5
mar
2015
230

TO SIĘ NAZYWA OKŁADKA! – paryskiego Vogue’a wersja uwodzenia

Najpierw zobaczyłam tę z Darią Werbowy i aż przysiadłam z wrażenia! Potem okazało się, że są jeszcze dwie do wyboru: z Kate Moss oraz Larą Stone.

daria.vogue

kmoss-vogelara.vogue

Francuski “Vogue” w wydaniu marcowym takie ma właśnie okładki. I trudno się w ich przypadku nie dopatrzeć inspiracji kultowym ujęciem z Nagiego Instynktu z Sharon Stone. Filmu, który wszedł na ekrany kin w roku 1992 i na który pobiegła cała Polska, łącznie z moją skromną osobą.

Trudno też nie patrzeć na ten obraz jak na pewne kulturowe zjawisko, bo film Verhoevena stał się “kurą znoszącą złote jaja”. Był super przebojem, grano go wszędzie, a ludzie ekscytowali się nim jeszcze długo, długo po zdjęciu z afiszy (kiedy to dostał “kolejne życie” w obiegu DVD)…

Nie zamierzam się jednak w tym tekście zajmować tym obrazem. Jest to bowiem film słabiusieńki… nie można mu jednak odmówić “zawartości” kilku kultowych scen i dialogów – globalnie rozpoznawalnych pod prawie każdą szerokością geograficzną.

Dlatego – pomysł na okładkę paryskiego Vogue’a uważam za świetny! To dla mnie doskonały przykład inspiracji jedną z ikon popkultury przetransponowaną przez Francuzów na własny, unikalny sposób…

Dodając do tego ich nonszalancję, podpartą wielowiekową tradycją uwodzenia jako jednego z wymiarów “sztuki życia” – ta okładka / okładki – są tylko pozornie wtórne – bo tworzą jednak “nową jakość”.

Jest w nich bowiem to coś, czego w Nagim Instynkcie nigdy nie było: tajemnica, niedopowiedzenie i nieuchwytność zmysłowości …

Zachwycam się nimi również – nazwę to wprost – ze względu na zuchwałość wizualną paryskiego Vogue’a, którą popieram (a której nie posiada żadna inna światowa edycja)! Bo nie cenię sobie zachowawczości w przypadku mediów, które zajmują się “tworzeniem trendów” i są opiniotwórcze…

Ubrać swoje bohaterki w skórzany trencz – jeden z ikonicznych elementów garderoby Paryżanki – i posadzić w pozie Catherine Trammell na fotelu – pomysł prosty – acz genialny. I jeszcze dopisać “operacja uwodzenie” – to już jak granie “ikonie” na nosie!

To, co wydaje mi się ciekawe – po upływie ponad dwóch dekad od premiery – to fakt, że słynną scenę z Nagiego instynktu (poniżej) – odbieram obecnie jako topornie banalną …Chodzi oczywiście o kwestie braku majtek. To, co wydawało mi się bowiem takie odważne, obrazoburcze, a zarazem podniecające dwadzieścia lat temu – dzisiaj jest tandetne. To jak numer z Peepshow.

No cóż, nie jesteśmy krajem wysublimowanego dyskursu społecznego na tematy związane z uwodzeniem. Jaki Pan, taki kram. I dlatego okładki naszych pism luksusowych dla kobiet są najczęściej nudne jak flaki z olejem i nie prowokują pytań o kuszenie i jego atrybuty, podczas gdy media masowe zalewają tandetne i wulgarne “stylówy” celebrytek, w których nie mamy co liczyć na jakąkolwiek grę wyobrażeń, inspirację do domysłów… Za to im bardziej skąpy strój „na dole” – tym bardziej  i ochoczo przewija się pytanie o to, czy „miała, czy nie miała ….majtki?”

Ps. Mnie najbardziej się podoba okładka z Darią Werbowy – bo to moja, już od wielu lat ukochana modelka. A Wam?

You may also like

Wracają KONFRONTACJE FILMOWE
Podaruj sobie odrobinę klasyki – czyli o ARTEKINO CLASSICS…
Trzeba znaleźć swój wzór – czyli o NOMAD WARSAW…
7 x JARMUSCH – czyli z miłości do kina…

Skomentuj