9
Sty
2020
6

THE SPY

THE SPY (The Spy)  Pomysłodawca: Gideon Raff;  Wyk. Sacha Baron Cohen, Hadar Ratzon Rotem, Yael Eitan, Noah Emmerich; produkcja Netflix, 2019

Byłoby za długo (potem rozwinę) na tzw. lead więc napiszę we wstępie jedynie tyle: THE SPY to absolutnie prześwietny serial szpiegowski.  Realizacyjnie – doskonały – pod każdym względem. Ale kluczową rolę odgrywa w nim FENOMENALNA I DRAMATYCZNA ROLA SACHY BARONA COHENA! Yyyy? Jak to? Tego od “Borata”? No właśnie. Tak że tak. Polecam z całego kinomaniackiego serduszka!

Jak by to powiedzieć?… Wszyscy padamy ofiarą stereotypów. Pomimo mentalnej niechęci do nich czy też nawet wręcz przekonania, że staram się być ponad nie – padłam i ja w przypadku Sachy Barona Cohena. Po “Boracie” powiedziałam sobie, że tego pana, z jego “komizmem” oglądać nie zamierzam nigdy w życiu. Fuj! Apage Satanas! Uprzedziłam się. Jak nic  🙁

I już potem nie zainteresowałam się żadnymi jego dokonaniami. Lata mijały. Aż w branżowej prasie zaczęły się pojawiać pogłoski na temat tego, że aktor był jednym z mocnych kandydatów do roli w filmie “Queen” w roli charyzmatycznego lidera zespołu, który kocham, ale finalnie otrzymał ją Rami Malek. A jako że Maleka uwielbiam od czasu jego kreacji w “Mr. Robot”, to się ucieszyłam. A nawet powiedziałam sobie w duchu, uff! Sacha Baron Cohen i Freddie Mercury??? No nie! Nigdy w życiu.

Teraz nie jestem tego taka pewna 😉

I tak dochodzimy do sedna. O The Spy coś tam słyszałam już miesiące temu. Że Netflix, że dobry serial się szykuje. Ale znowu (te wstrętne uprzedzenia!) Sacha Baron Cohen!

Cokolwiek byście nie myśleli o “Boracie” oraz Sachy Baronie Cohenie. To nieaktualne! A ja sama piszę tę recenzję pod stołem, głośno robiąc HAU, HAU, HAU!

Jego rola w The Spy to jest bowiem rola:

a) całkowicie dramatyczna

b) fenomenalnie dobra

c) taka, że z komika i to w i a d o m o  j a k i e g o  s o r t u  nie zostało śladu.

Jest poważny aktor i to przez duże A!

Nie dziwi mnie zatem wcale, że za rolę jednego z najsłynniejszych w dziejach Mosadu, a i w ogóle w historii wywiadu i szpiegów (nie tylko izraelskich) – został nominowany w tym roku do Złotego Globa.

Tak. Wszyscy ulegamy stereotypom. A one ludzi krzywdzą. Grzech ten jest w zasadzie grzechem pierworodnym biznesu filmowego, który od swego zarania uwielbia obsadzać aktorów “po warunkach” oraz wsadzać w szuflady ze sprawdzonym (w wyniku box –office’owych sukcesów) napisem…

Chyba nie muszę przypominać w tym miejscu ani przypadku nieżyjącego już Robina Williamsa, ani Jima Carreya. Lub też Jasona Batemana. Że wymienię tylko aktorów płci męskiej.

Wszyscy bardzo długo czekali na to by móc pokazać, że stać ich nie tylko na bycie “zabawnymi”….

A tak “by the way” Sacha Baron Cohen jest jednym ze współproducentów serialu The Spy. Kolejny kamyczek do mojego ogródka. Pisałam już o tym wielokrotnie. Biznes filmowy to nie jest bułka z masłem. Trzeba od cholery samozaparcia i psychicznej siły aby zacząć być postrzeganym tak jak  się chce, a nie tak jak wygodnie jest tym, co rozdają role…

*    *    *

Akcja The Spy zaczyna się w 1959 roku. Recenzje filmowe nie są miejscem na streszczenia i bryki historyczne. Sorry! Ale w skrócie – to czas wyjątkowo intensywny i zagmatwany politycznie na Bliskim Wschodzie. Izrael jest bardzo młodym państwem. A rządy,  koalicje, czołowe ugrupowania polityczne u władzy – w sąsiadującą z nim Syrią – zmieniają się jak w kalejdoskopie.  To wtedy izraelska agencja wywiadowcza  (utworzona w 1951 roku) zaczyna przeznaczać duże środki na swoje działania operacyjne, które przejdą do historii. I zbudują jej wizerunek jako struktury o niebywałej skuteczności. Przypominam tak tylko, bo trochę wiedzy nigdy nie zawadzi 😉 że to dzięki działaniom agentów Mosadu w roku 1962 roku doszło do schwytania ukrywającego się od ponad dekady w Argentynie Adolfa Eichmanna. I jego procesu w Jerozolimie. Który opisała potem w swoim słynnym dziele Hanna Arendt: “Eichmann w Jerozolimie. Rzecz o banalności zła”.

Ale wróćmy do naszego szpiega z The Spy. Wspólna linia brzegowa oraz polityka wewnętrzna Syrii jest języczkiem u wagi Premiera Izraela. Kierujący operacjami w Mosadzie poszukują kogoś, kto byłby ich “śpiochem” na tym terenie. To skrajnie trudna i niebezpieczna misja.

Sześcioodcinkowy mini serial The Spy w doskonały sposób odtwarza tamte czasy. A za swojego bohatera ma Eli Cohena (powtórzę jeszcze raz: FENOMENALNY Sacha Baron Cohen!). Faceta, który wybrany zostaje, a następnie wytrenowany na szpiega klasy A w ciągu zaledwie roku. Eli Cohen nadaje się z wielu względów do tej roboty, nie tylko dlatego, że ma do niej wybitny wręcz talent. Ale  przede wszystkim marzy o tym, by pracować dla izraelskiego wywiadu.

Szkoli go niejaki Dan – Amerykanin pracujący dla Izraela od lat (w tej roli bardzo dobry Noah Emmerich – znany między innymi z serialu “The Americans”).

I tak już  Eli Cohen – jako Kamel Amin Thaabet –  od momentu gdy zaczyna pracę operacyjną w 1961, udając biznesmena i przedsiębiorcę, poprzez osiedlenie się w Damaszku, aż do 1965 roku – dokonuje  rzeczy – jak wydawało się wszystkim wcześniej – praktycznie niemożliwych do osiągnięcia. Jest tak dobry, że zaczyna infiltrować syryjski rząd  i zdobywa dla Izraela kluczowe informacje natury militarnej, politycznej i gospodarczej.

Jest szpiegiem wydawałoby się doskonałym. Takim, którzy trafiają się raz na million…Do czasu…

Rzecz jasna – nic już na temat szczegółów fabuły się ode mnie nie dowiecie! Bo ja nie z tych: uwaga “spoiler alert” (hehe).

*    *    *

Pomysłodawcą The Spy jest Gideon Raff. To ten sam facet, który stoi za izraelskim serialem “Prisoners of war”, który Amerykanie przerobili na “Homeland”.

Nie muszę chyba nikomu, kto kocha dobre seriale – tłumaczyć co to oznacza ;-)…

The Spy ma świetną, dopracowaną w detalach strukturę narracyjną. Przecudownie (za to kocham izraelskich scenarzystów miłością dziką!) wycyzelowane portrety psychologiczne wszystkich czołowych postaci. Doskonałe dialogi. Trzyma napięcie. I cały czas buduje suspens, małymi krokami. Aż do dramatycznego końca…

Wszystko w nim jest takie jak być powinno (scenografia, kostiumy, montaż, etc). Ale najważniejsze w The Spy pozostaje to, że opowiada o swoim bohaterze ze znamiennej perspektywy. A jest nią coś co trudno dobrze nazwać, ująć, oddać.  A The Spy się to udaje!

Eli Cohen jest bowiem w nim przedstawiony jako postać złożona psychologicznie, niełatwa do jednoznacznej oceny. O nieprawdopodobnych wręcz umiejętnościach udawania kogoś kim nie jest. Tak samo potrafiącego działać zadaniowo, bez skrupułów, jak i bardzo emocjonalnego. Niezwykle bystrego, utalentowanego i posiadającego wielkie ambicje aby coraz bardziej udowadniać swój talent oraz możliwości jako szpiega. Jak i kogoś, kto się w tym wszystkim pogubił, stracił czujność , niczym ćma z czołówki serialu (bardzo dobrej notabene!), która nie potrafi przestać wirować wokół ognia, choć już ją parzy…

Jest w też w The Spy (subtelnie zaszyta) okrutna prawda o tym zawodzie. Jak bardzo by się nie wydawał ekscytujący – jest przede wszystkim – śmiertelnie niebezpieczny. I wymaga od ludzi robienia rzeczy, których być może bohater w jego sytuacji (kiedy zostaje szpiegiem jest oddanym i kochającym mężem swojej wielkiej miłości: Nadii – w tej roli bardzo dobra Hadar Ratzon Rotem) – nie powinien się podejmować (?).

Ja osobiście cenię The Spy  – poza rzecz jasna doskonale poprowadzoną intrygą szpiegowską – za to, w jak pełny, psychologicznie wiarygodny sposób prezentuje każdy kontekst pracy szpiega o tak trudnej misji jaką miał Eli Cohen w roli Kamela Amin Thabeeta. A jest to kontekst moralny, etyczny, emocjonalny, rodzinny. Każdy jaki go dotyczył przez cały czas jego operacyjnych działań. Zarówno jego samego, jak i jego najbliższych. A także ludzi, którzy zlecali mu do wykonania rzeczy, co do których mieli podejrzenia, że mogą go przerosnąć – w  obliczu tego, czego się musi wyrzekać, i z czego musi rezygnować.

Ciekawe, czy jeśli zdecydujecie się obejrzeć The Spy – będziecie mieli tak jak ja poczucie, że opowieść o absolutnie fascynującej (na swój sposób) postaci Eli Cohena / Kamela Amin Thabeeta to kolejna – jakże smutna i brutalna życiowo historia człowieka, za kogo niebywałymi wyczynami w roli szpiega stoi jednak bezduszna maszyna, złożona z ludzi, stanowiących jego niewidoczne dla innych cienie. A którzy są w tej komfortowej sytuacji, że kiedy sprawy przybierają zły obrót – mogą po prostu wrócić z biura do domu. I zacząć od początku…

You may also like

JUDY
LE MANS ’66
VAN GOGH. U BRAM WIECZNOŚCI
NA CAŁY GŁOS

Skomentuj