1
kwi
2015
24

FUCKYOUVERYMUCH…

Ze stroną Fuckyouverymuch –  zapoznała mnie moja dwudziestoparoletnia bratanica (hehe).

Jestem jej wdzięczna, bo często na nią zaglądam, by poprawić sobie humor, a także dlatego, że cenię celne uwagi i komentarze, jakie zamieszczają pod publikowanymi zdjęciami założyciele tego – jak się okazuje – bardzo popularnego bloga. Dwoje Duńczyków: Kristoffer Dahy Ernst and Sine Cecilie Laub, miało moim zdaniem świetny pomysł.

Już, kiedy przeczytałam na ich stronie, w stopce:

The images on fuckyouverymuch are found all over the amazing internet. We use them because they invoke certain feelings in us and in our readers

wiedziałam, że jest to coś, co jest jednak bardziej autentyczne niż hucpiarskie!

Doceniam, że autorzy Fuckyouverymuch są zwyczajnie szczerzy, co do inspiracji, jakie stały za założeniem strony, którą prowadzą od 2009 roku!

Czy się to podoba, czy nie – wszyscy jesteśmy właścicielami „the amazing internet” i praktycznie każdy kto działa w digitalnej rzeczywistości – nie może być – moim zdaniem – całkowicie wolny od czerpania z lub przetwarzania tego, co robią inni. Udawanie, że jest inaczej – to zwykła hipokryzja!… A za jej brak – Fuckyouverymuch – bardzo cenię.

HAVE FUN!

W końcu mamy dziś Prima Aprilis 😉

 

 

 

 

 

 

You may also like

Partnerstwo przede wszystkim! – czyli o marce JOHN & MARY
FERRARI
OPPENHEIMER
JANE BIRKIN – HISTORIA IKONY…

Skomentuj