27
mar
2024
12

BĘKART

BĘKART (Bastarden) Reż. Nikolaj Arcel, Scen. Nikolaj Arcel, Anders Thomas Jensen, Ida Jessen, Obsada: Mads Mikkelsen, Amanda Collin, Simon Bennebjerg, Gustav Lindh, Dania/Szwecja 2023

BĘKART to kino epickie par excellence. Historyczne i kostiumowe, dramatyczne i romantyczne zarazem.  Tytułowy Bękart w kreacji Madsa Mikkelsena jest bohaterem, którego złożoność psychologiczną mógł ekranowo wiarygodnie i pięknie udźwignąć tylko ten wybitny aktor. Dzięki niemu Bękart staje się  uniwersalną opowieścią o kosztach nie tyle walki z przeciwnościami losu, co z samym sobą…

Nikolaj Arcel i Mads Mikkelsen już kiedyś ze sobą pracowali, ponad 10 lat temu najwybitniejszy duński aktor zagrał w jego filmie „Kochanek królowej”. W przypadku filmu Bękart, który jest ekranizacją powieści Idy Jessen pod tym samym tytułem – reżyser nie kryje, że w głównej roli nie wiedział kogokolwiek innego. 

Pierwsza strona książki opisuje jego postać, kiedy tylko ją przeczytałem, pomyślałem: To jest Mads albo nikt. Nawet mu to powiedziałem. Wywarłem na niego dodatkową presję, żeby to zrobił. Powiedziałem: Mam film, który chcę nakręcić i chcę, żebyś zagrał głównego bohatera. Jeśli odmówisz, nie zamierzam tego robić. 

 Nikolaj Arcel, reżyser filmu Bękart

Do pracy przy Bękarcie Arcel podszedł z wielkim emocjonalnym i osobistym zaangażowaniem. I do współpracy zaprosił dwóch innych doskonałych fachowców. Nad scenariuszem pracował z bardzo cenionym Andersem Thomasem Jensenem („W lepszym świecie”, „Jabłka Adama”; „Jeźdźcy sprawiedliwości”), zdjęcia zaś powierzył doskonałemu duńskiemu operatorowi Rasmus’owi Videbæk’owi, z którym spotkali się już przy „Kochanku królowej” oraz adaptacji „Mrocznej wieży” Stephena Kinga.

Dzięki temu Arcelowi udało się niejako „odtworzyć” świat, który zabiera widzów do zamierzchłych czasów i przenosi na bezkresne połacie Jutlandii, gdzie przyroda bywała nie mniej okrutna niż człowiek tamtej epoki. Jednakże, choć Bękart jest stylistycznie i narracyjnie bardzo spójny, prowadzony ręką wytrawnego filmowca – napiszę to wprost – na nic by się to zdało – gdyby nie Mikkelsen w tytułowej roli! Reżyser miał rację, gdy namawiał aktora do udziału w swoim najnowszym obrazie twierdząc, że albo zrobi ten film z nim albo nie zrobi w ogóle. Jestem pewna na 100 %, że bez Madsa Mikkelsena to nie byłoby to. Bo tylko ten aktor ma absolutnie unikalny dar, który był konieczny dla sportretowania bohatera Bękarta – jest zdolny minimalnymi, niemalże mikroskopijnymi środkami wyrazu, takimi jak zmrużenie oczu czy grymas ust – przekazać wszystkie najbardziej skomplikowane, a co więcej sprzeczne uczucia i emocje, jakie mogą się kłębić jednocześnie w ludzkiej duszy! Nic dziwnego zatem, że to właśnie jemu Europejska Akademia Filmowa przyznała w zeszłym roku nagrodę dla najlepszego aktora za rolę w Bękarcie.

*    *    *

Kongens Land – Zentropa – Nikolaj Arcel

 

Kongens Land – Zentropa – Nikolaj Arcel

En film af Nikolaj Arcel

Gdy poznajemy Ludvig’a Kahlen’a (jeszcze raz to powtórzę – absolutnie fenomenalny Mads Mikkelsen!) – jest mężczyzną w sile wieku, jego wyprostowane jak struna, mocno zbudowane ciało i surowy wyraz twarzy znamionują kogoś o twardym charakterze i niewzruszonej sile woli. Intryga zawiązuje się w roku 1755. Ludvig – pochodzący z nieprawego łoża były żołnierz – stawia się w siedzibie króla Danii, gdyż liczy na audiencję u monarchy. Chce mu przedstawić przygotowany w detalach plan, który na dodatek ma zamiar sam sfinansować. Niestety u doradców monarchy nie wzbudza on entuzjazmu i spotyka się z mocno sceptycznym przyjęciem. Nikt nie daje mu wiary, że podoła zadaniu. Wszyscy sądzą, że „ubzdurał” sobie, iż uda mu się zrealizować idee fix króla na to aby ujarzmić i zaludnić pustkowia jakimi są smagane wichrem, dzikie, nieurodzajne i niezwykle trudne do życia ziemie Jutlandii. I choć osoby z najbliższego otoczenia władcy twierdzą, że to się nie może udać – Ludvig jest nieugięty, nic nie jest w stanie odwieść go od celu. Podbój jałowych wrzosowisk, na których dzięki niemu ma powstać nowa kolonia osadników założona przez niego w imieniu monarchy  – ma przynieść mu upragniony cel, jakim jest obiecany przez władcę temu kto tego dokona – tytuł szlachecki. Gdy Ludvig dotrze na miejsce – przeciwko sobie będzie mieć nie tylko nieprzyjazne i okrutne warunki klimatyczne, pustkowie pozbawione obecności kogokolwiek poza nim, hektary ugoru, ale jak się niebawem okaże także miejscowego szlachcica Frederika de Schinkela, pana na okolicznych włościach: bogacza, hulakę i okrutnika. Schinkel nie tylko nie będzie zamierzał oddać Ludvigowi ziemi, którą uważa za swoją, ale wypowie mu cichą wojnę, gdy zorientuje się jak bardzo ambitny wojak jest zdeterminowany by odnieść sukces. Bo tytułowy Bękart ucieknie się do wszelkich możliwych wybiegów aby dopiąć celu. Nie przewidzi jednakże, że prócz walki o ziemię de Schinkel będzie toczył z nim zajadłą rywalizację, która za pożywkę będzie miała kwestie natury osobistej. Problemy Ludviga zaczną się piętrzyć i coraz bardziej go przerastać, gdy zatrudni w roli służących małżonków, którzy uciekli z dworu de Schinkela. Choć oboje byli traktowani przez psychopatycznego szlachcica w sposób straszny – to jak się okaże – właśnie Ann Barbara (świetna Amanda Collin) miała więcej  powodów, by uciec spod tyranii de Schinkela. A gdy dodatkowo zubożała, piękna i inteligentna norweska arystokratka (Kristine Kujath Thor) którą ojciec pragnie wydać za mąż za de Schinkela dla jego pieniędzy – zacznie patrzeć na Ludviga więcej niż przyjaznym okiem – szlachcic poprzysięgnie mu zemstę, której reperkusje uczynią życie Ludviga horrorem i postawią go nie raz w sytuacji granicznej…

En film af Nikolaj Arcel

 

En film af Nikolaj Arcel

En film af Nikolaj Arcel

En film af Nikolaj Arcel

*     *    *

Oglądając Bękarta nie raz zamyśliłam się nad tym, jak bardzo obraz ten porusza we mnie sentymentalne nuty,  czułe wspomnienia o kinie sprzed lat, z czasów mego dzieciństwa. Filmy z takim rozmachem robione, tak bogate w emocje, z taką pieczołowitością oddające realia epoki i z epickim rozmachem odmalowujące dramatyczne dzieje losów swego bohatera – kiedyś przecież były specjalnością wielkich studiów Hollywood. Moje pokolenie się na nich wychowało. Trudno nie doceniać tego jak właśnie od strony stricte kinematograficznej (łącznie z kostiumami, scenografią i montażem) – obraz Arcela jest perfekcyjny. Niemniej i tak najważniejsze jest przesłanie jakie z niego wypływa. Bohater kreowany przez Madsa Mikkelsena, choć sprzed ponad 250 lat i w kostiumie z epoki – jest kimś do cna ludzkim w swym psychologicznym i socjologicznym uwikłaniu. Sportretowany tak wnikliwie i zniuansowanie, że nietrudno patrzeć na niego – jak na kogoś, dla kogo kontekst historyczny stanowi jedynie tło. Ludvig jako postać grany przez Mikkelsena to w moim odczuciu – w zasadzie – filmowa rozprawka filozoficzna przyglądająca się jednostce, której cała energia życiowa –  fizyczna, psychiczna i intelektualna zaprzągnięta została do realizacji jednego celu. Bękart to portret kogoś, kto przez dekady, najlepsze lata swojego życia – nie potrafi spojrzeć ani na siebie, ani na świat, ani na swoje relacje z ludźmi, którzy obdarzyli go uczuciem, zaufali mu – inaczej niż poprzez pryzmat tego jak bardzo ich obecność w jego życiu nie koliduje z tym co zamierzył osiągnąć. To opowieść o strasznych kosztach takiego podejścia do relacji z nimi. A przede wszystkim swego rodzaju moralitet o tym, że kiedy ludzie traktują innych ludzi jako środki do realizacji celu – na koniec dnia zostają zawsze sami…

Przez niektórych przesłanie filmu Bękart – może być odebrane jako nieco patetyczne. Ja, z racji mojego bagażu doświadczeń życiowych – osobiście odbieram je jako swego rodzaju przestrogę i inspirację do spojrzenia na kwestie jakie Bękart czyni osią swej opowieści – pokazane z właściwej perspektywy. Życie to chaos, nieprzewidywalna i niemożliwa do oszacowania raz na zawsze kombinacja piękna i brzydoty, rzeczy i spraw mieszających ze sobą to co dobre i to co złe. Jest kompilacją tego, co wypracowujemy sobie sami i tego –  co samo do nas przychodzi. Życie jest swego rodzaju absurdem, kuriozalnym chichotem losu – zdaje się mówić przesłanie tego obrazu. Nie da się go kontrolować, nikt nie jest władny być panem swojego losu w stu procentach. A cel nie zawsze uświęca środki. Przemiana bohatera dokonuje się w Bękarcie z mozołem, latami  i w bolesnym trudzie doświadczenia na własnej skórze prawdziwości porzekadła, że „my robimy plany, a Bóg się z tego śmieje”. Happy end ma dla Ludviga posmak goryczy właśnie dlatego, że zbyt długo opierał się wszelkim przesłankom ku temu, by chcieć ujrzeć siebie i to co w życiu jest na prawdę ważne – we właściwym świetle i z właściwej perspektywy.

Ps. Ponieważ po seansie Bękarta przyszło mi to do głowy, podzielę się z Wami pewną refleksją około-filmową. Obraz ten, niejako en passant, skłania do refleksji nad tym, jak długą drogę musiała odbyć Dania jako królestwo od społeczeństwa elitarystycznego, klasowego i absolutnie nie inkluzywnego do tego – jaki wizerunek ma dziś – państwa, które będąc wciąż monarchią pozostaje  jednocześnie wzorcem do naśladowania jeżeli chodzi o poszanowanie praw człowieka, egalitaryzm i demokrację – rozumianą jako równe prawa dla wszystkich jej mieszkańców. Dla mnie Bękart to także doskonała lekcja z historii tego kraju w „beletrystycznym” wydaniu i interpretacyjne źródło inspiracji… 

 

 

*** Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tekście ora przytoczony cytat pochodzą z materiałów prasowych dystrybutora filmu BĘKART na rynku polskim: Best Film

You may also like

PERFECT DAYS
NIEBIESKOOKI SAMURAJ
PAMIĘĆ
STREFA INTERESÓW

Skomentuj