27
sty
2022
14

OSKARŻONY

OSKARŻONY (Le choses humaines) Reż. Yvan Attal, Scen. Yvan Attal & Yaël Langmann na podstawie powieści Karine Tuil; Wyk. Ben Attal; Suzanne Jouannet; Charlotte Gainsbourg; Mathieu Kassovitz; Pierre Arditi; Audrey Dana; Benjamin Lavernhe; Judith Chemla, Francja, 2021

OSKARŻONY to doskonale  zrealizowany i skłaniający do refleksji głos francuskiej kinematografii w „palącym” temacie, jakim jest w dyskursie społecznym oskarżenie o gwałt…I to właśnie próba ukazania tego, w jaki sposób gwałt potrafi być, czy bywa  interpretowany – w zależności od kontekstu i personalnych pobudek  – w szerokiej perspektywie socjologicznej i kulturowej – czyni obraz Oskarżony więcej niż wartym obejrzenia, czyni go obrazem, który powinno się obejrzeć!

*   *   *

W przypadku recenzji najnowszego filmu Yvana Attala (który został zaprezentowany w zeszłym roku poza konkursem na MFF w Wenecji), uznanego i nagradzanego we Francji aktora, dziś także i reżysera (jego film „Z pasją” w 2018 otrzymał nagrodę Cezara) podjęłam arbitralną decyzją, że przedstawię zarys fabuły w minimalny sposób. Oskarżony bowiem to obraz moim zdaniem, który można docenić w pełni dopiero wtedy kiedy się go ogląda. A jest to obraz na trudny temat. I na dodatek taki, który w zasadzie zmusza widza do konfrontacji z własnymi przekonaniami w kwestii, na której temat „wszyscy mają jakieś swoje wyraźne opinie”… Dlatego samo podjęcie próby ujęcia tego kinematograficznie uznaję osobiście za godne najwyższej pochwały! Oskarżony bowiem to film, który analizuje gwałt z godną podziwu ambicją nakreślenia dla niego w obecnych czasach jak najszerszego spektrum perspektyw i punktów widzenia. Ma charakter zarówno dramatu psychologicznego jak i dramatu sądowego. Jestem pod wrażeniem jak duży trud zadał sobie Attal wraz ze współscenarzystką Yaël Langmann – przy konstrukcji scenariusza tego obrazu. Musieli bowiem mieć na względzie z pewnością i to, że przy tak niezmiernie delikatnej materii – a chcąc to zrobić dobrze – trzeba będzie jednak zrezygnować z tego, z czego znane jest francuskie kino obyczajowe: z lekkości tonów, z ironii. A sprawy niuansować jedynie tam gdzie ma to sens, zaś w głównej mierze trzymać się bardziej konwencji realizmu, na pograniczu rejestrów paradokumentalnych – przy założeniu, że obraz ten nie należy do kina offowego, artystycznego, ale kina mainstreamowego…

Mogę też śmiało powiedzieć (choć jest to raczej uwaga socjologiczna bardziej niż od-filmowa), że Yvan Attal zapunktował u mnie podjęciem tej akurat tematyki w swoim najnowszym obrazie również z racji pokoleniowej (rocznik 1965 – jako żywo „łapie się” na Boomera – a Biali, uprzywilejowani faceci z Francji, wyrośli w duchu „libertynizmu” oraz kształtowani na lekturze markiza de Sade – o podwalinach ruchu #metoo nie myślą z wielką empatią, że tak to ujmę ) iż zajął się tematem, który – jak się okazuje kwestią „palącą” – jest nie tylko w polskim piekiełku… 

Oskarżony to doskonała robota pod względem wnikliwości obserwacji i wniosków socjologicznych. Ale przyznaję w tym miejscu szczerze, że książki Karine Tuil pt. „Les choses humaines” (w wolnym tłumaczeniu: „Ludzkie sprawy”) na podstawie której powstał scenariusz filmu – nie znam, gdyż nie została przetłumaczona na język polski. Ale wiem tyle, że powieść ta znalazła się w 2019 roku na liście tytułów nominowanych do najbardziej prestiżowej nagrody literackiej we Francji, czyli nagrody Gouncourtów…Niemniej Attal oraz Langmann  musieli  ją bardzo dobrze przełożyć na język filmowy, skoro Oskarżony jest nominowany do nagrody Cezara w kategorii „najlepszy scenariusz adaptowany”. 

Nie będę także kryć, że do obejrzenia filmu Oskarżony (nihil novi w moim przypadku) – skłoniła mnie obsada. A ta jest bajeczna! Mamy tu bowiem zarówno dobrze znane i uwielbiane gwiazdy francuskiego kina, jak i śmietankę młodych i bardzo obiecujących francuskich aktorów! Casting jest w tym obrazie – przedni! I powiem to od razu – wszyscy temu filmowi „robią robotę”. Nie byłby on tak wiarygodny i przekonujący gdyby nie aktorzy absolutnie świetnie kreujący swoje role!

*  *  * 

Głównego bohatera filmu Oskarżony (bardzo dobry Ben Attal – prywatnie syn Charlotte Gainsbourg i Yvana Attala): 22 letniego Alexandre’a Farel’a poznajemy kiedy ląduje na lotnisku w Paryżu. Właśnie przyleciał na kilka dni do domu ze Stanów, gdzie studiuje na prestiżowym Uniwersytecie Stanford. 

Jego ojciec ( w tej roli Pierre Arditi) – to bardzo znany dziennikarz i wydawca, postać nie tylko prominentna, która ma „umocowania” wszędzie, ale przede wszystkim postać męska – przedstawiana jako symbol patriarchatu w wydaniu „władza i kasa – oto co przyciąga i skłania do seksu kobiety”. Jean Farel ma na oko koło 60tki. Swoją męskość zbudował wokół wzorca, który jest kluczem do najbardziej ohydnej i wstecznej wersji samczego patriarchatu. Świat kobiet dzieli na te, które „chce mieć” i ich pożąda oraz te, które go nie interesują. Jego zdaniem każdą kobietę można „przelecieć”, o ile się ma władzę i kasę. A pretensje mają zawsze jedynie te „co nie dostały tego co chciały” (czyli tego na co liczyły po seksie). Nie odbierze telefonu od syna, bo jest zajęty. Przecież ma program TV na głowie i inne ultra ważne zawodowe sprawy.

Claire – matka Alexandre’a (Charlotte Gainsbourg), telefon swego ukochanego syna jedynaka – rzecz jasna – odbiera. No ale matka już nie mieszka od jakiegoś czasu z jego ojcem. I też ma swoje sprawy. Zwłaszcza, że jest znaną eseistką, dziennikarką, publicystką, i jak podkreśla stale publicznie – zagorzałą feministką. Od jakiegoś czasu pozostaje w nieformalnym związku z niejakim Adamem (Mathieu Kassovitz), Francuskim Żydem, który porzucił ortodoksyjną religijność, swoją bardzo bogobojną żonę i związał się „na kocią łapę” z Claire. Adam jest profesorem literatury na uniwersytecie. No i tak się złożyło, że jego starsza córka – 17 letnia Mila (świetna Suzanne Jouannet) jakiś czas temu zdecydowała, że będzie mieszkać z ojcem i jego partnerką. Matka dziewczyny – ortodoksyjna Żydówka – jest jej zdaniem zbyt religijna, zbyt wobec niej opresyjna ze swoim sztafażem wyznawanych wartości i światopoglądem, który zupełnie nie przystaje do nowoczesnego życia nastolatków w mieście świateł…

Alexandre po wylądowaniu w Paryżu zatem udaje się do mieszkania ojca. Miejsca, w którym się wychował i gdzie kiedyś mieszkał razem z rodzicami, zanim ich drogi się całkowicie rozeszły. Pierwsze co w nim zrobi, to skontaktuje się ze swoją ex. Kobietą, która z nim zerwała, zanim wyjechał na studia do USA. Jak przebiegnie ich rozmowa oraz krótkie spotkanie – musicie zobaczyć sami. A potem idzie do matki na kolację, gdzie ku wielkiej radości rodzicielki – nie tylko się będą mogli w końcu uściskać i porozmawiać, ale Alexandre będzie miał możność poznać również jej partnera oraz jego córkę.

To będzie miłe, urocze „rodzinne spotkanie”, tym bardziej, że Adam okaże się tzw. równym gościem, a Mila – ładną i sympatyczną dziewczyną. 

Alexandre do Paryża przyjechał jedynie na krótko. Od początku wiemy, że na kilka dni. Głównie by spotkać się z ojcem, prawdopodobnie dlatego, że to ojciec „sponsoruje” jego naukę w Stanach. A na niej i czekającej go po ukończeniu jednej z najlepszych uczelni na świecie karierze zawodowej chłopakowi zależy bardzo. Tak czy siak,  Alexandre ma jedynie 22 lata. To nie jest wiek, w którym chce się spędzać wieczory ze „starymi”. Posiedziawszy nieco u mamusi i jej „nowej rodziny” informuje, że  czeka na niego impreza, na której się ma spotkać ze starymi kumplami z francuskiego liceum. Czy z chęci pozostania z partnerem sam na sam czy też z racji na to, że widać wyraźnie, że Mila patrzy na jej syna z zainteresowaniem i sympatią – Claire proponuje aby zabrał ją na te balangę ze sobą. Ok, nie ma sprawy, chłopak się zgadza, obiecując uprzednio, ze odwiezie ją do domu i że nie wróci bardzo późno.

Nie mija wiele godzin, kiedy do mieszkania ojca Alexandre’a (w którym Jean Farel w zasadzie nie mieszka,  a gdzie mieszka i co robi i z kim – także musicie się dowiedzieć sami) łomocze policja. Złożono doniesienie o gwałcie. Złożyła je Mila. Chłopak zostaje aresztowany.

Co zaszło tej nocy? O tym dowiadujemy się z kolejnych rozdziałów. Zatytułowanych „On”, „Ona” oraz „Mowy końcowe” – czyli tego, który dzieje się już na sali sądowej. W tym miejscu muszę podkreślić, że postaci: adwokatów pozwanego i pozywającej są napisane świetnie i doskonale kreowane przez Benjamina Lavernhe oraz Judith Chemla.

I rozdziały te przedstawiają nam to wszystko, co obraz Oskarżony bierze pod lupę i próbuje oddać na przykładzie tzw. Case study, które jest w narracji tego filmu użyte jako swego rodzaju wyesencjonowana czy też zsyntetyzowana próba ujęcia w ramy tak złożonego zjawiska jakim jest oskarżenie o gwałt. Na jakich podstawach powstało. Z czego wynika. Jakie jest dochodzenie i zbieranie dowodów w takim przypadku. Jak i jego postrzegania przez ofiarę, przez oskarżonego, przez najbliższych jednego i drugiego, ich znajomych, specjalistów medycyny, psychologii i psychiatrii,  prawników i oczywiście rzecz jasna także przez media, w tym społecznościowe…

*  *  *

Można udawać, że się tego „nie widzi” i „nie słyszy”, „ i nie mieć (publicznie) zdania”, ale ponieważ nie należę do tego typu osób, to pragnę zauważyć, że od dość dawna, choć nie szukam w ogóle jakichkolwiek treści na ten temat – się na nie natykam, choćby w mediach społecznościowych…

Ostatnio jest to „afera”, związana z tym, że aktor Chris Noth został „wygumkowany” z produkcji HBO „I tak po prostu” z powodu tego, że kilka kobiet oskarżyło go o gwałt. Dlaczego o tym piszę? Aby dać Wam znać po raz kolejny, że to co najistotniejsze z socjologicznego i psychologicznego punktu widzenia w tej kwestii kryje się zawsze (powtarzam ZAWSZE) w tym, co na tego typu informacje medialne mają „do powiedzenia” (w tym przypadku polscy) obywatele w swoich KOMENTARZACH (zawsze – tak się składa! – obficie zostawianych pod tego typu artykułem, bez względu na to czy pochodzi z tabloida czy też z magazynu lifestylowego z półki premium). I to w zasadzie stanowi o tym, że można zatem śmiało postawić hipotezę, iż gwałt pozostaje wciąż kwestią, która jak każda przez setki lat tabuizowana przez patriarchat i trzymana pod dywanem zarówno przez kulturę, religię, jak i edukację – skutkuje tym, że odsetek kobiet (sic!), które kompletnie i całkowicie odcinają się, negują i wypierają wszystko co jest poza rejestrem gwałtu rozumianego na sposób psychopatalogiczny (czyli kwestii udowodnionej napaści, z użyciem siły i przemocy) i kwestionują czy w ogóle do zdarzenia doszło – jest zastraszająco duży! Mamy XXI wiek, minęło już sporo czasu od powstania ruchu #metoo i wciąż kobiety kobietom podstawiają nogę w tym względzie? Nieustająco mnie to zdumiewa, smuci i przeraża – przyznaję szczerze… 

A mężczyźni? No cóż? To inna kwestia. U nich się w zasadzie nic nie zmieniło, jak było, tak jest (generalizuje rzecz jasna), choć już w 1988 roku kino się kwestią tego „czy chciała, czy nie chciała”; oraz „że przecież sama się prosiła” zajęło we wstrząsającym obrazie Jonathana Kaplana, pt. „Oskarżeni” z fenomenalną (nagrodzoną Złotym Globem i Oscarem) Jodie Foster w roli głównej… 

Przypominam zatem, że obecnie obowiązująca definicja prawna gwałtu mówi o tym, że jest to „zmuszenie drugiej osoby do obcowania płciowego, poddania się innej czynności seksualnej lub wykonania takiej czynności przez jedną lub wiele osób, posługujących się siłą fizyczną, przymusem, nadużyciem władzy, podstępem lub wykorzystujących niemożność wyrażenia świadomej zgody przez daną osobę” 

W tym miejscu pragnę również zaznaczyć, że organizacje kobiece w Polsce składają od dawna projekty zmiany treści tej ustawy na taką, według, której za gwałt uznaje się: „nieuzyskanie wyraźnej i świadomej zgody na kontakt seksualny” 

I jest to kwestia zasadnicza i niezwykle ważna nie tylko z prawnego punktu widzenia, ale punktu widzenia tego jak zatem postrzega oskarżenie o gwałt większość ludzi!

Kultura patriarchalna bowiem i prawo stworzone przez nią w tym względzie jest dla kobiet absolutnie dyskryminujące! 

Jeżeli bowiem zechcecie poświęcić chwilę na przeczytanie definicji prawnej funkcjonującej obecnie i jej inny – proponowany zapis – zrozumiecie, że to właśnie dlatego (poniekąd) kobieta, która zgłasza na policję, że została zgwałcona, poddawana jest wielokrotnym „torturom psychicznym” omawiania kwestii związanych z „kontekstem” tego wydarzenia. A następnie musi się liczyć z tym że będzie ono interpretowane na w zasadzie dowolny (wedle umiejętności adwokata oskarżonego o gwałt) sposób, kwestionowane i podważane w sądzie!

Kobieta twierdzi, że została zgwałcona, ten zaś kto jest o gwałt oskarżony – że to nieprawda, nie  była do czynności seksualnych przymuszona siłą. Czym jest i może być przymuszenie? Wszyscy wiemy, że znacznie częściej ma bardziej subtelny charakter niż grożenie komuś pozbawieniem go zdrowia lub życia, nieprawdaż? 

Czy jeżeli ofiara gwałtu nie komunikowała, że jest zainteresowana seksem z oskarżonym mężczyzną, ani też go nie zachęcała do aktu seksualnego, ale do niego doszło – to czy znaczy, że go jednak chciała? Czy może nie umiała powiedzieć „nie”, lub w ogóle nie była psychologicznie zdolna do żadnej reakcji w tym czasie, z powodu paraliżującego wstydu, strachu czy poczucia bycia osaczoną, w pułapce? 

Tych pytań są dziesiątki, a każde mnoży następne i multiplikuje możliwość ich interpretacji w podanym prawnie ujęciu. 

Do tego dochodzi kontekst związany z biologią i fizjologią ludzkiego ciała, a także kulturowy, socjologiczny, osobowościowy, łącznie z rejestrami, zwanymi fantazjami erotycznymi, tym co podświadome lub nawet nieuświadomione – bo ludzi podniecają bardzo różne rzeczy, bodźce i skojarzenia. To wszystko czyni seks między przedstawicielami gatunku homo sapiens z zasady znacznie bardziej skomplikowanym i to w przypadkach uprawiania go za obopólną zgodą! Najlepszym przykładem na to jest fakt, że większość ludzi niechętnie dzieli się swoimi fantazjami erotycznymi nawet ze stałymi, wieloletnimi partnerami – z bardzo wielu powodów, w tym takich, że są w danej kulturze zabronione lub należą do obszarów tabu, a najczęściej dlatego, że mogłyby nie znaleźć ani zrozumienia ani odwzajemnienia i narazić na odrzucenie… 

Jeżeli chcecie znać moje zdanie: to wyrażę je jasno i po prostu, choć tematyka jest ultra delikatna i wrażliwa. To co stanowi obecnie prawo – to jest patriarchalna matnia. I dopóki ono się nie zmieni, stale będzie dochodzić do rozpraw sądowych, takich jak ta, zobrazowana w filmie Attala Oskarżony. Dopóki prawo nie będzie stanowić zapisu, że jeśli kobieta nie powiedziała / nie potwierdziła,  sama wyraźnie i wprost, że chce uprawiać seks z danym mężczyzną – to jest to przymuszenie do czynności seksualnych  – szansa na zmiany mentalne i społeczne jest niewielka. A to dlatego, że postrzeganie „zgody na seks” w kulturze patriarchalnej, przez mężczyzn to wypadkowa również  tego, że przez całe wieki mężczyźni byli uczeni, że „mówi nie, a myśli tak”, mieli nad kobietami całkowitą władzę, a bardziej nowożytnie – kompletnego braku wiedzy na temat kontekstu psychologicznego dla traumy jaką jest niechciany seks dla kobiety. Bo nikt nie uczy tego chłopców ani w domach, ani tym bardziej w szkole….

Nie chciałabym wyświadczyć obrazowi  Oskarżony tzw. niedźwiedziej przysługi, pisząc, że według mnie ma bardzo duże walory edukacyjne. Właśnie dlatego, że jest zamierzony jako ten, który przedstawia wielogłos – tym samym zatem – ma moim zdaniem spore szanse na to, żeby przełamywać bariery mentalne, punktować stereotypy i uprzedzenia i wskazywać na te aspekty niezwykle ważnego zagadnienia społecznego, na które czasami do tej pory było się (z różnych powodów) „ślepym”…

Ten wielogłos perspektyw jest bardzo istotny – gdyż jego celem jest prowadzenie do tezy, która jest dla tego filmu tezą główną, świetnie zresztą poprowadzoną narracyjnie. Dla każdej ze stron: zarówno dla oskarżonego i oskarżającej – proces sądowy w sprawie o gwałt jest wydarzeniem zmieniającym życie – niemniej rujnującym je całkowicie inaczej!

Dla mężczyzny – oskarżonego o gwałt  – to piętno głównie (jeżeli nie jedynie) wtedy kiedy zostanie uznany winnym i pozbawiony wolności. 

Dla kobiety – gwałt – to trauma na całe życie. Od której nigdy już się nie uwolni w pełni. 

*** Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z materiałów prasowych dystrybutora filmu OSKARŻONY na rynku polskim: Galapagos Films

You may also like

PARYŻ, 13. DZIELNICA
WINONA RYDER: mistrzyni, outsiderka
MIĘDZY DWOMA ŚWIATAMI
MEN

Skomentuj