28
maj
2015
137

ZŁODZIEJ W HOTELU

Złodziej w hotelu (To catch a thief). Reż: Alfred Hitchcock. Scen: John Michael Hayes na podstawie powieści David’a Dodge’a. Wyk: Grace Kelly, Cary Grant, Jessie Royce Landis, John Williams. USA, 1955

catch

Polski tytuł filmu Alfreda Hitchcocka niestety bardzo trywializuje zamysł reżysera. Powstał on bowiem na podstawie przysłowia: “Set a thief to catch a thief” (“żeby złapać złodzieja, trzeba złodzieja”).

Niewątpliwie w dorobku reżyserskim wielkiego Hitch’a – to obraz szczególny. Lekki, romantyczny i w porównaniu z innymi dziełami, pozbawiony mroku.

Ponadto, dzięki temu, że historia opowiadana w Złodzieju w hotelu jest właściwie piękną pocztówką z francuskiej riwiery, na dodatek taką, na której widnieją dwie największe ikony kina przełomu lat 50tych i 60tych zeszłego stulecia: Grace Kelly i Cary Grant – nic się nie zestarzała. Jej urok, czar i wdzięk pozostał ten sam, po 60-ciu latach od powstania! A fakt, że noszone w filmie stroje obojga bohaterów weszły na zawsze do kanonu mody i stylu, nadaje mu charakter obrazu kultowego, jeśli chodzi o tzw. inspiracje dla wszystkich zainteresowanych tą dziedziną.

Grace-3

John Robie (Cary Grant) zwany “Kotem” – przydomek ten uzyskał dzięki prowadzonej przez lata działalności złodziejskiej – to były włamywacz, specjalizujący się niegdyś w okradaniu bogatych kobiet z ich kosztownej biżuterii. W końcu, u progu późnej dojrzałości postanawia osiąść na stałe na francuskiej riwierze, na jak się mu wydaje “dobrze zasłużonej emeryturze” i zacząć odcinać kupony od tego, że stać go wreszcie na wygodne i zamożne życie.

Niestety, okazuje sie, że w luksusowych nadmorskich hotelach ktoś znowu kradnie przebywającym tam damom ich cenne jubilerskie precjoza. I co więcej, ten ktoś kopiuje sposób działania “Kota” vel Robiego. Podejrzenia policji co do jego osoby zmuszają go do powzięcia decyzji, że jeśli chce udowodnić swoją niewinność – sam musi schwytać naśladującego go włamywacza.

W „zabawie w detektywa” towarzyszy mu niejaka Frances Stevens (Grace Kelly), która Robiego poznaje, w trakcie jego wizyty w jednym z hoteli, gdzie bohater stara się rozeznać w sytuacji i przeprowadzić swoje prywatne dochodzenie. Frances jest córką milionerki z Ameryki: piękną i nieco znudzoną życiem, jakie jest jej udziałem. Tandem, który stworzą z „Kotem” będzie nosił zatem wszelkie znamiona tego, co od zawsze wykorzystywał gatunek jakim jest „komedia romantyczna”: przeciwieństw, które się przyciągają.

Hitchcock był znany z pedantyczności i przywiązania do uporządkowanego działania na planie filmowym, z raz wyznaczonym i zgodnym z jego zamierzeniami harmonogramem. Oraz z tego, że obsesyjnie kontrolował każdy najmniejszy szczegół powstawania filmu. Kiedy tylko udawało mu się znaleźć współpracowników, z którymi się dobrze dogadywał i którym ufał (co nie było takie oczywiste) – lubił się “ich trzymać”. Tak było w przypadku Kelly i Granta. Byli jego ulubionymi gwiazdorami filmowymi.

W przypadku Złodzieja w hotelu Cary Grant był przez Hitchcocka namawiany do przyjęcia roli szczególnie mocno – aktor w tym czasie był już po 50tce i od pewnego czasu często odmawiał przyjmowania ról, strasząc producentów i agenta przejściem na wcześniejszą emeryturę. Jak głosi hollywoodzka legenda – “na przynętę” dla Granta Hitchcock wystawił Kelly – gwarantując ją jako jego partnerkę w tej jednej z najlepszych i najbardziej wyrafinowanych komedii romantycznych w dziejach kina. Grace była wtedy świeżo upieczoną gwiazdą filmową z Oscarem na koncie z roku 1954 za Dziewczynę z prowincji. No i była zjawiskowo piękna. Ponadto rola Robiego stanowiła dla Granta szczególnie atrakcyjny „aktorski kąsek” – jego bohater był w scenariuszu postacią, która utrzymuje wszystkich w napięciu, w oczekiwaniu na rozwiązanie zagadki – aż do końca filmu.

Zamysł Hitchcocka się powiódł w stu procentach. Między Kelly a Grantem jest wspaniała ekranowa chemia (a biografowie gwiazd twierdzą także, że była to chemia całkowicie realna – aktorzy mieli na planie tego filmu płomienny romans – choć pilnie strzeżony i ukrywany – Grant był wtedy żonaty, zresztą po raz trzeci w swoim życiu).

To co stanowi o ponadczasowości Złodzieja w hotelu to fakt, że zarówno Kelly jak i Grant rewelacyjnie ogrywają sytuacje flirtu i erotycznego napięcia pomiędzy swoimi bohaterami. I wspaniale bawią sie konwencją, w której Hitchcock pozwala im leciutko puszczać oko do widzów: każde z nich bowiem gra role postaci, która gra swoją rolę. Frances to niby cnotliwa, młoda dama, a Robie to niby dżentelmen na emeryturze. Od obojga (a od Kelly w szczególności) nie można wprost oderwać oczu. Są jak najpiękniejsze kocie okazy: pełni gracji, uroczy, bezczelni i zagadkowi.

You may also like

Partnerstwo przede wszystkim! – czyli o marce JOHN & MARY
WONKA
MONSTER
CIVIL WAR