15
sie
2025
58

THE OUTRUN

THE OUTRUN (The Outrun), Reż.Nora Fingscheidt, Scen. Nora Fingscheidt, Daisy Lewis oraz Amy Liptrot na podstawie jej pamiętnika; Obsada: Saoirse Ronan, Paapa Essiedu, Saskia Reeves, Wielka Brytania / Niemcy, 2024 

Tytułem wstępu:

Saoirse Ronan należy do bardzo nielicznego grona aktorek, które ubóstwiam i których karierę śledzę od zawsze – czyli jej pierwszej dziecięcej roli w fabule. Mowa oczywiście o filmie „Pokuta” w reżyserii Joe Wright’a z 2007 roku. 

31-letnia obecnie aktorka (rocznik 1994) – czterokrotnie nominowana do Oscara, siedmiokrotnie do Bafta i laureatka Złotego Globa za rolę w filmie „Lady Bird” jest chlubą Irlandii, z której pochodzą jej rodzice, krótko przebywający na emigracji w USA, gdzie zresztą Saoirse przyszła na świat. Jest niewiele aktorek z jej pokolenia, w dodatku takich, które zaczynały „zabawę w kino” jako dzieci, które w moim odczuciu umiały równie dobrze jak ona pokierować swoją karierą. Jej – jest imponująca właśnie dlatego, że Ronan jest piekielnie inteligentna, a nie tylko utalentowana i śliczna …Grała u najlepszych i z najlepszymi, wspaniale podążając za swoją metryką w niezapominanych rolach poświęconych dojrzewaniu i przeistaczaniu się w młodą kobietę: „Lady Bird”, „Małe kobietki”, „Brooklyn”.

W dramacie The Outrun Ronan pokazuje (jak do tej pory) swoje najbardziej surowe i oszczędne emploi i daje wręcz niepokojąco wiarygodny występ – kreując postać młodej kobiety zmagającej się z nałogiem alkoholowym. O roli tej (wzruszająco szczerze) Saoirse mówiła w wywiadach poświęconych filmowi The Outrun, że choć nigdy nie było jej udziałem to co sportretowała w swoich wspomnieniach szkocka pisarka Amy Liptrot, na których bazuje scenariusz filmu – to jednak sama kwestia nadużywania alkoholu jako „remedium” na stres i niemożność radzenia sobie inaczej z frustracjami zawodu jaki uprawia – nie jest jej obca. 

Mnie osobiście The Outrun poruszył szczególnie tym, w jak bardzo wiarygodny emocjonalnie sposób oddaje sedno spirali uzależnienia, ból, poczucie wyobcowania i potworny wysiłek jaki potrzebny jest do tego by wyjść z nałogu. Obecnie jest to już szeroko medialnie dyskutowana kwestia, jednak najczęściej przez kino – narracyjnie nie tyle pomijana – co bagatelizowana. A co jakże esencjonalnie zawiera się w zdaniu, które pada z ust bohaterki w momencie kryzysu związanego z odstawieniem alkoholu: „ja jednak nie potrafię być szczęśliwa bez picia”…

Obraz skupia się na tym co jest w problemie alkoholowym może nie tyle najgłębszym i najważniejszym jego sednem, ale właśnie tym, które jest zrozumiałe – dla każdego kto doświadczył na własnej skórze odczuć i doznań związanych z tym jak bardzo alkohol i jego stężenie we krwi potrafi zmienić percepcję świata i nas samych we własnych oczach. Bohaterka grana przez Ronan nie jest portretowana w The Outrun jako osoba, która zaczyna pić by mieć dostęp do rzeczywistości, która pozwala jej zapomnieć, że ta w której żyje jest tak bolesna i trudna, że aż niemożliwa do zniesienia. Upijanie się – w jej przypadku – pierwotnie jest traktowane jako składowa pewnego stylu życia, powszechny i podzielany sposób funkcjonowania w świecie studenckiej wolności i swobody wyboru. I tak właśnie poniekąd ten film w doskonały sposób oddaje to, w co wpadają wszyscy ci, którzy przecież wpaść w alkoholizm nie powinni – bo sądząc po pozorach – mieli wszystkie przesłanki ku temu by wiedzieć, że to droga na manowce. Bohaterka kreowana przez Ronan jest takim właśnie przykładem – kobiety, którą alkoholizm porywa w swoje szpony – jako wynik błędnego założenia, że można go kontrolować… The Outrun mogłoby by być filmem znacznie bardziej doskonałym (widać, że reżyserka ma wielki  potencjał), ale w mojej opinii nie pozwolił na to scenariusz. Być może dlatego, że pracowała przy nim także autorka pamiętników, która zbyt mocno pragnęła aby obraz ten opowiadał „jej własną historię”, zamiast opowiadać historię bardziej uniwersalną, acz opartą o jej życie. Niemniej, całościowo – The Outrun się broni – dzięki pogłębionej wiwisekcji problemu alkoholowego, dobrym  dialogom (ręka BBC się kłania!) i wspaniałej oprawie zdjęciowej Yunus’a Roy Imer’a, który po raz kolejny pracował z niemiecką reżyserką Norą Fingscheidt (jego zdjęcia do filmu „Błąd systemu“ otrzymały na Camerimage nagrodę dla najlepszego debiutanta).  

Pisałam o tym tysiąc razy, ale znowu to powiem i w tym przypadku. Są filmy, a raczej tematy, które kino może unieść wyłącznie dzięki obsadzie. The Outrun do nich należy, bo też Saoirse Ronan dźwiga ten obraz na swoich barkach – praktycznie sama. I jest to rola wspaniała!

   *    *    *

Rona, młoda kobieta, która kiedyś wyjechała ze szkockich Orkad (wyjątkowo malowniczy acz surowy klimatycznie archipelag wysp na granicy Morza Północnego i Oceanu Atlantyckiego) na studia do Londynu, po ukończeniu – jak ma nadzieję – ostatniego odwyku, wraca do rodzinnego domu, gdzie próbuje odnaleźć nowy sens życia, pracując dla Królewskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Jednak droga do odzyskania kontroli nad własnym życiem okazuje się znacznie trudniejsza, niż początkowo sobie wyobrażała. Jej ojciec, Andrew (Stephen Dillane) cierpi na ciężką postać choroby afektywnej dwubiegunowej, co nakłada na nią dodatkowe obowiązki, a relacje z matką są mocno napięte z racji na to, że Anna (w tej roli znana z serialu „Slow Horses” Saskia Reeves) z biegiem czasu stała się fanatycznie religijna. Pomimo ucieczki ze świata uciech wielkiej aglomeracji do miejsca, gdzie ludzi jest mało i znacznie łatwiej się odizolować od pokus sięgania po alkohol, a okoliczna przyroda i praca w terenie sprzyjają temu by być od picia z daleka – Rona nie znajduje innego sposobu by zawalczyć o siebie i wygrać z nałogiem inaczej niż w izolacji. Decyduje się zamieszkać na odległej wyspie Papa Westray, gdzie ma nadzieję odnaleźć coś, co przywróci jej chęć do życia bez nałogu.

Fabuła The Outrun prowadzona jest nielinearnie – retrospekcje ukazują Ronę w najgorszym okresie jej uzależnienia.
Te sceny nie próbują w żaden sposób romantyzować alkoholizmu – każda sytuacja kończy się dla Rony wstydem i żalem, zmuszając ją do życia w ciągłym strachu przed samą sobą. Film unika uproszczeń, nie przypisując uzależnienia Rony jednej traumatycznej przyczynie.

Choć byłoby to wygodniejsze z dramaturgicznego punktu widzenia, prawda jest taka, że do jej uzależnienia doprowadziła cała seria czynników – The Outrun pokazuje je wszystkie z dużą wnikliwością, ale nie epatuje przy tym nachalną ekspozycją, nie podaje widzowi wszystkiego na tacy, to niuanse warsztatowe i doskonałe scalenie z rolą Saoirsy Ronan jasno sugerują, kiedy rozgrywa się dana scena.
Dzięki temu otrzymujemy bardziej realistyczne i autentyczne „kino życia codziennego”, dalekie od melodramatycznych obrazów uzależnienia, które często pokazuje się na ekranie. Tak, jak nie znoszę kinowej „psychoanalizy dla ubogich”, tak też niespecjalnie gustuję w obrazach, gdzie przyroda i jej żywioły są wykorzystywane jako metafora „walki człowieka ze swoimi demonami” – gdyż uważam, że ich symbolika wymaga dużego kunsztu realizacyjnego aby nie stać się karykaturą samej siebie i nie wybrzmieć jak klisza i intelektualnie miałki wytrych narracyjny. W przypadku The Outrun milczące, wycofane zanurzanie się Rony w siebie i przyrodę, jej powściągliwa gra rozpięta na tle dzikiej przyrody – zdaje egzamin na piątkę. W mojej subiektywnej opinii, wynikłej z pewnością z faktu, że jest to zgodne z tym w co sama wierzę  – reżyserka tego obrazu sugestywnie i pięknie wykorzystała naturę jako „element” codziennej egzystencji Rony walczącej z nałogiem jako tej, która ma zdolności terapeutyczne i leczące. I pięknie puentuje historię kobiety, której udaje się odnaleźć i siebie i sens swojego istnienia poprzez trudny, wymagający olbrzymiej siły i konsekwencji proces opanowywania wewnętrznego chaosu i naukę wyciągniętą także z obserwacji świata przyrody, który uczy nas, że każdy czas burzy i naporu kiedyś się kończy, niebo się wypogadza, a promienie słońca na pogodnym niebie przynoszą upragniony spokój i nadzieję. 

You may also like

WIELKI MARTY
LA GRAZIA
WPATRUJĄC SIĘ W SŁOŃCE
FATHER MOTHER SISTER BROTHER

Leave a Reply