2
Lut
2015
97

TEORIA WSZYSTKIEGO

Teoria wszystkiego (The theory of everything). Reż James Marsh, Scen. Anthony McCarten na podstawie książki Jane Hawking. Wyk. Eddie Redmayne, Felicity Jones, Tom Prior, Emily Watson, Wielka Brytania, 2014

the_theory

Teoria wszystkiego jest obrazem z widoczną tezą: to hołd i pomnik w jednym dla wybitności umysłu, a zarazem rzadko spotykanej siły ducha, jaka jest udziałem Stephena Hawkinga.

Nie ma tym nic dziwnego – w końcu – opowiada dzieje geniusza, który w wieku 21 lat musiał skonfrontować się z traumą: diagnozą nieuleczalnej choroby, jaką jest stwardnienie zanikowe boczne. Komu lekarze powiedzieli, że zostały mu jedynie dwa lata życia i kto radził sobie z tym z nieprawdopodobną wręcz psychiczną siłą, a nawet – z czego najsłynniejszy astrofizyk świata jest znany – autoironią i poczuciem humoru.

Jednak, jak na film poświęcony naukowcowi jego formatu, który “odważył się” podjąć wyzwanie zmierzenia się z zagadką kosmosu i przedsięwziął całożyciową próbę zgłębiania tajemnicy czasoprzestrzeni – tego fascynującego wątku jest tu zbyt mało. I to mój jedyny zarzut.

Reżyser – nagrodzony Oscarem dokumentalista (“Man on wire”) był świadomy faktu, że film dokumentalny o geniuszu już powstał: w “Krótkiej historii czasu” z 1991, jej autor Errol Morris wykorzystuje w narracji przełomowe dokonania Hawkinga i wypowiedzi astrofizyka. Zafascynowani wyłącznie jego naukowym dorobkiem dawno się z tym obrazem już zapoznali.

Nauka jest oparta o pytania, to jej sedno. Jednak James Marsh przyjął za kanwę scenariusza biograficzną książkę pierwszej żony Hawkinga pt. “Travelling to Infinity: The True Story Behind The Theory of Everything” – a ta skupiona jest na ich związku, który był tyleż fascynująco – nietuzinkowy, co trudny. Nie można zatem oczekiwać więcej, niż daje nam ten obraz – bo zadaje pytania – ale z innej perspektywy.

Teoria wszystkiego ma wszystko to, co najważniejsze w doskonale dobrze opowiedzianej historii: precyzyjnie napisany scenariusz, świetną reżyserię, bardzo dobre zdjęcia, scenografię i kostiumy, a przede wszystkim znakomitą obsadę główną. Zarówno Eddie Redmayne, jak i Felicity Jones są fantastyczni. A kreacja Redmayne’a jest wręcz olśniewająca. Stworzył wybitną rolę dzięki temu, że unikał bezpośredniego naśladownictwa – co przy graniu żyjącej postaci – jest arcy trudnym zadaniem.

Obraz Jamesa Marsha jest najmniej opowieścią o matematyce i fizyce rozumianych jako ciągi równań, a bardziej o kwestiach natury filozoficznej. Zaczyna się od młodzieńczej, romantycznej miłości dwojga studentów Oxfordu: Stephena – studenta matematyki i Jane – studentki sztuki i literatury, a prowadzi nas krętymi ścieżkami ich związku – z karierą naukową i życiem Akademika największego kalibru w tle – cały czas zadając de facto dwa z najważniejszych pytań z jakimi boryka się filozofia od zarania jej dziejów: czy Bóg istnieje? I czym jest miłość? I film te dwie kwestie w sposób niezwykle wywarzony i piękny spina klamrą.

Pytanie zdeklarowanego ateisty jakim jest Hawking, który istnienie Boga zanegował publicznie – naukowca, który całe życie poszukuje jednego równania, wyjaśniającego “teorię wszystkiego”, czyli tego jak powstał świat, w którym żyjemy, z jego i naszym istnieniem jako takim zawieszonym w tym, co jest abstrakcyjnym pojęciem bezkresu – jest w tym obrazie pytaniem o wszystko to, co nas bezpośrednio dotyka, choć tak mało z tego rozumiemy.

Bez wiary – zdaje się mówić Teoria wszystkiego – człowiek nie jest w stanie być kreatorem niczego. I kwestia ta – wybrzmiewa dojmująco silnie w obu kontekstach poruszanych w filmie: nauki i ludzkich uczuć. Sugeruje, że podążanie za nowatorskim odkryciem, przebłysk geniuszu, moment olśnienia – tak samo jak miłość – jest kwestią tego, jak bardzo wierzymy w to, że „to jest właśnie tym czego szukaliśmy”. To wiara pozwala “czynić cuda”.

Trzeba przyznać, że jak na film, u którego podstaw stoi fizyka kwantowa, zagadnienie czarnej dziury w kosmosie, teoria względności czasu oraz to, co dzieje się, kiedy umierają gwiazdy – to dość przewrotna teza. I mnie osobiście w Teorii wszystkiego to właśnie ujęło najbardziej!

You may also like

GLORIA BELL
ONI
NIEDOBRANI
PODŁY, OKRUTNY, ZŁY