3
cze
2015
81

The one that I want…

Wakacyjna aura i temperatura, którą (organicznie) uwielbiam – skłoniły mnie do napisania tego postu. A, że pogoda jest iście plażowa i nie w głowie mi poważne sprawy 😉 to i tekścik będzie lekki.

Otóż, tak czasami bywa, że nawet największym arcymistrzom coś się nie udaje, czy też nie idzie zgodnie z zamierzeniami. I takie właśnie zjawisko miało miejsce w przypadku reklamy perfum CHANEL nr. 5.

Chcąc odmłodzić wizerunek marki (wszak zapach ten kojarzony jest powszechnie z… damą w wieku post balzakowskim, że tak to ujmę ) –  słabo się sprzedaje wśród kobiet do 35tki – postanowiono w tym celu, w najnowszej kampanii reklamowej  – “użyć” ikony modelingu: GISELLE BUNDSCHEN.

Giselle jest bowiem jedną z najbardziej “sportowych dziewczyn” wśród modelek (biega, ćwiczy jogę, jeździ konno, uprawia narciarstwo oraz z racji brazylijskich korzeni – jest zapaloną surferką).

 O upieczenie reklamowego torcika,  którym chciano sprzedać „młodszy i świeższy” wizerunek najsłynniejszych perfum świata – poproszono samego Baza Luhrmanna. No, a że modelka także surfuje, doczepiono i wisienkę w postaci długich, pięknych kadrów  Giselle w piance od Chanel i na desce z logo Chanel, rzecz jasna.

No, ale o co chodzi?  – zapytacie.. ano jedynie o to, że reklama, która pochłonęła krocie, okazała się być totalnym niewypałem. A powód okazał się prosty (?). Otóż nie dopatrzono jednej – jakże istotnej rzeczy – nadając jej bardzo znamienny tytuł: THE ONE THAT I WANT.

Kiedy bowiem reklamę wyemitowano – tzw. wejść i komentarzy zebrała “zylion”. Tylko co z tego, skoro wszystkie nie takie, o które chodziło marce.

THE ONE THAT I WANT  – okazała się być bowiem, kadrowana w zbliżeniach – olśniewająco piękna pupa modelki!!!

O ironio losu! I czy to nie zabawne? Bo, jakby nie patrzeć – niestety dla Chanel 5 – okazało się, że za pomocą tej reklamy nie dostarczono kobietom fantazji o chęci realizacji pragnienia tego, czego miały pożądać najbardziej! Bo z ich komentarzy wynikało, że nie jest tym „czymś” ani flakon ikonicznych perfum, ani nawet luksusowa deska surfingowa, z jednym z najbardziej rozpoznawalnych na świecie w grupie tzw. dóbr luksusowych logotypów  – tylko zgrabny tyłek! 🙂

Udanego długiego weekendu!

You may also like

Partnerstwo przede wszystkim! – czyli o marce JOHN & MARY
FERRARI
OPPENHEIMER
JANE BIRKIN – HISTORIA IKONY…

Skomentuj