17
lip
2016
85

Zobaczyć wieloryba i umrzeć…

Kiedy zobaczyłam niedawno – po raz pierwszy w życiu – zdjęcia Chrispher’a Swann’a – brytyjskiego fotografa, który od bez mała 40 lat fascynuje się wielorybami, a od 25 lat je portretuje – oniemiałam! A potem poryczałam się jak dzieciak…

Gray whale (eschrichtius robustus) A gray whale feeding at the surface and showing it's baleen. Gulf of California.

Gray whale (eschrichtius robustus) A gray whale feeding at the surface and showing it’s baleen. Gulf of California.

Trudno mi wyjaśnić przyczyny mojego uwielbienia dla wielorybów – największych ssaków, jakie żyją na naszej planecie. W grupie waleni jaką stanowią – jest ich aż 80 gatunków.

Nie wiem skąd się wzięło, jakimi drogami przybyło do mnie, ale ma wiele, wiele lat. Marzę o zobaczeniu na żywo wieloryba, od podstawówki. Pewnie wpływ na to miało wiele czynników i jak to w życiu bywa – niektórych z nich – nie jestem nawet świadoma.

Już sama polska nazwa dla tego stworzenia jest specyficzna: WIELO-RYB. Mieści w sobie zarówno pojęcie wielkości, symbol zintensyfikowania, jak i to wszystko, co przychodzi nam do głowy, gdy myślimy “ryba”. Dziwne! Prawda?

Wieloryby – wywołują we mnie emocje, odczucia i skojarzenia grupujące się w coś, co nazywam “niepojętym”. Postrzegam je jako mistyczne. Symbolizują dla mnie tak cuda natury, jak i jej potęgę, a także tajemnicę. Niezgłębialną.

Wieloryb fascynował człowieka “od zawsze”, a zanim ten opanował świat – całkowicie – tak samo mocno, jeśli nie bardziej – bezbrzeżnie przerażał. Uosabiał stworzenie o boskiej wszechmocy, którego pokonać nie sposób. Potęgę tego, co się nam odwiecznie wymyka i czego poznać się nie da – a co zwie się przeznaczeniem.

Gdyby tak nie było – nie występowałby w biblijnej księdze Jonasza. Nazywany jest w niej właśnie “wielką rybą”. I pewnie dlatego przez całe wieki – zanim go gruntownie nie przebadano – wieloryb – był postrzegany jako reprezentant tego gatunku w przyrodzie.

jonasz i wieloryb

Jonasz wypluty przez wieloryba

Rycina autorstwa Gustava Dore (1832 – 1883)

“Moby Dick” Herman’a Melville’a – klasyka literatury światowej – opowiada o pogoni za legendarnym białym kaszalotem i jest XIX wieczną przypowieścią o tym wszystkim, czego wieloryb był symbolem dla naszego gatunku, przez tysiące lat. Powieść tę zekranizowano w złotych latach Hollywood, równo 60 lat temu (1956), a w roli głównej – kapitana Ahaba – wystąpił sam Gregory Peck!

christopherswann10Finwhale

marine-life-sea-animal-photography-by-Christopher-Swann-5Kiedy otrząsnęłam się z wrażenia, jakie zrobiły na mnie zdjęcia Swann’a – zdałam sobie jednak z czegoś sprawę…a mianowicie z tego, że wieloryb jest dla mnie jednym z niewielu bytów w przyrodzie, który łączy w sobie całkowite sprzeczności. I że fascynuje mnie właśnie dlatego.

Zawiera w sobie najbardziej spektakularne dychotomie, jakie trudno znaleźć w jakimkolwiek innym stworzeniu. Ogrom i zwalistość, a przy tym grację, zwinność i swego rodzaju wdzięk. Szpetotę i piękno. Budzi trwogę i chęć ucieczki, połączoną z przemożną chęcią zbliżenia się. Uosabia mrok i głębię – potrafi nurkować na głębokość nawet do 1.5 kilometra (sic!) z jednej strony, z drugiej zaś zabawę i spektakl – bo żadne inne stworzenie nie robi z siebie raz po raz “fontanny”, która potrafi mieć nawet 15 metrów wysokości (co 45 – 50 minut wieloryb, jako że nie posiada skrzeli musi się wynurzyć, by zaczerpnąć powietrza, a “wypluć z siebie” to już zużyte). Monstrualną żarłoczność i wybitną umiejętność polowania (niektóre gatunki są mięsożerne) łączy z inteligencją, rozwiniętymi zachowaniami społecznymi, których my – ludzie – moglibyśmy się od nich uczyć. Kaszaloty, na przykład, potrafią tworzyć specjalnie uformowane skupiska, których celem jest osłanianie osobników słabszych, rannych czy chorych. Potrafią także bronić i opiekować się swoimi “braćmi mniejszymi” – czyli delfinami.

6-23

whale-spilot_2498906k

Do tej pory nie udało się poznać ich systemu komunikacji, ani wszystkich funkcji dźwięków jakie wydają wieloryby. Mają one bardzo różnorodny charakter, częstotliwość, melodykę, dlatego też nazywa się je często “wielorybim śpiewem”. Wiadomo jedynie, że służą im one do echolokacji, bo odbierają fale dźwiękowe odbite od przedmiotów lub dna morskiego. Tym sposobem doskonale orientują się w przestrzeni, a także bezbłędnie odnajdują pożywienie.

whales-dolphins-sea-animal-photography-marine-life-christopher-swann-15

Kiedy pomyślę, że wieloryby są wciąż przedmiotem polowań i są zabijane (a całe wieki bezkarnie były) dla pozyskiwania oleju, z którego robi się tzw. tran, fiszbinów, ambry – chce mi się płakać.

Podpisałam do tej pory i zamierzam to czynić dalej –  szereg petycji – mających na celu zapewnienie im choć trochę lepszej ochrony przed kłusownictwem i ochronę ich habitatów naturalnych, brutalnie przez człowieka degradowanych.

Może wyda się wam to dziwne, ale ponieważ w Wenecji już byłam 😉 marzę o tym, że zanim umrę, dane mi będzie zobaczyć wieloryba na żywo! I na własne oczy ujrzeć jak wynurza się na powierzchnię, by wypuścić pióropusz gorącego powietrza, aby chwilę potem majestatycznie odpłynąć w świat, o którym on wie wszystko, a dla mnie jest kosmosem…

You may also like

Partnerstwo przede wszystkim! – czyli o marce JOHN & MARY
JANE BIRKIN – HISTORIA IKONY…
VERMEER. BLISKO MISTRZA
20 lat z nami i dla nas! – Millenium DOCS AGAINST GRAVITY 2023

Skomentuj