21
cze
2016
90

THE PATH – SEZON PIERWSZY

THE PATH (The Path) Pomysłodawca. Jessica Goldberg, Wyk. Aaron Paul, Michelle Monaghan, Hugh Dancy, Emma Greenwell, Kyle Allen, USA, 2016, HULU

Fani talentu Aarona Paula (niezapomniany Jesse Pinkman z jednej z najlepszych produkcji TV, jakie powstały – ever – czyli “Breaking Bad”) powinni na THE PATH się rzucić w trymiga.

Nie tylko gra w serialu główną rolę, ale także jest jego producentem!

Śmiem, zatem, postawić tezę – że ten bardzo utalentowany aktor, dobrze odrobił lekcje z prawideł, jakimi rządzi się amerykański biznes filmowy – dołączając do oryginalnej produkcji – napisanej specjalnie dla Hulu. Kolejnego gracza, walczącego o rząd dusz – w grupie platform streaming’owych w USA.

Pierwszy sezon The Path – jest moim zdaniem – fenomenalny! Autentycznie mnie poruszył. I to bardzo. Zarówno koncepcyjnie, wykonawczo, aktorsko, jak i last but not least – jako ważny głos w dyskursie kulturowym!

Rozprawia się z kwestiami, które obecnie bardzo mocno społecznie buzują, wpisując się w niezwykle istotne zagadnienie, jakim jest stan kondycji duchowej człowieka współczesnej, zachodniej cywilizacji. Jego pytań, pragnień, potrzeb i domagań w obszarze zwanym sensem życia. Kiedy zaczynamy dojmująco boleśnie odczuwać jego brak – zazwyczaj poszukujemy czegoś, co go wypełni lub choćby uczyni znośniejszym. A że jest to kwestia, którą uważam za niebywale istotną – bez ogródek zaznaczam, że recenzja będzie mocno osobista. Jak i to, że The Path uważam za absolutne must see!

the-path-poster

Powiadają, że człowiek – jako gatunek – ma potrzebę wiary. I że potrzeba ta – jest tak bardzo silna – że potrafi czynić cuda. Mówi się także, że „wiara jest ślepa”…

Dla osób, takich jak ja – czyli ateistów – paradoksalnie – temat ten wcale nie pozostaje ani obojętny, ani łatwy. Bo przecież – choć nie jest to kwestia, o której zazwyczaj toczą się rozmowy towarzyskie – większość z nas – jednak – w coś „wierzy”! C’mon!?! Nie mówcie, że jest inaczej. Być może nazywamy to jedynie po swojemu, unikając jak ognia tego określenia, najeżonego symbolicznie i metaforycznie setkami raf – ubierając je w swoje własne definicje, takie jak “światopogląd”, “przekonania”, “wartości”… To imponderabilia. Sedno pozostaje sednem. Wiara – bowiem – opiera się zawsze na tych samych podwalinach. Bez względu na nazewnictwo. To głęboko zinkorporowane z naszym “ja” przeświadczenie, że jest jakaś jedna / najlepsza / idealna (niepotrzebne skreślić) prawda o życiu, kondycji ludzkiej, świecie, a koniec końców – o nas samych. Czymkolwiek by to nie było.

Jeśli spojrzy się na to z tej właśnie perspektywy – widać wyraźnie, że ludzkość jako taka – wciąż szuka i potrzebuje “Bogów”. To, czy nazywa ich idolami, liderami, autorytetami, przewodnikami duchowymi, guru, coachami, terapeutami, bratnimi duszami, czy jakkolwiek inaczej – także jest wtórne wobec potrzeby wiary. Jeśli jesteśmy zdolni do pełnej identyfikacji, do nieprzejednanych opinii na temat wyższości pewnego systemu mentalnego nad innymi, do uznawania go za niezwykle ważny, dojmująco istotny wyznacznik tego, kim jesteśmy – to – czymże to jest – jeśli nie aktem wiary? A kiedy dodatkowo chcemy, pragniemy, zależy nam usilnie, by przekonać innych do tego, by podzielali nasze poglądy oraz współuczestniczyli z nami w tym, w co wierzymy – apriorycznie przyjmując, że jeśli mają odmienne zdanie – to się mylą i błądzą – stajemy się “wyznawcami”.

the_path_s01_still

Dlaczego człowiek poszukuje wiary w coś lub kogoś poza sobą? Czemu poszukuje Innego, który powie mu jak iść przez życie? Na to pytanie próbowali odpowiedzieć najwybitniejsi filozofowie od zarania naszych dziejów. I The Path się zajmuje tą kwestią w sposób inteligentny, wnikliwy. I bardzo przejmujący!

Nie dając ani jednoznacznych, ani pochopnych odpowiedzi.

Stawia pytania, wiele pytań. I podkreśla, że wiara – dla naszego gatunku – jest niezwykle ważna, jako kluczowy element konstytuujący poczucie przynależności społecznej. Bo grupa odniesienia – “wierząca w dokładnie to samo, co my” – jest tym, co pozwala nam redukować zarówno lęk, jak i napięcie, związane z poczuciem indywidualnego osamotnienia, i niemożnością znalezienia sensu w zmaganiach z tym wszystkim, co przynosi życie. A te bywa okrutne, niezrozumiałe, niesprawiedliwe, nie do zniesienia.

Co więcej – wiara daje obietnice. Mami nadzieją, że “domknie” nas tam, gdzie odczuwamy brak i zaoferuje szczęście i spełnienie.

Serial ten opowiada o fikcyjnej sekcie. Nazywa się ona Meyeryści – od nazwiska Doktora Stevena Meyera, który ją, wraz z kilkoma innymi osobami założył w USA, w roku 1974.

Akcja The Path dzieje się “tu i teraz”. Przez te kilka dekad od powstania – Meyeryści, którzy definiują siebie samych jako “ruch odnowy duchowej” – na słowo <kult> – z którym mają do czynienia w świecie zewnętrznym – tak będąc w nim postrzegani – reagują mocno obronnie. To samo w sobie – przedstawione przez pomysłodawczynię tego serialu jako bardzo istotna kwestia – jest moim zdaniem – dowodem psychologicznej przenikliwości.

Dzis Meyeryści to prężnie działająca organizacja, utrzymująca się głównie z datków sympatyków, z siedzibą główną w stanie Nowy Jork. Jej charyzmatycznym liderem na całe Stany jest niejaki Cal Roberts (świetny Hugh Dancy), wykonawca woli założyciela ruchu. Ten zaś, od lat przebywa w ośrodku szamanistycznym w Cuzco, w Peru. Poszczególni, długoletni członkowie ruchu – mogą do jego siedziby pielgrzymować, by zdobyć kolejne stopnie wtajemniczenia, czy też oświecenia. A tych u Meyerystów jest dziesięć. Kluczem do nich są seanse polegające na spożywaniu Ayahuasci. Wizje, których dzięki jej spożyciu doświadczają – to wrota do “poznania istoty rzeczy”.

Księga objawienia, w której wszystko to, co wyłożył w niej założyciel Meyerystów, zatytułowana “The ladder” (drabina) jest ich “biblią”. Ma rozpisane szczegółowo reguły duchowego rozwoju, jak i sposoby funkcjonowania w ruchu, jako takim. Mówi, co trzeba, czego nie wolno, co jest nie wskazane, a co jest absolutnym wykroczeniem. Meyeryści wierzą w światło, które ich opromieni na końcu drogi. Łącząc ich z Absolutem.

Mnie osobiście rozpier*** totalnie to, jak wnikliwie ta produkcja zajmuje się kwestią wolności jednostki w obrębie pewnego mentalnego systemu. Tym bardziej, kiedy zakłada on, że największym wykroczeniem jest wątpienie, czy też odstąpienie od wiary weń.

Ruch Meyerystów – będę cyniczna – jak większość tego typu organizacji – u których podwalin stały piękne ideały – ukonstytuowali ludzie, którzy chcieli stworzyć „nowy, lepszy świat”. Kontestując – ten, który zastali, uczyniony im przez innych. Chcieli być wolni od jego ograniczeń, ustanowić swego rodzaju, własny, ekosystem społeczny. Stworzyć komunę, która będzie żyć “w wolnym świecie”. Świecie pokoju i równości, sprawiedliwych szans, wsparcia, miłości bliźniego swego, bogactwa życia duchowego, samorozwoju, braku zakłamania. Oddaleni od świata konsumpcji, zła, wyzysku, biedy, traum, pychy, egoizmu, rywalizacji, żądzy władzy. Gorliwie wierząc w to, że przynależność do ruchu i wypełnianie jego reguł uczyni ich istotami “czystymi”: pięknymi, dobrymi, bez skazy.

 

ThePath_Eddie_Lane

The Path skupia sie na postaci Eddie’go Lane’a (REWELACYJNY Aaron Paul!), który do Meyerystów przystąpił już jako dorosły, spotkawszy córkę współzałożycieli – Sarah (doskonała Michelle Monaghan), która w ruchu się urodziła i została wychowana.

Jej rodzice to meyerystyczne VIP’y. Tworzyli jego podwaliny, razem z ich założycielem. Dziś ta – uchodząca za idealną para – ma dwoje dzieci: nastoletniego syna Hawk’a (świetny Kyle Allen), który z racji wieku i pod wpływem uczucia do dziewczyny “z zewnątrz” zaczyna sprawiać problemy wychowawcze (czytaj – zaczyna zadawać sobie oraz rodzicom niewygodne pytania) oraz kilkuletnią córeczkę.

Wszystko zaczyna się od tego, że Eddie, podczas jednej z wizyt w Cuzco, która ma służyć zdobyciu kolejnego stopnia oświecenia, po spożyciu Ayahuasci – ku swej zgrozie konstatuje – że wizje, jakich doświadczył – podważają jego ślepą do tej pory wiarę w Meyerystów…I że, być może, to wszystko, czemu się kiedyś, tak gorliwie, cały oddał – powoli staje się czymś, czego nie umie już w pełni akceptować. Że ruch – a szczególnie jego lider – budzi w nim coraz więcej wątpliwości, co do czystości intencji i motywacji jakie nim kierują…

Nie będzie więcej treści na temat fabuły tego serialu. Nie zepsuję Wam tego. O nie!

Ale kilka jeszcze rzeczy Wam powiem. The Path rozprawia się z najbardziej dojmująco istotnymi pytaniami, jakie ludzkość dręczą od zawsze. A są one absolutnie uniwersalne!

Co to znaczy wierzyć? Co znaczy wiarę tracić? Czym są zasady wiary i czemu służą?

Jakie motywacje przyświecają złotoustym przewodnikom duchowym, jako tym, którzy mówią nam „jak żyć”?

Czy można utrzymać przy sobie wyznawców – nie manipulując nimi – polegawszy jedynie na gorliwości ich wiary?

Jakich wyrzeczeń oczekuje od nas wiara i czy jesteśmy je w stanie ponosić? Czy wiara potrafi to, co nazywa w nas grzechem czy też przekroczeniem (to jedynie kwestia nazewnictwa) tłumić, niwelować, unicestwiać? Jak bardzo, do jakiego stopnia, pod jakimi warunkami? I ile to kosztuje?

A – najważniejszym z nich jest pytanie o to – czy wiara czyni nas lepszymi ludźmi? Czy rzeczywiście dzięki niej stajemy się doskonalsi? Czy może to jedynie wyobrażenia, iluzje i tzw. pobożne życzenia, których podstawową funkcją jest utrzymywanie naszego Ego w stanie względnej równowagi…

Żeby było jasne. Nie napisałam o szczegółach fabuły The Path i nie dałam wam “narracyjnego mięska” z pełną premedytacją. Ale chcę, byście wiedzieli, że jest. I jest – co więcej – doskonale obmyślone i zrealizowane. Każdy odcinek jest suspensową perełką, pełną istotnych pytań, ze zwrotami akcji, z rodzaju tych, które uwielbiam najbardziej. Kocham tę produkcję za to, jak bardzo zmusza do myślenia. I jak bardzo inteligentnie to robi!

Szukałam długo jakiejś zgrabnej puenty dla tego tekstu. Bezskutecznie. Bo The Path – sezon pierwszy – puenty nie ma. W najlepszym znaczeniu tego słowa. Zostawiło mnie z wielkim znakiem zapytania. I z poczuciem, że jak to dobrze, że ktoś wetknął kij w mrowisko i wziął się za temat, o którym nikt nie chce mówić głośno. Czyż nie jest to najlepsza rekomendacja?

You may also like

NIEBIESKOOKI SAMURAJ
EUFORIA
MIŁOŚĆ I ŚMIERĆ
SZPIEG WŚRÓD PRZYJACIÓŁ

2 Komentarze

Skomentuj