8
Maj
2015
242

JEROZOLIMA: KSIĄŻKA KUCHARSKA

JEROZOLIMA: Książka kucharska (Jerusalem). Yotam Ottolenghi, Sami Tamimi. Wydawnictwo Filo, 2014

jerozolima_srednia

Maj jest moim ukochanym miesiącem w roku. Parafrazując utwór Świetlików – nigdy nie będzie tak soczyście – jeśli idzie o kolor zieleni obudzonej z zimowego snu przyrody. O odczucie rozkoszy z pławienia się w słonecznych promieniach, po panujących – jak dla mnie stanowczo zbyt długo – mrokach i chłodach. Maj to symbol zwrotu – ku jasności, radości, nadziei i ku uwrażliwieniu zmysłów.

Co ma do tego Jerozolima: książka kucharska? Ano, trochę ma. Związane jest to z faktem, że wraz z wiosną budzi się we mnie na nowo pasja kulinarna. Nie będę udawała, że w listopadowe “mordorowe dni” raduję się przy kuchennym blacie. Nie raduję się. I tyle.

Uwielbiam targi z żywnością, najmniejsze nawet uliczne stragany, gdyż są dla mnie, symbolicznie, jednym z przejawów “joie de vivre” – kiedy tylko pojawia się możność kupowania warzyw i owoców na świeżym powietrzu – natychmiast z niej ochoczo korzystam. I zaczynam kombinować, co przygotować na główny posiłek dnia zwany obiadem. Zakupy na straganie, w promieniach słońca, przynoszą mi zawsze przyjemność. Są źródłem słabo opisywalnego uczucia satysfakcji z kontaktu z owocami „matki ziemi”, którego na co dzień nie posiadam zanadto i nie umiem doświadczyć w blasku jarzeniówek w hipermarkecie.

Zapachy i aromaty, feeria kolorów, form i kształtów, świeżość, jędrność i soczystość straganowa – przyciągają mnie jak magnes. A towarzystwo innych nie spiesznych zakupowiczów – bliskich nie tylko w wymiarze fizycznej odległości – ale też – tak samo jak ja wybierających, miętoszących, sprawdzających, wąchających to wszystko, co samo “lepi się do rąk” – nawołując do zjedzenia od razu lub po niedługiej obróbce – sprawia mi przyjemność.

targ

Namiętnie kolekcjonuje książki kucharskie i przepisy. To nie tylko wyraz mojego zainteresowania kulinariami. To coś znacznie głębszego – zdecydowanie bardziej zbliżonego do hedonizmu i sybaryctwa. Książki kulinarne to dla mnie “wrota do raju” – tego, który można sobie stworzyć niekoniecznie przy wielkim nakładzie finansowym, ale przy założeniu, że jedzenie i biesiadowanie z lubianymi ludźmi jest tym rodzajem człowieczej aktywności, która pozwala doznawać życia bardziej, radować się z bliskości i celebrować więzi.

Jerozolima: książka kucharska Yotama Ottolenghi i Sami’ego Tamimi jest napisana z takim założeniem. To wielce utytułowana księga: “Kulinarna książka 2013 roku” według prestiżowego “Observer Food monthly”, Książka roku 2013 według “International Assciociation of Culinary Proffesionals” , bestseller “New York Timesa” ukazała się w Polsce pod koniec roku 2014.

Autorzy: obaj urodzeni w Jerozolimie i to w tym samym roku: Yotam w zachodniej – żydowskiej części miasta, zaś Sami – we wschodniej – arabskiej – poznali się w Londynie, i to dopiero po bez mała 30 latach od swych narodzin.

Dziś są wspólnikami i prowadzą wspólnie sieć restauracji Ottolenghi.

…smaki i zapachy tego miasta są naszym rodzimym językiem. Wyobrażamy je sobie, śnimy w nich…to one oznaczają dla nas komfort, wywołują emocje, radość, dają szczęście. Wszystko, czego próbujemy i co gotujemy, jest filtrowane przez pryzmat naszych doświadczeń z dzieciństwa: potrawy gotowane przez nasze matki, dzikie zioła zrywane na szkolnych wycieczkach, dni spędzone na targowiskach… większość naszych kulinarnych obrazów powstaje gdzieś poza świadomością: po prostu gotujemy i jemy, kierując się impulsami, tym co wydaje się właściwe, wygląda pięknie i smakuje wybornie…

Jerozolimę: książkę kucharską dostałam od rodziców w prezencie gwiazdkowym i przez następne kilka tygodni czytałam codziennie “po kawałeczku” delektując się każdym rozdziałem. Nie interesują mnie bowiem pozycje z działu „kulinaria celebrytów”, który na rynku wydawniczym w Polsce odnosi od dłuższego już czasu szczególne sukcesy. Nie lubię tego trendu i zwyczajnie mnie on nudzi: „gotowanie z” czy „gotowanie według” ludzi pasjonacko z kucharzeniem nie związanych mnie nie interesuje, tak samo jak udawanie, że krem z cukinii a la (wstaw dowolne nazwisko), to coś szczególnie godnego uwagi. W większości, tego typu książki kucharskie, są zwyczajnie wtórne i nie wnoszą wkładu ani intelektualnego ani poznawczego w moje życie.

A Jerozolima: książka kucharska ma tę szczególną zaletę, że oprócz wspaniałej i bogatej zawartości merytorycznej (przepisy), dostarcza także wiedzy: ciekawej, wnikliwej analizy kuchni z tego regionu świata. Poszerza horyzonty. Uzmysławia i uwrażliwia na istotność pewnych kwestii.

Kuchnia rodem z Izraela jest przede wszystkim opowieścią o historii i kulturze narodu i jego dziejach – wypełnionych wojnami, podbojami, wysiedleniami i przemieszczaniem się “za chlebem”. Każdy, kogo kiedykolwiek interesowała kultura żydowska odnajdzie w Jerozolimie: książce kucharskiej potwierdzenie tego, że to wszystko co dotyczyło narodu żydowskiego przez wieki – ma swoje odbicie w kulinariach.

Ottolenghi i Tamimi napisali rzecz, która jest o «pojednaniu » i choć określenie to może wydawać się w odniesieniu do książki kucharskiej nie a propos – w tym przypadku jest uzasadnione. Lektura ich książki zmusza bowiem do refleksji nad wielokulturowością i wielowyznaniowością. Uzmysławia nam, że ta wspaniała, przebogata kuchnia to konglomerat tego wszystkiego, co wnieśli do niej ludzie ze wszystkich zakątków świata, a którym od lat religia zmieszana z polityką przynosiła wiele cierpienia.

…uczciwie mówiąc, ta książka jest dla nas również hedonistyczną, nostalgiczną podróżą w przeszłość…chcemy jeść, gotować i czerpać inspiracje z bogactwa miasta o historii sięgającej cztery tysiące lat wstecz, miasta, które niezliczoną ilość razy przechodziło z rąk do rąk, a które dzisiaj stoi w centrum trzech wielkich religii i jest zamieszkane przez ludność tak różnorodną, że stara wieża Babel może się wstydzić…

Dzięki kolejnym rozdziałom Jerozolimy: książki kucharskiej stajemy się nie tylko bogatsi w wiedzę, ale z czułością odkrywamy piękno kolejnych przepisów kulinarnych. Przemawiają do nas jeszcze wyraźniej, kiedy zdamy sobie sprawę z ich korzeni i tego, jak niekiedy pełne meandrów i przeszkód były ich losy.

humus.fin

Ottolenghi i Tamimi oprowadzają czytelników po krętych, ciasnych i zatłoczonych uliczkach Jerozolimy niczym najlepsi przewodnicy. Robią to nie tylko przy pomocy pięknych zdjęć miejsc, gdzie ludzie kupują żywność i gdzie jedzą, portretów dań i opisów sposobów ich przygotowania. Czynią to z miłością, pasją, z dziecięcym niemalże entuzjazmem i zaangażowaniem – wskazując najbardziej ciekawe detale, niuanse i możliwości doznań smakowych. Uzmysławiają nam unikalność tego miejsca, nie tylko na kulinarnej mapie świata.

You may also like

JAJKO – znakomite i nieskomplikowane przepisy z jajkiem w roli głównej
FREE SOLO
GENIALNA PRZYJACIÓŁKA
MÓJ PIĘKNY SYN