 Targa 4 GTS reklamował właśnie Schuman uważam za posunięcie genialne. Bo to auto – tak obłędnie “skrojone” bez odpowiedniego kierowcy – niestety – staje się jedynie nowobogacką zabawką za dużą kasę. A tego, jak rozumiem – wizerunkowo – tak wspaniała i legendarna marka, jaką jest Porsche – chciała uniknąć. Chapeu Bas!

You may also like

Trzeba znaleźć swój wzór – czyli o NOMAD WARSAW…
Oda do marki CELINE – czyli o osobowości, stylu i wartościach…
7 x JARMUSCH – czyli z miłości do kina…
KinoGram – czyli nowa jakość kina…

Skomentuj