6
lip
2026
6

ZAPROSZENIE

ZAPROSZENIE (The Invite)Reż. Olivia Wilde, Scen. Rashida Jones, Will McCormack i Obsada: Olivia Wilde, Seth Rogen, Penelope Cruz, Edward Norton USA, 2026

Tytułem wstępu:

W przypadku filmu Zaproszenie – od początku było wiadomo, że idę jak w dym, z dwóch powodów: po pierwsze obsada, a po drugie – autorzy scenariusza! Od czasu kiedy obejrzałam cudowną komedię pt. „Celeste i Jesse Forever”, do której scenariusz napisał tandem: Rashida Jones & Will McCormack – zapamiętałam raz na zawsze, że ta bardzo utalentowana aktorka i producentka jest również świetną scenarzystką. Podoba mi się także (więcej niż bardzo), że Zaproszenie to kino autorskie, które zostało wyreżyserowane przez Olivię Wilde – kobietę, która także zaczynała od bycia aktorką, przez całe lata obsadzaną w Hollywood wyłącznie „po warunkach”. Zaproszenie to drugi film fabularny w jej dorobku (pierwszym było „Nie martw się, kochanie” z 2022 roku). Entuzjastycznie przyjęte na tegorocznym Festiwalu Filmowym w Sundance Zaproszenie –  konsultowała sama Esther Perel (najsłynniejsza na świecie terapeutka par i seksuolożka, autorka wielu bestsellerowych książek i serii podcastów poświęconych relacjom, związkom i seksowi).

Wyjaśniwszy dlaczego na Zaproszenie na wielkim ekranie – wyczekiwałam bardzo niecierpliwie – już w tym miejscu mogę powiedzieć, że film ten zrobił mi wieczór! Czego i Wam serdecznie życzę. 😀

Uwielbiam ideę Esther Perel, że można mieć nowy związek z tą samą osobą… Zależało mi na stworzeniu filmu, który będzie jednocześnie zabawny i emocjonalnie prawdziwy….Chcieliśmy, by ludzie mogli się śmiać i jednocześnie skontaktować ze swoimi uczuciami….

Olivia Wilde – reżyserka filmu Zaproszenie 

Nie powiem nic nowego, bo powtarzam to od kiedy prowadzę bloga – nie ma doskonałych filmów bez doskonałych scenariuszy! A scenariusz Zaproszenia – jest fantastyczny! Jego tematyka, choć ujęta w formę komediową – jest poważna i widać, że pod tym względem scenarzyści czerpali inspiracje z tak doskonałych sztuk scenicznych (bo film utrzymuje jedność czasu, miejsca i przestrzeni ) jak „Kto się boi Virginii Woolf” Edward’a Albee’ego (genialnie przeniesionej na ekran przez Mike’a Nichols’a), czy też „Bóg mordu” Yasminy Rezy (zekranizowany przez Romana Polańskiego). Zaproszenie jest jednak pozbawione ich ciężkości i dramatycznego ciężaru gatunkowego i znacznie lżejsze w tonie. Przede wszystkim jednak – skupia się na kwestii, która jest niezwykle uniwersalna i zajmuje myśli bardzo wielu par na świecie, choć niezwykle rzadko bywa przedmiotem  dyskusji towarzyskich, nawet wśród przyjaciół. A tematem tym – starym jak świat – jest pożycie seksualne…

*     *     *

To wspaniała, kinofilska przyjemność móc na ekranie kinowym śledzić opowieść tak błyskotliwą, inteligentną, histerycznie wręcz zabawną, a jednocześnie nie pozbawioną bardzo ważnych pytań, które dotyczą większości dorosłych ludzi pozostających w długoletnich związkach. Z nielicznymi wyjątkami bowiem – związki, nawet najbardziej udane, z biegiem lat wytracają impet radosnej fascynacji partnerem, żar namiętności, a gdy zaczynają solidnie kuleć – potrafią być niczym plecak, który przestał się nam kojarzyć z oczekiwaniem na wspólną podróż przez życie z ukochaną i wybraną osobą, a zaczynają przypominać zbyt ciężki i wrzynający się w ramiona bagaż, który nas uwiera i przygniata do ziemii…

Zaproszenie – u swoich podstaw – stawia nas przed bardzo istotnym pytaniem. Czy wieloletni związek ma szanse wejść w nową fazę, w nowy, lepszy i pełniejszy  sposób funkcjonowania razem – kiedy para oddaliła się od siebie emocjonalnie tak bardzo, że potrzeba w zasadzie niewiele aby każde z nich zaczęło romans z kimś innym?…

*     *    *

Zaproszenie rozpoczyna się cytatem z wielkiego klasyka: Oscara Wilde’a: „Zawsze powinno się być zakochanym. Właśnie dlatego nigdy nie powinno się brać ślubu”. I od tego momentu, my – jako widzowie – przeczuwamy, że z tym filmem będziemy mieć sporo zabawy – skoro mamy do czynienia ze wspaniałą obsadą. Reżyserka występuje w nim również jako aktorka, obok Setha Rogena, Edwarda Nortona i Penélope Cruz. Ta czwórka jest razem – bajecznie dobrana, bo wszyscy – z ich dorobkiem, warsztatem zawodowym i ekranową charyzmą obiecują już na starcie, że komedia Zaproszenie opowie nam wiele o życiu, miłości i koszmarze, jakim bywa małżeństwo…

Aby nie psuć przedniej zabawy, która czeka Was w kinach, jeżeli tylko zdecydujecie się skorzystać z Zaproszenia – ograniczę opis fabuły filmu do minimum – zwłaszcza, że scenarzyści (jeszcze raz wielkie brawa!) doskonale wiedzieli co i jak robić – aby wykorzystać na maksa obsadę, jej walory, a przede wszystkim jak budować sceny i przejścia między nimi – by stale nas zaskakiwać, jeszcze zanim dojdzie do finału kolacji dwóch par, podczas której wszystko pójdzie inaczej niż sobie wszyscy (łącznie z nami) wyobrażali…

*   *   *

Akcja Zaproszenia dzieje się w San Francisco, co dodaje filmowi od strony scenograficznej – stylowego uroku.

Joe, nauczyciel muzyki w szkole średniej  (w tej roli – jak zawsze niezawodny Seth Rogen) oraz Angela (świetna Olivia Wilde) to małżeństwo z długim stażem, dość powiedzieć, że mają nastoletnia córkę. Z pozoru ich związek wydaje się być bardzo udany. Wiodą przyjemne życie w pięknym, dużym mieszkaniu w kamienicy położonej w dobrej części miasta. Ale jak się wkrótce dowiemy, tylko ci, którzy ich nie znają mogliby stwierdzić, że to udana para. Pod gładkimi wymianami zdań kryją się bowiem niewypowiadane na głos żale, wzajemne pretensje, zadawnione urazy i nigdy nierozwiązywane na bieżąco drobne konflikty, a przede wszystkim nuda i rutyna. 

Clue narracji zawiązuje się w momencie, gdy Angela informuje Joe, że zaprosiła na dzisiejszy wieczór na kolację dość tajemniczą, ale wyglądającą na przemiłą parę sąsiadów z piętra wyżej. Joe nie podziela entuzjazmu Angeli, ma ku temu swoje powody (jakie – nie zdradzę). No, ale cóż. Słowo się rzekło – dzwonek do drzwi to moment, o którym wiemy, że na pewno jest czym innym dla Joe, a czym innym – dla jego żony. W drzwiach stają: Pina (świetna Penelope Cruz) oraz Hawk (jak zawsze niezawodny Edward Norton). O nim – gospodarze nie wiedzą – nic. O niej jedynie tyle, że jest piękna i że jest Hiszpanką. 

Od small-talków i nieco wymuszonych uprzejmości, kolacja płynnie przejdzie do rozmów bardziej bezpośrednich, a następnie swobodnie zweksluje w stronę gry pełnej dwuznaczności. By w końcu zamienić się  w sytuację, która zacznie dryfować w stronę bardzo niebezpieczną dla trwałości małżeństwa Angeli i Joe… 

*    *    *

Największa przyjemność z oglądania Zaproszenia polega na fenomenalnie dobrze wyzyskanej grze kontrastów pomiędzy obiema parami. Podczas gdy tląca się irytacja i wzajemna niechęć Joe i Angeli połączona z ich obciążonym zbyt dużym bagażem zaniedbań uczuciem – stanowi jedną stronę medalu, to widoczna erotyczna ekscytacja sobą nawzajem, mocno otwarta seksualność Hawka i Piny oraz ich ekscentryczna aura – stanowią drugą.

Choć ta dwójka jest sobą wyraźnie zachwycona – jakimś sposobem fascynuje ich również relacja Joe i Angeli. Dlaczego? Po co Hawk i Pina przyszli na tę skazaną na katastrofę kolację, a nawet więcej – przyjęli zaproszenie na nią z wielką radością? Dlaczego Angela tak bardzo pragnęła ich obecności u siebie w domu? I w końcu – jaki jest prawdziwy powód, że Joe nie potrafi nawet udawać dobrego gospodarza?

Na te pytania będziecie musieli odpowiedzieć sobie sami. Natomiast ja mogę powiedzieć tyle, że miałam gigantyczną przyjemność z tego, jak scenariusz Jones i McCormacka prowadzi nas do odpowiedzi. 💘

Czysto realizacyjnie Zaproszenie – jest po prostu świetnym kinem! Zarówno energiczna i sprawna reżyseria Wilde, jak i znakomita obsada kreują na ekranie wyborną komedię obyczajową, która z czasem przeobraża się w komedię pomyłek, a następnie w refleksję nad tym co jest sednem fabuły. Obraz ten sprawdza się także doskonale w innych pionach realizacyjnych. Kostiumy autorstwa Arianne Phillips sprytnie ustawiają obie pary w opozycji do siebie, a zdjęcia Adama Newporta-Berry uwypuklają sedno dynamiki relacji między bohaterami poprzez starannie komponowane kadry. Każdy element wydaje się idealnie dobrany, nie popadając przy tym w ostentację czy sztuczność.

Gdy Wilde rozdziela pary, a następnie ponownie je ze sobą zestawia, możemy zobaczyć różne oblicza bohaterów i role, jakie odgrywają w swoich związkach. Bo jak w najlepszych scenicznych klasykach – bohaterowie są przedstawieni na taki sposób, aby portretować jakiś problem lub mechanizm obronny dla Ego –  jaki ludzie dość często stosują czy to w związkach, czy w życiu społecznym…

Słodko – gorzki finał Zaproszenia przydaje temu obrazowi czegoś katartycznego, pozostawiając nas z uczuciem, że filmowi Wilde udała się rzecz wyjątkowa. Zabawa i przyjemność jakiej doznaliśmy z nim obcując była jednocześnie zaproszeniem do lepszego czy też bardziej refleksyjnego wglądu w nasze własne relacje i życie erotyczne. I przyczynkiem do tego by po seansie choć przez chwilę pomyśleć o tym, o czym Zaproszenie opowiada… 

Ja, osobiście cenię sobie ogromnie, że ten niby to lekki film, na którym okazji do ubawu (i to po pachy!) – jest bez liku – zawiera największe źródła prawdy o tym, co stanowi kwintesencję udanych relacji. To odczuwana przyjemność wynikła z poczucia, że z naszym partnerem / partnerką tworzymy team. Gramy w jednej drużynie i do jednej bramki. A przede wszystkim – udany związek to nie wypełnienie akceptowanych społecznie ról i życie według scenariusza „idealnej pary” tylko poczucie bycia stale zapraszanym do dialogu – z szacunkiem, atencją,  uważnością, ciekawością, podziwem. Tajemnica tego, co tworzy związek satysfakcjonującym polega bowiem od zawsze na czymś dostępnym dla każdego, co jednak wciąż wielu osobom umyka z pola widzenia. To umiejętność okazywania temu, z kim jesteśmy, że jest ważny, widziany i słyszany… 

ZAPROSZENIE | Oficjalny zwiastun | W kinach od 3 lipca

***Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tekście oraz przytoczony cytat pochodzą z materiałów prasowych dystrybutora filmu ZAPROSZENIE na rynku polskim: Monolith Films

Leave a Reply