10
mar
2016
44

OLYMPIA LE-TAN – czyli „nie oceniaj książki po okładce”…

Niezbadanymi torami ludzka myśl się kolebie. Inspiracją dla dzisiejszego tekstu było zdjęcie, na które wpadłam – jak to zwykle u mnie bywa – podczas – codziennego szperactwa w Internetach, to tu, to tam 😉

PFW (Paris Fashion Week) w rozkwicie, oglądam ja sobie zatem kolekcje mody na jesień & zimę 2016 / 2017 oraz różne znane postaci obstrykane przez fotografów mody ulicznej… a tu ciach, natykam się na zdjęcia naszej, rodzimej, jednej z kilku najbardziej znanych polskich szafiarek (ups!, przepraszam, blogerek modowych) dumnie kroczącej w tzw. stylizacji przez paryskie bruki… a w ręce trzyma co?!?  książkę? Nie. Zła odpowiedź.

To słynna kopertówka OLYMPII LE – TAN.

No, no! Fiu! Fiu! Kopertówki sygnowane nazwiskiem tej projektantki są szykowne, totalnie coooool, a każda to – wydatek – bagatela – jakieś minimum 3.000 PLN (jak już są na wyprzedaży). Szkoda, że nie mam takiej możliwości, ale chętnie bym zapytała “M jak samochód” czy też zna książkę, a nie kopertówkę, która wygląda jak książka i co by mogła powiedzieć mi na jej temat…

Ech, ta zawiść!!! Ohydna cecha! 😀

 

Ale po co ja to piszę? Ano dlatego, że mi się przypomniało, że z nazwiskiem Le – Tan zetknęłam się parę ładnych już lat temu.

W 2009 roku projektantka startując z kolekcją swoich kultowych już dzisiaj kopertówek zatytułowaną, jakże uroczo “You can’t judge the book by it’s cover” (nie oceniaj książki po okładce) – wybrała dla ich promowania współpracę z samym SPIKE’iem JONZE (Być jak John Malkovich, Adaptacja, Her).

 Krótkometrażowy filmik, który wyreżyserował Jonze, we współpracy z Le – Tan był pokazywany nawet na festiwalu filmowym w Cannes. Moim zdaniem  – to perełeczka kreacji, skrząca się od dowcipu tyleż intelektualnego, co frywolnego. Jest to CUDO ABSOLUTNE!!! W którym zakochałam się od pierwszego spojrzenia!

Olympia Le – Tan jest córką znanego francuskiego ilustratora książek: Pierre’a Le – Tan. Wyrosła w domu, w którym biblioteczne zbiory zajmowały każdy centymetr. A jej ojciec nie tylko że nauczył ją książki kochać, ale też podziwiać i szanować. Zresztą  każdemu ze swoich trojga dzieci, kiedy były małe zadedykował własnoręcznie napisane opowiadanie, czyniąc każde z nich bohaterem głównym narracji.

Zanim Olympia zaczęła pracować na własne nazwisko, uczęszczała do szkół artystycznych, a w wieku lat 19-tu zatrudniła się na staż u samego Karla Lagerfelda. Po kilku latach pracy pod jego okiem, najpierw dla marki Chanel, potem Balmain – postanowiła na jakiś czas zerwać ze światem fashion i oddać się kolejnej ze swoich pasji: muzyce. Przez prawie dekadę żyła z DJ’ki grając w najbardziej znanych klubach Nowego Yorku, Paryża i Tokio.

Dzisiaj posiada własny, świetnie prosperujący butik, sprzedają jej kopertówki wszystkie najważniejsze internetowe platformy dóbr luksusowych. Kochają ją gwiazdy i ikony stylu, a jej nazwisko w świecie fashion jest synonimem luksusu, tego – najfajniejszego – bo traktowanego z  przymrużonym okiem. Le-Tan tworzy przedmioty, które igrają z kulturą i popkulturą. Flirtują ze światem snobizmu. Niestety nie w kwestiach cen. Te są całkowicie adekwatne do jakości wyrobów – a są one obmyślane, projektowane i wykonywane ręcznie.

OLYMPIA.1

Ja uwielbiam najbardziej – właśnie tę pierwszą kolekcję kopertówek Le – Tan – która w całości dedykowana była klasyce literatury światowej. Uosabia dla mnie myślenie o luksusie poprzez pryzmat dziedzictwa kulturowego i „używania” go na sposób nieco żartobliwy, cyniczny, ale przede wszystkim – inteligentny. Głupie pomysły się na dłuższą metę nie bronią, tak samo jak projektanci bez pomysłów. A żeby zostać  ikoną  pojęcia „cool” – trzeba mieć coś więcej niż pomysł. Trzeba znać referencje i umieć doceniać szerszy kontekst odniesienia. 

Wszyscy oceniamy książki po okładkach. Ale najlepiej wychodzi to jednak osobom, które je także czytają 😉

You may also like

Partnerstwo przede wszystkim! – czyli o marce JOHN & MARY
FERRARI
OPPENHEIMER
JANE BIRKIN – HISTORIA IKONY…

2 Komentarze

  1. przyfilizancekawy@gmail.com'

    Jeszcze jakby ta „miłość do książek” przerodziła się w miłość do książek wszystkich osób zainteresowanych modą, to byłoby super:)

Skomentuj