21
kw.
2022
11

Podaruj sobie odrobinę klasyki – czyli o ARTEKINO CLASSICS…

Jeżeli chodzi o tzw. klasykę – moja opinia (i nie dotyczy ona jedynie kinematografii) – jest jednoznaczna, choć pewnie niektórym wydawać się może tyleż konserwatywna, co nieco boomerska. No trudno, zdania nie zmienię 🙂 Klasykę zawsze, ale to zawsze warto znać. A czy wypada? Tę kwestię zostawiam do oceny – Wam…

Moja kinofilia liczy sobie już sporo latek. Bo bez mała trzydzieści. Tak jakoś właśnie koło 20-tego roku życia dotarło do mnie bowiem, że kocham oglądać filmy, a zbiegiem lat okazywało się, że kocham oglądać je coraz bardziej. Najpierw oglądałam je wiedziona czystą pasją, żeby nie powiedzieć – namiętnością i niekoniecznie z myślą o tym żeby się dziełom X muzy przyglądać z jakiejkolwiek innej perspektywy niż własne emocje i odczucia. Z czymkolwiek i jakkolwiek je porównywać, czy też analizować. Z biegiem czasu jednakże, a raczej z ich rosnącą stale – wchłanianą przez mnie liczebnością – niejako samoczynnie zaczęło docierać do mnie, że z racji pokoleniowej – dysponuje całkiem sporym zapleczem pamięci o kinie, które poznawać zaczęłam dość wcześnie (a jak mi się wtedy zdawało bez umiejętności spojrzenia na ten zbiór szerzej i analitycznie właśnie). Dziś wiem, że to nieprawda. Doświadczenie się kumulują, to raz. A dwa – co dla każdego – nawet kogoś występującego z pozycji pasjonata – jest jasne – im więcej się doświadcza i ma większym zasobem „materiału badawczego” się dysponuje – tym ma się szerszą perspektywę. A perspektywa prowadzi do tego, że widzi się więcej i bardziej, że tak to ujmę 🙂

Jest więc to proces, który niejako samoczynnie ubogaca. Tak mentalnie, jak i emocjonalnie i poznawczo. 

Jako dzieciak, wychowany w PRL’u klasyki kina łyknęłam sporo już w podstawówce – dzięki TV; w szkole średniej – dzięki chodzeniu do DKF’u, potem na Konfrontacjach, potem na Warszawskim Festiwalu Filmowym. I tak jakoś po trzydziestce – skonstatowałam z niejakim zdumieniem, że jest ze mnie całkiem poważna kinomanka. A było to sporo przed tym, kiedy w ogóle w mojej głowie pojawił się pomysł prowadzenia bloga, który w zasadzie mojej kinowej pasji jest poświęcony. A na pewno w lwiej części….

Piszę o tym wszystkim dlatego, że (jak my wszyscy obecnie) żyję w czasach, w których natężenie dostępności tzw. contentu – jest przewielkie. Zjawisko zwane FOMO nie jest mi obce, aczkolwiek bardzo się staram przed nim bronić. Niemniej – tu powracam do kwestii zwanej klasyką – stoję na stanowisku, że stałe gonienie za tym co nowe, nowsze i najnowsze – wyjaławia. Nie umiem znaleźć na to bardziej adekwatnego określenia. W przypadku kinematografii – prowadzi wprost do tego, czego jako humanistka się boję i czego nie popieram: do zamykania perspektyw, a nie ich otwierania (taki paradoks!). Kino jest sztuką stosunkowo młodą, niemniej bardzo bogatą w treści, a co więcej szczególnie mocno związaną zarówno z przemianami cywilizacyjnymi, kulturowymi, jak i przede wszystkim technologicznymi. Żadna inna dziedzina sztuki nie stanowi zatem tak silnie swego rodzaju „zeitgeist” epoki i  czasów, w których powstała –  jak kinematografia. Jeżeli pomyśleć o kinie w ten właśnie sposób – okazuje się dość prędko, że liczące sobie obecnie kilkadziesiąt lat filmy – dziś – są obrazami świata, którego albo nie ma, albo przeminął, albo zgoła wręcz stanowią rodzaj „zakurzonego archiwum”. Bywa też i tak i to wcale nierzadko (i na tym polega największa siła klasyki!), że to co wydawałoby się – przebrzmiałe i nieaktualne – po latach zaczyna nosić znamiona czegoś absolutnie nowatorskiego i odkrywczego – gdyż rzuca światło na to co jest udziałem naszej jak najbardziej współczesnej, codziennej rzeczywistości i tym samym daje perspektywę, w której kontekst dla tego co jest „tu i teraz” wybrzmiewa całkiem innym dźwiękiem…

KINO JEST ZWIERCIADŁEM CZASÓW! I dlatego też każdą inicjatywę, która pozwala nam – kinofilom – spojrzeć na obraz rzeczywistości zapomnianej lub nieznanej – uznaje za wyjątkowo cenny – intelektualny dar! Tym bardziej, że choć najbardziej popularne platformy VOD, streamingowe czy też różne kanały tematyczne  pozwalają się nam z tzw. klasyką zapoznać,  to często jednak sięgnięcie po tzw. „stary film” wymaga wysiłku aby go poszukać lub zaplanować sobie czas na uczestnictwo w dedykowanym mu przeglądzie w kinie.

Sama po sobie wiem, właśnie z pozycji kinofilskiej na to zagadnienie patrząc, że zdarza mi się (wcale nie tak rzadko), że łapię się na tym (zwłaszcza jak się natykam – a jest tak niestety coraz cześciej – na kolejny „gniot filmowy” zrobiony w XXI wieku, który niczego nie wnosi w moje życie poza zjedzeniem porcji czasu, którego mu poświęcenia – potem żałuję), że przecież mogłam byłam zamiast obejrzeć „to coś” z czego nic poza irytacją dla mnie nie wyniknęło – poszperać za czymś, czego nie widziałam, co zostało zrobione dawno temu, a co było czymś, co kino jako dziedzinę sztuki – budowało. A co da mi personalnie – nawet jeżeli nie uznam za wspaniałe, czy wybitne – jednak wartość nie do przecenienia. Da mi wgląd w to, jak o kinie myśleli najbardziej uznani artyści kilkadziesiąt lat temu, pokaże co zajmowało ich najbardziej w tamtym czasie – w kulturze, w jakiej przyszło im tworzyć. Uzmysłowi dlaczego pewne tematy czy treści były wtedy akurat szczególnie żywe lub ważne…  A przede wszystkim da mi swego rodzaju wejrzenie w świat, który stanowi rodzaj „pomostu” pomiędzy tym co było – a tym co jest! A to stanowi – dla mnie bezdyskusyjnie – wartość – samą w sobie!

I tak właśnie możecie śmiało traktować powyższy wstęp – jako zaproszenie do zapoznania się z inicjatywą Telewizji ARTE. Która to inicjatywa jest świetna. I w dodatku całkowicie darmowa!  

ARTEKINO CLASSICS
– KLASYKI KINA EUROPEJSKIEGO W ARTE.TV

Zremasterowane perełki kina europejskiego w reżyserii Felliniego, Hanekego, grupy Monty Pythona i wielu innych znanych twórców można obejrzeć za darmo w ramach cyklu ArteKino Classics na platformie VOD ARTE.tv https://www.arte.tv/pl/. Przez trzy miesiące, od 29 marca ARTE.tv pokaże klasyki kina europejskiego oraz inne ważne filmy, które wyróżniały się swoim spojrzeniem na świat i wpłynęły na światową kinematografię. Są dostępne z napisami w 6 językach.

ArteKino Classics to nowe spojrzenie na europejskie dziedzictwo filmowe. W ciągu 3 miesięcy ARTE.tv pokaże 20 filmów z prawie 20 państw Europy. Należą one do kanonu filmowego krajów, w których powstały, i wyznaczają nowe standardy światowej kinematografii. Selekcja odbyła się w ścisłej współpracy ze Stowarzyszeniem Filmotek Europejskich (ACE), wszystkie filmy są świeżo odrestaurowane, a jedną trzecią nakręciły reżyserki. 

W cyklu ArteKino Classic znajdziemy między innymi:

Z Włoch:  „La Strada” Federico Felliniego, obraz ikoniczny, w którym reżyser opowiada w neorealistycznym stylu historię pary artystów cyrkowych żyjących na marginesie społecznym z niezapomnianą rolą wspaniałej Giulietty Masiny. I z towarzyszącą tej historii wybitną muzyką skomponowaną przez Nino Rota. Podczas premiery w 1954 film otrzymał Srebrnego Lwa na Festiwalu Filmowym w Wenecji, a w 1957 roku Oscara® w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. 

 

 

Austrię reprezentuje najwybitniejszy obecnie reżyser z tego kraju – Michael Haneke, a jego „Benny’s Video” to wybitny dramat psychologiczny o samotności i izolacji nastolatka. 

Wielką Brytanię – legendarna grupa Monty Pythona. „A teraz coś z zupełnie innej beczki“ jest połączeniem najlepszych skeczy z „Latającego Cyrku Monty Pythona”, popularnego serialu BBC z zabawnymi animacjami i szalonymi scenkami. To wyśmienite połączenie czarnego humoru, taniego slapsticku, bezsensownych skeczy i absurdu. No i samo sedno ostrza satyry na brytyjskie społeczeństwo.

Czechy„O czymś innym” Věry Chytilovej. W swoim pierwszym długometrażowym filmie reżyserka łączy fikcyjną i prawdziwą historię dwóch kobiet, a gimnastyczka i późniejsza złota medalistka Eva Bosákova gra tutaj samą siebie. Obraz ten znalazł się w programie ArteKino Classic właśnie dlatego, że w  przypadku kina kobiecego, w byłym bloku wschodnim, na początku lat 60. było znacznie więcej reżyserek niż w kinie zachodnim. 

Norwegię – odkryty na nowo w norweskim archiwum filmowym i po raz pierwszy dostępny w całej Europie dzięki ArteKino Classics debiut kinowy Liv Ullmann z 1959 roku! „Krnąbrne dziewczę” nakręciła najważniejsza norweska reżyserka Edith Carlmar. Liv Ullmann gra upartą Gerd, która nie przejmuje się konwenansami, a film radykalnie i bez sentymentów przedstawia różnice klasowe, o które rozbija się młoda miłość w czasach, o jakich ten obraz opowiada.

ArteKino Classics w prezentowanym cyklu przedstawi do końca czerwca tego roku ponad 20 premier filmów, które jako kinofilka śmiało mogę nazwać takimi, których nie zobaczycie obecnie – nigdzie indziej. 

O czym donoszę Wam uprzejmie z niekłamaną – czysto kinofilską – radością! 

Więcej informacji i nowości znajdziecie pod linkiem: http://facebook.com/ARTEpopolsku, https://twitter.com/ARTEpl

*** ARTE.tv to bezpłatny kulturalny kanał VOD współfinansowany ze środków unijnych, który powstał z inicjatywy publicznego, niekomercyjnego, francusko-niemieckiego kanału kulturalnego ARTE, istniejącego na rynku już od 30 lat. ARTE.tv ma na celu dotarcie do jak najszerszego grona Europejczyków poprzez udostępnianie wysokiej jakości programów w językach ojczystych odbiorców. 

You may also like

Pierwsza retrospektywa filmów SUSAN SONTAG w Polsce
BOSCY
FILM BALKONOWY
DRIVE MY CAR

Skomentuj