4
lut
2016
87

PODEJRZANI

PODEJRZANI (The Usual Suspects), Reż. Bryan Singer, Scen. Christopher McQuarrie, Wyk. Stephen Baldwin, Gabriel Byrne, Benicio Del Toro, Kevin Pollak, Kevin Spacey, USA, 1995

usualsuspects.poster

Będą peany, zachwyty oraz rozentuzjazmowane zdania, podrzędnie złożone – mające na celu oddanie naporu emocji – które towarzyszyły mi dawno temu, przy oglądaniu po raz pierwszy Podejrzanych.

Tak, właśnie tak – zaczynam – nie tyle “recenzje” – acz mój bardzo osobisty tekst na temat filmu, który w zeszłym roku skończył 20 lat i z tej okazji obejrzałam go po raz chyba szósty. Rola KEVINA SPACEY, w tym obrazie – to był „mój pierwszy raz” z tym aktorem, po którym się w nim zakochałam na zabój i trwam w mej admiracji do niego dwie dekady.

Nigdy nie zapomnę uczuć, które zawładnęły moim ówczesnym, dwudziestoparoletnim jestestwem gąski – kinomanki, która wybrała się do kina na Podejrzanych. Nie pamiętam jakie to było kino, natomiast pamiętam wyraźnie wrażenia, jakie towarzyszyły mi w trakcie seansu, a zwłaszcza po nim. Pierwszym i najbardziej dojmującym jest to, że – niewielu filmom do tej pory (a piszę o tym po dwóch dekadach i znacznym „wyrobieniu się” w roli wielbicielki X muzy) udało się uczynić to co, było udziałem tego obrazu. Byłam bowiem rozdarta pomiędzy emocjami wobec siebie całkowicie skrajnymi i zdarzającymi mi się w przypadku obcowania ze sztuką filmową n i e z m i e r n i e rzadko! Z jednej strony – totalny zachwyt, a z drugiej zaś – złość – granicząca ze wściekłością. Taki paradoks!

Myślałam bowiem wtedy dokładnie tak: “jak to ku** jest możliwe, żeby zrobić film, po którym czuję się tak bardzo zrobiona w bambuko? Takim głupolem kompletnym czuje się! “Jak to jest ku** możliwe, żeby ktoś tak zagrał”? A trzecia moja refleksja była taka, że jeśli Kevinowi Spacey udało się aktorsko „pokonać” samego Gabriela Byrne‘a to znaczy, że jest Bogiem. Albo szatanem. Albo …

Tak mnie te uczucia tarmosiły, że poszłam na Podejrzanych do kina po raz wtóry, w tydzień później, z głupawą nadzieją, że dojrzę coś, co wyjaśni mi moje pierwotne umysłowe otumanienie. Oczywiście, już wtedy, pomna clue opowieści i rozwiązania – przyjęłam obraz z większym spokojem, a na przestrzeni kolejnych lat –  jeszcze kilka razy – dalej z najwyższą przyjemnością.

usual.1

Podejrzani są filmem WYJĄTKOWYM pod każdym względem. To perełka. Mistrzostwo gatunku. Zabawa kinem, w wydaniu, którego na tak błyskotliwie inteligentnym poziomie zaawansowanej gry z widzem, prawie w ogóle obecnie się już nie robi. To majstersztyk. Tym większy, kiedy zdamy sobie sprawę z tego, że jest to film o umiarkowanym budżecie, znikomych efektach specjalnych i dość skromnej scenografii.

To obraz, którego wielkość oparta jest o dwie – najważniejsze składowe – jeśli idzie o moją prywatną opinię na temat tego, co czyni filmy doskonałymi. A są nimi brylantowy pomysł oraz takaż obsada!

Z filmem tym, kojarzą mi się również dwa inne wspomnienia. Noc Oscarowa anno domini 1996. Rozdają statuje. Podejrzani mają ogółem dwie nominacje. I obie zamieniają się w nagrody. Na scenę po “złotego rycerza” wychodzą – raz: Christopher McQuarrie, jako autor scenariusza, a dwa: Kevin Spacey, jako aktor nagrodzony za najlepszą drugoplanową rolę męską.

Kanwa Podejrzanych zaczyna się od klasyki gangsterki. Jest ich pięciu, a każdy z kryminalnym “rekordem” na koncie: McManus (Baldwin), Keaton (Byrne), Fenster (Del Toro), Hockney (Pollack) i niejaki Verbal – nazwany w polskiej wersji językowej bardzo zgrabnie “Pleciuchem” (Spacey). Wszyscy trafiają jako podejrzani na policyjne przesłuchanie. Kolejne sceny ujawniają, że nie był to przypadek. Zebrano ich z konkretnego powodu, a jest nim fakt, że niejaki Keyser Soze ma do nich biznes.

Keysera reprezentuje osobisty wysłannik (gra go nieodżałowany, nie żyjący już Pete Postlethwaite) – bo to postać, której nikt nigdy nie widział, nikt nie wie dokładnie kim jest, ani skąd się wziął. Jest bowiem emanacją “miejskiej legendy”. To gangster – duch. Wielki, potężny, wszechmocny. Nikt nie śmie się mu ani przeciwstawić, ani z nim zadzierać. Keyser Soze tym razem chce, by wszyscy, cała ta, wybrana przez niego ferajna zrobiła kolejny skok. Duży. Chodzi o napad na statek, stojący w jednym z doków i rzecz jasna – o wielką kasę.

Narracja ma charakter nielinearny, przedstawiana jest w kolejnych scenach retrospektywnych, a stanowią je zeznania z przesłuchań Verbala, już po napadzie…

the-usual-suspects-kevin-spacey

Resztę musicie zobaczyć sami. I sprawdzić (o ile oczywiście nie oglądaliście jeszcze tego filmu) czy będziecie mieli takie same odczucia jak ja…

To właśnie wtedy – dwadzieścia lat temu (a na cztery lata przed “American Beauty” – po którym świat dostał zbiorowego kota na punkcie Kevina Spacey) stało się dla mnie jasne, że jest to aktor WYBITNY. Ma bowiem coś, zwie się darem, a czego nauczyć się moim zdaniem nie da – obezwładniającą, hipnotyczną charyzmę.

You may also like

Partnerstwo przede wszystkim! – czyli o marce JOHN & MARY
WONKA
MONSTER
CIVIL WAR

Skomentuj