2
sie
2021
12

RESET

RESET (Reset) Reżyseria & Scenariusz: Thierry Donard, Wyk. Davide Carrera, Krister Kopala, Nikolai Schirmer, Jamie Lee, Malachi Templeton, Matahi Drollet, Vahine Fierro, Lorenzo Avvenenti, Tikanui Smith, 2021

Zacznijmy od tytułu tego obrazu: RESET, gdyż jest to film, który bardzo wielu ludziom z określeniem tym nie skojarzyłby się za nic. Opowiada bardziej obrazami niż słowami o czterech dyscyplinach sportów ekstremalnych, a przede wszystkim o ludziach, którzy w nich osiągnęli nie tylko poziom wybitny, ale to w nich właśnie znaleźli esencje doświadczania radości życia i ekstatycznych uniesień jakich nic innego nie jest w stanie im dać. I choć są tak różni – łączy ich to, że tylko czysta, nieskażona przyroda, jej zmienność, potęga i piękno, jej żywioły wyznaczają im najważniejszy punkt zaczepienia w świecie. Tylko w niej to słowo Reset się dla nich realizuje najpełniej…

Zadajcie sobie sami pytanie o to z czym słowo Reset się Wam kojarzy…Jestem pewna, że gdyby każdy kto ten tekst przeczyta, napisał mi o tym szczerze w komentarzach – nie dostałabym ani jednej takiej samej odpowiedzi 🙂 Bo my ludzie jesteśmy takim gatunkiem, w którym najbardziej fascynująca jest różnorodność, zmienność  i złożoność. Podobnie, jak w przyrodzie – nieprawdaż?…

*   *   *

O reżyserze i scenarzyście Reset: Thierrym Donardzie pisałam już przy okazji tekstu, poświęconemu filmowi Magnetic. Ten francuski twórca od 30 lat zajmuje się filmami dokumentalnymi dedykowanymi sportom ekstremalnym.

Zawsze pragnąłem dzielić się uchwyconymi w filmach głębokimi emocjami z publicznością oraz pokazywać mocne historie, silne osobowości, pełnych namiętności mężczyzn i kobiety… 

Tym razem jego obraz – ale lepiej byłoby powiedzieć – absolutnie porywająco-powalające widowisko dokumentalne, trafia do polskich kin podczas wakacji. Fani sportów ekstremalnych będą się więc wręcz mogli w nim “zanurzyć całymi sobą”. Właśnie dlatego, że Reset porywa rozmachem obrazów i dźwięków, i dosłownie wbija w fotel (a to dzięki rozdzielczości obrazu 4K i dźwięku w technologii Dolby Surround 7.1 w jakiej zrealizowano film oraz hipnotyzującej muzyce Jorisa Voorna). Nie muszę dodawać chyba, że jest to kino, które domaga się wręcz dużego ekranu i jedynie na nim wybrzmiewa jego sens i znaczenie!

Reset przedstawia cztery dyscypliny sportów ekstremalnych. Widzę w tym nawiązanie zarówno do czterech pór roku, jak i poniekąd do prastarego i archetypicznego pojmowania żywiołów natury: ziemi, powietrza, wody i ognia. Choć “ogień” jest tu jedynie symboliczny i metaforyczny – rozumiany bardziej jako “pasja” czy “namiętność” – mają go w sobie wszyscy przedstawieni bohaterowie filmu.

Zatem kim oni są?

To młodzi ludzie, którzy w każdej z dyscyplin osiągnęli poziom mistrzowski. A są to: freediving (nurkowanie głębinowe na wstrzymanym oddechu); foil surfing (coraz bardziej popularna odmiana surfingu, gdyż deska, której się w foilu używa pozwala pływać niezależnie od kierunku i siły wiatru, a przede wszystkim na tych akwenach wodnych gdzie nie powstają duże fale); snowboarding i narciarstwo wysokogórskie oraz tzw. speedfly (czyli latanie w tunelu aerodynamicznym).

Dla wszystkich uprawiających i / lub interesujących się wymienionymi dyscyplinami sportów ekstremalnych imiona i nazwiska bohaterów filmu Reset znaczą bardzo dużo. To ci, którzy wyznaczają w tych dziedzinach trendy, którzy dokonują rzeczy zdawałoby się niemożliwych i na których się patrzy z podziwem i szacunkiem…

Mnie przed obejrzeniem Reset nie mówiły one nic, może poza Davide Carrera, który jest mistrzem świata we freedivingu i jednym z ambasadorów fundacji One Ocean (zajmującej się działaniem na rzecz czystości oceanów, w tym uwolnienia ich od plastiku, zrównoważonego rybołóstwa i lobbowaniem na rzecz rozwiązań proekologicznych w przemyśle, światowej polityce i gospodarce). A to jedynie dlatego, że z racji mojego wielkiego sentymentu do filmu “Wielki błękit” akurat tym sportem się trochę interesuję. Ale nie miało to dla mnie najmniejszego znaczenia. Bo w filmach takich jak Reset znaczenie mają dla mnie całkiem inne rzeczy, które nie są w ogóle powiązane z daną dyscypliną sportów ekstremalnych, ani z wiedzą (a raczej jej brakiem) na temat ludzi, którzy są w nich więcej niż doskonali.

Jak wiecie – jestem kinofilką, pasjonatką tego medium. I psycholożką z wykształcenia. Kocham też naturę, czystą, nieskażoną przyrodę. I jej kondycja w dzisiejszym świecie jest dla mnie personalnie ważna. Zatem Reset to film, który spełnił moje oczekiwania w każdym z tych zakresów. Od strony kinematograficznej Donard (udowodnił to już wiele razy) jest filmowcem, który tworzy rzeczy porażająco piękne wizualnie. Absolutnie porywające jeżeli chodzi o rozmach inscenizacyjny i realizacyjny. I fascynujące właśnie dzięki temu, że przedstawia naturę, jej wielkość, piękno, doskonałość i majestat w kontekście, do którego dostępu nie ma nikt, kto nie zajmuje się sportami ekstremalnymi. I ta perspektywa jest dla mnie niezwykle ciekawa i inspirująca. W tym również, w aspektach całkowicie nie filmowych tylko ludzkich i humanistycznych.

Bo czyż nie jest fascynujące to, że ktoś potrafi się z wielkim mozołem, w śniegu po kolana i mrozie wspinać przez 10 godzin na szczyt w masywie Mont Blanc po to by zjechać wąską szczeliną w skale z szybkością ponad 120 km na godzinę, a trwa to jedynie około 2 minut?

Ile lat trzeba codziennie, żmudnie trenować i ćwiczyć, aby móc zejść na bezdechu pod wodę na taką głębokość, na której można niemalże “zatańczyć” z młodym wielorybem?…

Film Reset – absolutnie świetnie oddaje właśnie to, czego w zasadzie oddać słowami się nie da. A co stale i nagminnie zarzucane jest Thierry’emu Donnardowi: że jest twórcą „tego samego filmu, tylko w różnych odsłonach”. Bo stale opowiada o ludziach, którzy pojęcie “resetu” (nota bene zaimportowanego do mowy potocznej ze świata technologii bo pierwotnie oznaczało po prostu zakończenie pracy dowolnego urządzenia elektronicznego lub cyfrowego w celu inicjalizacji i ponownego załadowania systemu operacyjnego, sterowników lub innego oprogramowania), a następnie takiego, które weszło do slangu młodzieżowego jako synonim upicia się lub znarkotyzowania do nieprzytomności – używa w kontekście, który nadaje mu całkowicie inny ton. I poniekąd wyjaśnia fenomen tego, czemu niektórzy ludzie właśnie jedynie tak znajdują możliwość realizacji siebie. I swojego ja.

Bohaterowie filmu Donarda są tego świadomi. W czasach mojego dzieciństwa takich jak oni nazywano “freakami”. Jedynie dlatego, że nie mieścili się ramach masowego, poprawnego, banalnego i zwyczajowego kulturowo pojęcia “spędzania czasu wolnego” czy też w ogóle sposobu na życie. Wszyscy, którzy uprawiają sporty ekstremalne na poważnie i na poziomie, który przedstawia Reset – to ludzie bardzo samoświadomi. Uważni. Mający w sobie dużo pokory wobec świata natury. Wiedzą doskonale czym grożą błędy popełniane w dyscyplinie sportowej, którą uprawiają. Nie uciekają od odpowiedzialności za swoje życie i ich działania nie są autodestrukcyjne. A wręcz przeciwnie – służą jedynie temu by w zdrowy (sic!) sposób móc doznać ekstremalnej dawki ekstazy. Doświadczyć katartycznych wręcz doznań. Podziwiam ich za to. Jeżeli popatrzy się na nich z tej perspektywy – widać wyraźnie, że choć wielu zdają się “popaprani” – są w sobie bardziej “poskładani” i mają znacznie lepszy kontakt ze sobą, swoimi emocjami i ciałem niż niejedna osoba, która „resetuje się” w domu na kanapie…

Przyroda ich łączy i jednoczy. Choć w różnych odsłonach: lodowatych i gorących, w głębinach i na szczytach naszej planety. I to właśnie przyroda, natura, ekosystem, jego trwanie w nieskażonej postaci jest przedmiotem ich troski. Bo to oni (jak mało kto) są z nią prawdziwie zjednoczeni w codziennym życiu. Nie gwałcą jej praw, nie śmiecą w niej, nie zabierają jej niczego. Nie zmieniają i nie próbują dostosować do “własnych interesów”. Żyją z nią w symbiozie.

I choć często to właśnie im zarzuca się, że z racji na stałe podróże i wykorzystywanie sprzętu, w tym najnowszych technologii “zostawiają ślad węglowy” i powinni się tego wstydzić – są tymi, którzy czują się osobiście odpowiedzialni za to, by odwdzięczać się naturze, podejmować działania, które są kontrybucją na jej rzecz. I z pewnością też są tymi, którzy rozumieją bardziej (bo często działają w teamach) jak ważne jest budowanie głębokich, trwałych relacji z ludźmi. Opartych o porozumienie, zaufanie, szczerość i szacunek.

Dlatego też sądzę, że tytuł tego filmu jest szczególnie wymowny w dzisiejszych czasach, w dodatku pandemicznych i niejako en passant zmusza do refleksji nad tym jak bardzo utraciliśmy z oczu wartości, które przyświecają ludziom, których całe życie odbywa się w rytm pór roku i żywiołów natury. I którą prawdziwie kochają właśnie za to, że dzięki niej mogą czerpać z życia i żyć życiem, które daje (ekstremalne) z nią zjednoczenie.

 

*** Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z materiałów prasowych dystrybutora filmu RESET na rynku polskim: Na żywo w kinach.pl

Film jest prezentowany w kinach w całej Polsce od 22 lipca do 31 sierpnia 2021. Można go obejrzeć w ramach jednorazowych pokazów specjalnych, jak i w regularnym repertuarze.

You may also like

Oda do marki CELINE – czyli o osobowości, stylu i wartościach…
KURIER FRANCUSKI z Liberty, Kansas Evening Sun
7 x JARMUSCH – czyli z miłości do kina…
DIUNA

Skomentuj