8
maj
2015
249

JEROZOLIMA: KSIĄŻKA KUCHARSKA

JEROZOLIMA: Książka kucharska (Jerusalem). Yotam Ottolenghi, Sami Tamimi. Wydawnictwo Filo, 2014

jerozolima_srednia

Maj jest moim ukochanym miesiącem w roku. Parafrazując utwór Świetlików – nigdy nie będzie tak soczyście – jeśli idzie o kolor zieleni obudzonej z zimowego snu przyrody. O odczucie rozkoszy z pławienia się w słonecznych promieniach, po panujących – jak dla mnie stanowczo zbyt długo – mrokach i chłodach. Maj to symbol zwrotu – ku jasności, radości, nadziei i ku uwrażliwieniu zmysłów.

Co ma do tego Jerozolima: książka kucharska? Ano, trochę ma. Związane jest to z faktem, że wraz z wiosną budzi się we mnie na nowo pasja kulinarna. Nie będę udawała, że w listopadowe “mordorowe dni” raduję się przy kuchennym blacie. Nie raduję się. I tyle.

Uwielbiam targi z żywnością, najmniejsze nawet uliczne stragany, gdyż są dla mnie, symbolicznie, jednym z przejawów “joie de vivre” – kiedy tylko pojawia się możność kupowania warzyw i owoców na świeżym powietrzu – natychmiast z niej ochoczo korzystam. I zaczynam kombinować, co przygotować na główny posiłek dnia zwany obiadem. Zakupy na straganie, w promieniach słońca, przynoszą mi zawsze przyjemność. Są źródłem słabo opisywalnego uczucia satysfakcji z kontaktu z owocami „matki ziemi”, którego na co dzień nie posiadam zanadto i nie umiem doświadczyć w blasku jarzeniówek w hipermarkecie.

Zapachy i aromaty, feeria kolorów, form i kształtów, świeżość, jędrność i soczystość straganowa – przyciągają mnie jak magnes. A towarzystwo innych nie spiesznych zakupowiczów – bliskich nie tylko w wymiarze fizycznej odległości – ale też – tak samo jak ja wybierających, miętoszących, sprawdzających, wąchających to wszystko, co samo “lepi się do rąk” – nawołując do zjedzenia od razu lub po niedługiej obróbce – sprawia mi przyjemność.

targ

Namiętnie kolekcjonuje książki kucharskie i przepisy. To nie tylko wyraz mojego zainteresowania kulinariami. To coś znacznie głębszego – zdecydowanie bardziej zbliżonego do hedonizmu i sybaryctwa. Książki kulinarne to dla mnie “wrota do raju” – tego, który można sobie stworzyć niekoniecznie przy wielkim nakładzie finansowym, ale przy założeniu, że jedzenie i biesiadowanie z lubianymi ludźmi jest tym rodzajem człowieczej aktywności, która pozwala doznawać życia bardziej, radować się z bliskości i celebrować więzi.

Jerozolima: książka kucharska Yotama Ottolenghi i Sami’ego Tamimi jest napisana z takim założeniem. To wielce utytułowana księga: “Kulinarna książka 2013 roku” według prestiżowego “Observer Food monthly”, Książka roku 2013 według “International Assciociation of Culinary Proffesionals” , bestseller “New York Timesa” ukazała się w Polsce pod koniec roku 2014.

Autorzy: obaj urodzeni w Jerozolimie i to w tym samym roku: Yotam w zachodniej – żydowskiej części miasta, zaś Sami – we wschodniej – arabskiej – poznali się w Londynie, i to dopiero po bez mała 30 latach od swych narodzin.

Dziś są wspólnikami i prowadzą wspólnie sieć restauracji Ottolenghi.

…smaki i zapachy tego miasta są naszym rodzimym językiem. Wyobrażamy je sobie, śnimy w nich…to one oznaczają dla nas komfort, wywołują emocje, radość, dają szczęście. Wszystko, czego próbujemy i co gotujemy, jest filtrowane przez pryzmat naszych doświadczeń z dzieciństwa: potrawy gotowane przez nasze matki, dzikie zioła zrywane na szkolnych wycieczkach, dni spędzone na targowiskach… większość naszych kulinarnych obrazów powstaje gdzieś poza świadomością: po prostu gotujemy i jemy, kierując się impulsami, tym co wydaje się właściwe, wygląda pięknie i smakuje wybornie…

Jerozolimę: książkę kucharską dostałam od rodziców w prezencie gwiazdkowym i przez następne kilka tygodni czytałam codziennie “po kawałeczku” delektując się każdym rozdziałem. Nie interesują mnie bowiem pozycje z działu „kulinaria celebrytów”, który na rynku wydawniczym w Polsce odnosi od dłuższego już czasu szczególne sukcesy. Nie lubię tego trendu i zwyczajnie mnie on nudzi: „gotowanie z” czy „gotowanie według” ludzi pasjonacko z kucharzeniem nie związanych mnie nie interesuje, tak samo jak udawanie, że krem z cukinii a la (wstaw dowolne nazwisko), to coś szczególnie godnego uwagi. W większości, tego typu książki kucharskie, są zwyczajnie wtórne i nie wnoszą wkładu ani intelektualnego ani poznawczego w moje życie.

A Jerozolima: książka kucharska ma tę szczególną zaletę, że oprócz wspaniałej i bogatej zawartości merytorycznej (przepisy), dostarcza także wiedzy: ciekawej, wnikliwej analizy kuchni z tego regionu świata. Poszerza horyzonty. Uzmysławia i uwrażliwia na istotność pewnych kwestii.

Kuchnia rodem z Izraela jest przede wszystkim opowieścią o historii i kulturze narodu i jego dziejach – wypełnionych wojnami, podbojami, wysiedleniami i przemieszczaniem się “za chlebem”. Każdy, kogo kiedykolwiek interesowała kultura żydowska odnajdzie w Jerozolimie: książce kucharskiej potwierdzenie tego, że to wszystko co dotyczyło narodu żydowskiego przez wieki – ma swoje odbicie w kulinariach.

Ottolenghi i Tamimi napisali rzecz, która jest o «pojednaniu » i choć określenie to może wydawać się w odniesieniu do książki kucharskiej nie a propos – w tym przypadku jest uzasadnione. Lektura ich książki zmusza bowiem do refleksji nad wielokulturowością i wielowyznaniowością. Uzmysławia nam, że ta wspaniała, przebogata kuchnia to konglomerat tego wszystkiego, co wnieśli do niej ludzie ze wszystkich zakątków świata, a którym od lat religia zmieszana z polityką przynosiła wiele cierpienia.

…uczciwie mówiąc, ta książka jest dla nas również hedonistyczną, nostalgiczną podróżą w przeszłość…chcemy jeść, gotować i czerpać inspiracje z bogactwa miasta o historii sięgającej cztery tysiące lat wstecz, miasta, które niezliczoną ilość razy przechodziło z rąk do rąk, a które dzisiaj stoi w centrum trzech wielkich religii i jest zamieszkane przez ludność tak różnorodną, że stara wieża Babel może się wstydzić…

Dzięki kolejnym rozdziałom Jerozolimy: książki kucharskiej stajemy się nie tylko bogatsi w wiedzę, ale z czułością odkrywamy piękno kolejnych przepisów kulinarnych. Przemawiają do nas jeszcze wyraźniej, kiedy zdamy sobie sprawę z ich korzeni i tego, jak niekiedy pełne meandrów i przeszkód były ich losy.

humus.fin

Ottolenghi i Tamimi oprowadzają czytelników po krętych, ciasnych i zatłoczonych uliczkach Jerozolimy niczym najlepsi przewodnicy. Robią to nie tylko przy pomocy pięknych zdjęć miejsc, gdzie ludzie kupują żywność i gdzie jedzą, portretów dań i opisów sposobów ich przygotowania. Czynią to z miłością, pasją, z dziecięcym niemalże entuzjazmem i zaangażowaniem – wskazując najbardziej ciekawe detale, niuanse i możliwości doznań smakowych. Uzmysławiają nam unikalność tego miejsca, nie tylko na kulinarnej mapie świata.

You may also like

TO BYŁ ZWYKŁY PRZYPADEK
ZGIŃ KOCHANIE
Tick, tick…BOOM!
HER DOCS FILM FESTIVAL 2025

1 Response

  1. Pingback : Kultura Osobista NATURALNIE. ALAIN DUCASSE | Kultura Osobista

Leave a Reply