11
sty
2016
105

GOLDEN GLOBES 2016 – czyli subiektywna relacja z zawalonej nocki

 

Tekst na temat 73-ciej ceremonii Złotych Globów będzie krótki. Acz, postaram się by był subiektywnie treściwy. Bezapelacyjnie skonstatowałam w tym roku – zawalając po raz enty w swym życiu nockę dla tej sprawy, że nie dla mnie już te numery. I że szkoda mi już się tak nadwyrężać 😉

golden-globes-2016-die-73032_big

Sam gospodarz ceremonii – po raz czwarty ją prowadzący RICKY GERVAIS – około drugiej godziny swego “hostowania” stwierdził:

Ludzie, już nie mogę, dlaczego to jest takie długie? Już nie daję rady tego wytrzymać. Daliby mi kartkę z wypisanymi wszystkimi nazwiskami tych, którzy wygrali, przeczytałbym, wręczył statuetki – zajęłoby to pół godziny i byłoby po sprawie

Może to był i dowcip, ale jednak dla mnie bliżej okrutnej prawdy 😉

Nie przytoczę wszystkich bon – mocików Ricky’ego, choć część z nich była dobra, a z pewnością zjadliwa jak trzeba: dostało się paru aktorom personalnie, były nawet podśmiechujki z Donalda Trumpa.

Niemniej najbardziej utkwił mi w pamięci pierwszy tekst jaki wygłosił ten słynny szyderca do zgromadzonej w pełnym napięcia oczekiwaniu publiczności:

Listen! Remember: Nobody cares about this award except you. So don’t get emotional, because it’s embarrassing

Hmm. Jak by to powiedzieć? To niestety też jest raczej czarny humor, jakże prawdziwy. Co prawda ja jeszcze się trochę emocjonowałam w imieniu swych ulubieńców. Ale na prawdę już tylko trochę…

Przejdźmy zatem do sedna. Niespodzianek – z mojego punktu widzenia jednak było sporo – niektóre mnie ucieszyły, niektóre nie, a co do innych zdania nie mam.

Najlepszą aktorką w roli drugoplanowej okazała się być KATE WINSLET za rolę w Steve Jobs. To oczywiście miód na moje serce, zarówno ze względu na mój szacunek i uwielbienie dla Kate, jak i ze względu na film. Ponadto fikam nogami z radości, że nagroda za najlepszy scenariusz przypadła Aaronowi Sorkinowi. Byłabym wściekła, gdyby jej nie dostał – bo na serio – facet ma talent wybitny!

MICHAEL FASSBENDER – przegrał (ku***) z LEOONARDO DI CAPRIO, który w końcu otrzymał swoją upragnioną statuję za rolę w The Revenant. I trzeba mu oddać, że choć nigdy nie należałam do jego zagorzałych fanek, uważam, że to bardzo zdolny, bardzo ambitny i inteligentny aktor. Wygłosił też – trzeba mu to przyznać – bardzo piękna mowę dziękczynną, którą mnie wzruszył!

The Revenant wraz z Alejandro G. Innaritu okazał się być zresztą wielkim wygranym tegorocznych Złotych Globów – zdobywając równiez statuje dla: najlepszego filmu i najlepszego reżysera.

Dobrze dość poszło tez filmowi Ridleya Scotta pt. The Martian, którego nie widziałam jeszcze, a który to został włożony do kategorii: “komedia lub musical” – znając fabułę tego filmu – trochę się temu dziwię, tak samo zresztą jak reżyser tego obrazu 😉 czemu dal wyraz w swej przemowie. The Martian zdobyło w sumie dwie ważne statuetki: dla najlepszego obrazu komediowego i dla najlepszego aktora (Matt Damon)

Niespodzianką okazała się działka serialowa. Padło w niej kilka wygranych, których się nie spodziewałam, z wyjątkiem (znowu ku mej wielkiej radości) nagrody dla Jona Hamma za role Dona Drapera w Mad Men!

Za najlepszą aktorkę drugoplanową w serialu dramatycznym uznano Maure Tierney w The Affair.

Dla najlepszego aktora w miniserialu lub filmie dla TV Złoty Glob otrzymał Oscar Isaac za Show me the hero. To mi uświadomiło, że muszę sie zabrać za jego oglądanie w te pędy.

Sporym wygranym okazał się serial Mr. Robot. Uznano go najlepszym serialem dramatycznym, statuje otrzymał także Christian Slater (najlepsza drugoplanowa rola męska).

Kompletnym zaskoczeniem dla mnie, okazała się nagroda dla LADY GAGI za rolę w serialu, którego oglądanie zarzuciłam po trzecim sezonie (jakoś już mi sie przejadł, że tak powiem), czyli American Horror Story. Jeśli Lady Gaga gra w nim na takim samym poziomie, na jakim była jej przemowa dziękczynna, to nie żałuję tym bardziej, że już nie poświęcam mu czasu…

Wielcy przegrani – to niestety Carol Todda Haynesa (ani jednej nagrody), faworyzowana przeze mnie Cate Blanchett obeszła się smakiem, na rzecz młodziutkiej Brie Larson w filmie Room. A także ósmy, nomen omen, obraz Quentina Tarantino pt. Nienawistna ósemka, który nie przyniósł mu szczęścia. Reżyser wszedł na scenę jedynie po to, aby odebrać nagrodę za najlepszą muzykę skomponowaną do jego obrazu przez ENNIO MORRICONE. Wygłosił przy tym z przypisaną sobie energią oraz ego-maniackim rozmachem przemowę, która mi się podobała. Nie wiem czy Quentin Tarantino to fajny gość, ale trzeba mu przyznać, że jest po pierwsze doskonałym reżyserem i scenarzystą, a po drugie – ma jaja 🙂

W kategorii: najlepszy film nieanglojęzyczny – ku mej niewysłowionej radości – wygrał Syn Szawła Laslo Nemesa. A reżyser – wygłosił zgrabną i dobrą przemowę po angielsku. To pierwszy Złoty Glob w historii kinematografii węgierskiej.

Nagrodę za całokształt twórczości imienia Cecila de Mille ‘a otrzymał Denzel Washington.

Na koniec – szybko zatem przeskoczę do kwestii odzieżowych. Jeśli idzie o moje zdanie – to w tym roku tzw. czerwony dywan wypadł jakoś mizernie. To znaczy – nikt mnie nie powalił, a jedynie kilka aktorek było ubranych w suknie, w których prezentowały się świetnie (np. Jennifer Lawrence, Helen Mirren, Alicia Vikander, Kate Hudson, Julianne Moore). Ale w przypadku imprezy o takim poziomie pompy i celebry – to jednak za mało.

Zatem troche wbrew zwyczajowi nie zamieszczam zdjęć.

Zrobię jednak małą dygresję około – modową. Otóż, w grupie osób wręczających Złoty Glob znalazł się niejaki TOM FORD – dla przypomnienia dodam, że jest to projektant mody oraz linii kosmetyków i perfum sygnowanych własnych nazwiskiem, który w roku 2009 wyreżyserował z powodzeniem (bo jest to bardzo dobra rzecz) nominowany zarówno do Złotych Globów, jak i Oscara obraz na podstawie prozy Christophera Isherwooda pt. A single man, z doskonałymi rolami Colina Firtha oraz Julianne Moore.

Jego pojawienie sie na tegorocznej ceremonii byc może znamionuje fakt, że Ford postanowił jednak do biznesu filmowego powrócić. Muszę to sprawdzić 🙂

Natomiast – trochę z przekory –  zamieszczam zdjęcie Eddie’ego Redmayne‘a, nominowanego za najlepszą rolę pierwszoplanową w dramacie (Danish girl). Eddie uchodzi za jednego z najlepiej ubranych dżentelmenów na Wyspach Brytyjskich, a smoking, w którym wyszedł na scenę jako zapowiadający jedną z nominacji był BOSKI. I jeśli idzie o kwestie „fashion” w mojej prywatnej ocenie, to on jest zwycięzcą tegorocznych Złotych Globów.

eddie

You may also like

PARYŻ, 13. DZIELNICA
WINONA RYDER: mistrzyni, outsiderka
MIĘDZY DWOMA ŚWIATAMI
MEN