20
maj
2015
268

MOTTO DNIA – Ingrid Bergman

Success is getting what you want; happiness is wanting what you get.


INGRID BERGMAN

076-ingrid-bergman-theredlist

Ingrid Bergman (1915 – 1982). Jedna z najsłynniejszych aktorek tzw. “złotej ery Hollywood”. I jedna z najczęściej nagradzanych. Zdobywczyni trzech Oscarów, czterech Złotych Globów oraz trzech nagród Emmy. Uznana przez Amerykański Instytut Filmowy za jedną z najważniejszych aktorek wszechczasów.

Do Ameryki trafiła z rodzimej Szwecji, gdzie uczęszczała do tej samej Królewskiej Akademii Teatralnej, jak nieco wcześniej jej krajanka: boska Greta Garbo, a następnie występowała z sukcesem w filmach, tworząc kreacje na tyle zauważalne, że Hollywood szybko się o nią upomniało.

Grała u najważniejszych reżyserów i w ikonicznych obrazach: ekranizacji prozy Ernesta Hemingwaya Komu bije dzwon, Gasnącym Płomieniu Georga Cukora. Anastazji Anatola Litvaka, dwukrotnie u arcymistrza Alfreda Hitchcocka: w Urzeczonej oraz Osławionej.

Unieśmiertelniła ją już rola Ilsy u boku Humphreya Bogarta, w CASABLANCE (1942), w reżyserii Michaela Curtiza, filmie, który uchodzi za kultowy i który stał się ikoną gatunku, jakim jest romans.

Po dekadzie nieustających sukcesów na rynku amerykańskim – Ingrid Bergman wróciła do Europy, by zagrać w filmie wielkiego twórcy “neorealizmu włoskiego”: Roberto Rosselliniego. To aktorka zaproponowała współpracę reżyserowi, będąc pod wrażeniem jego dzieł, a także trendu w kinematografii, który reprezentował. Na planie Stromboli, ziemia Boga (1950) – Ingrid Bergman i Roberto Rossellini mieli romans. Ta “stara śpiewka”, którą świat filmowy przerabia od początku swego powstania – dziś banalna jak kolejna okładka plotkarskiego magazynu – wtedy, w pruderyjnych latach 50-tych była niewyobrażalnym skandalem. Gdyż, zarówno Rossellini jak i Bergman byli wtedy w związkach małżeńskich. Na dodatek aktorka jeszcze w czasie prac nad filmem urodziła pierwsze dziecko Rosselliniego – syna, któremu nadano imię po ojcu (z Rossellinim aktorka miała jeszcze dwie córki: Isabelle – również aktorkę oraz Isotte). Po ujawnieniu tej „sensacji” przez prasę – w Ameryce Ingrid stała się na bez mała dekadę “persona non grata”. Odsądzano ją od czci i wiary i nazywano “dziwką”. Był to dla aktorki niewyobrażalnie trudny psychicznie czas. I choć niedługo po zakończeniu prac nad pierwszym z wielu wspólnych filmów z Rossellinim – wzięli z reżyserem ślub w Meksyku – Ingrid stała się niestety ofiarą medialnej nagonki. Jej rozwód z pierwszym mężem (szwedzkim neurochirurgiem), z którym miała wtedy kilkuletnią córkę Pię – stał się przedmiotem debaty publicznej, a aktorka musiała w sądzie walczyć o możliwość opieki nad dzieckiem.

Dopiero pod koniec lat 50-tych, Bergman – już po rozwodzie z Rossellinim wróciła do Stanów i odbudowała swoją karierę aktorską. Grała dużo, świetnie, u doskonałych reżyserów (np. nagrodzoną Oscarem rolę w “Morderstwie w Orient Expressie” Sidneya Lumeta, na podstawie Kryminału Agathy Christie), czy też u samego Ingmara Bergmana w “Jesiennej sonacie”.

W roku jej śmierci (powodem był zaawansowany rak piersi) zagrała jeszcze ostatnią rolą, tym razem w mini serialu pt. A woman called Golda, opowiadającym o Premier Izraela: Goldzie Meir. Otrzymała za nią nagrodę Emmy.

W pamięci środowiska filmowego, krytyków i biografów zapisała się jako aktorka absolutnie unikalna – niezwykle samoświadoma, skupiona, gotowa do ciężkiej pracy i nauki. Po protestancku skromna, nie lubiąca ani blichtru ani „świecznika” Hollywood.

Co znamienne – została nie tylko międzynarodową gwiazdą – ale ikoną kinematografii (grała w pięciu językach) – mimo tego, że kiedy przyjechała do Ameryki ze Szwecji w 1939 roku – “sam Bóg” Hollywood tamtych czasów (który nota bene ją do USA sprowadził): David O’Selznick – producent między innymi Przeminęło z wiatrem – nie dawał jej wielu szans – komentując ją tak do jednego ze swoich współpracowników: “jest za wysoka, nie mówi po angielsku i ma okropnie szerokie brwi”.

 

You may also like

Trzeba znaleźć swój wzór – czyli o NOMAD WARSAW…
Oda do marki CELINE – czyli o osobowości, stylu i wartościach…
7 x JARMUSCH – czyli z miłości do kina…
DE LONGHI & BRAD PITT… czyli o znaczeniu słowa „PERFETTO”

Skomentuj