28
mar
2017
49

WATCHING & WAITING – czyli Peter Lindbergh obserwuje…

 

O Peterze Lindberghu pisałam już nie raz. Bo jest to postać we współczesnej fotografii, której prace mnie dogłębnie poruszają i zachwycają. Uwielbiam jego wrażliwość estetyczną i to, że tak bardzo ukochał fotografię czarno-białą.

Sam będąc gwiazdą – gwiazdami lubi się zajmować. A one go kochają. Nie dziwi mnie to wcale. Każdy, dosłownie każdy – w jego obiektywie – jest FASCYNUJĄCY.

Wydaje się, że oko i kamera Lindbergha ludzi nie tylko podziwia. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że nawet więcej – czule pieści. Szepcze: “pokaż mi, to czego zazwyczaj nie widać, pokaż mi to – co w tobie najlepszego”…

To, jak Linbergh przygląda się obiektom swoich fotografii – mnie zawsze wzrusza.

watching&waiting_Linbergh.1 

W jednej z najnowszych prac – zatytułowanej “watching & waiting” – do której niedawno zrobił zdjęcia dla magazynu “W” – znowu występują najwspanialsze gwiazdy amerykańskiej kinematografii. To mini etiuda filmowa. W konwencji retro. Nowoczesne “nieme kino”. Nawet dźwięk, który mu towarzyszy – to jedynie dźwięk kamery. Prawdziwej, czytaj – nie cyfrowej.

Bo Linbergh w zadanym temacie odnajduje zawsze poezję. Ukryte piękno drobiazgów, które czynią fragment – całością. Chwilom nadające głębi, refleksji, kontekstu niedopowiedzenia, zagadki…

Czekanie – to niezwykle intymna czynność. Gdybyśmy nie żyli w świecie, w którym najważniejsze jest skupienie się na sobie, gdybyśmy umieli się zatrzymywać i umieli być obserwatorami innych, bardziej niż każdego drgnienia swego “ja” – widzielibyśmy – patrząc na otaczających nas ludzi – czy to w pracy, czy na ulicy, czy w domu – że kiedy czegoś lub kogoś oczekują – tworzą opowieść. Osobny mikrokosmos…

watching&waiting_Lindbergh.jpg.2

Dlatego dla mnie ten właśnie filmik jest jak scenariusz lub nowela literacka. Kilka chwil. Doprawdy nic wielkiego… które otwierają pole do szeregu interpretacji.

Czekający jest jak sejsmograf. Jego oczekiwanie zawiera w sobie wszystko czym dlań jest.  Jest kwintesencją natężenia odczuwanych emocji. Czekanie jest jak zagadka, na którą nigdy – do końca – nie zna się odpowiedzi. Zawsze rodzi pytania o przyszłość. Niekiedy też zagłębia melancholijnie w przeszłość. Czekanie to stan pomiędzy. Fascynujący moment w życiu człowieka.

watching&waiting_Peter_Lindbergh.jpg.4

Ale trzeba umieć go dostrzec. I zobaczyć to, co w nim jest. Czasami jest to poczucie bezradności lub obojętność. Czasami nadzieja lub radosne podniecenie, innym razem – napięcie podszyte lękiem.

Czekanie – to wielka metafora życia. Wszyscy na coś czasami bardzo czekamy. Na powtórzenie tego, co było. Lub na nadejście nowego. Na początek lub koniec. Na złe lub dobre. A czasami wydaje się nam – że nie czekamy na nic. Choć to jedynie złudzenie…

W każdym z przypadków – jesteśmy w bardzo specjalnym momencie i stanie. A jeśli idzie o materię filmową – to każdy pasjonat X muzy – wie to więcej niż dobrze. Aktorzy, którzy umieją fascynująco czekać – to ci, których kreacje zapadają nam w pamięć. Których podziwiamy.

Dlaczego?Watching&waiting_Peter_Lindberg.5

Bo czekanie to wypełnianie braku – sobą. A żeby to umieć zagrać – trzeba być dobrym, ba! bardzo dobrym. Pomyślcie o tym, kiedy obejrzycie to, co w obiektywie Lindbergha zrobiły gwiazdy ekranu, wśród których – jak sądzę – każdy z was znajdzie kogoś przez siebie lubianego, czy cenionego…

 

Zobaczycie sami, że u każdego z nich – to początek,  środek  a może koniec (?) – ale zawsze fragment jakiejś – większej historii.

You may also like

Partnerstwo przede wszystkim! – czyli o marce JOHN & MARY
FERRARI
OPPENHEIMER
JANE BIRKIN – HISTORIA IKONY…

Skomentuj