31
lip
2023
34

ŚWIAT PO PRACY

ŚWIAT PO PRACY (After Work) Reż. Erik Gandini, Szwecja / Włochy / Norwegia, 2023

Już sam tytuł filmu ŚWIAT PO PRACY sugeruje, że dla współczesnego człowieka praca może stanowić „cały świat” albo tylko jego część…Prześwietny dokument Świat po pracy patrzy na „czynności zarobkowe” lub ich brak z perspektywy kulturowej, socjologicznej i psychologicznej – znacznie bardziej – niż z ekonomicznej. I dlatego polecam go Waszej uwadze szczególnie mocno!

Zacznę od kwestii, która dla filmu dokumentalnego Świat po pracy – wydaje mi się dość istotna – a jest bezpośrednio związana z osobą jego reżysera i pomysłodawcy. Erik Gandini („Wideokracja”; „Nadprodukcja: Terror konsumpcji”; „Szwedzka teoria miłości”) – twórca bardzo uznany, nagradzany i kochany przez publiczność festiwali filmów dokumentalnych na całym świecie – jest z pochodzenia Włochem. Lombardczykiem, dodajmy. 😎 Szybciutko, zatem, nadmienię, że Lombardia to region położony na północny Italii, od powojnia mocno uprzemysłowiony, i znacznie bogatszy niż odwiecznie „zapóźnione w cywilizacyjnym rozwoju” – południe…

Piszę o tym specjalnie, gdyż Gandini’ego jako reżysera interesuje nie tylko zestawienie kultury (w tym kultury pracy!) z jakiej sam pochodzi z diametralnie od niej różnymi, które z wnikliwością i nie bez poczucia humoru – eksploruje poznawczo, ale przede wszystkim interesuje go to, co z tego wynika dla ludzi, jako jednostek w danej kulturze żyjących, a zatem także pracujących. Bo praca zarobkowa jedynie pozornie (patrząc na to z globalnej perspektywy) jest „bytem” uniwersalnie identycznym dla miliardów ludzi na świecie, którzy muszą pracować, aby żyć…

Nie, nie jest – jak sugestywnie obrazuje to Świat po pracy. Dla niektórych stanowi margines ich codziennych aktywności, dla innych sedno istnienia i sens życia… I nie jest to wynikiem tego (porzućmy stereotypy i uprzedzenia), że „niektórzy mają tyle pieniędzy, że nie muszą pracować”… 😎😜 

Karol Marks, już w w początkach XIX wieku, w swoich najważniejszych rozprawach filozoficznych przyglądał się kwestii wyzysku robotników przez kapitalistyczny ustrój, odmiennej wartości pracy dla pracowników i pracodawców oraz pogłębiającym się kryzysom światowym wywoływanym przez nierówności z nich zrodzone. Rewolucja przemysłowa – to fakt – potraktowała masy pracujące nie tylko przedmiotowo, ale w wyjątkowo podły i dehumanizujący sposób. Być może niektórzy wciąż (głównie z powodów politycznych) upierają się by nie przyznawać mu racji –  niemniej ja się osobiście z Marksem zgadzam w jednej kwestii: „byt kształtuje świadomość”. Z punktu widzenia socjologii  jest to wciąż – pomimo tego, że upłynęły prawie dwa stulecie – uber prawdziwe stwierdzenie! – rzućcie we mnie kamieniem 😇🤷‍♀️.  

Świat po pracy, pokazywany na tegorocznym, jubileuszowym MDAG zdobył nagrodę publiczności w wydaniu on-line. Wydaje mi się to bardzo znamienne i wiele mówiące o młodych Polakach, którzy na niego zagłosowali, bo to oni stanowią gros widzów najważniejszego festiwalu filmów dokumentalnych w Polsce…

*   *   *

Nie wiem jak Państwo, ale ja – rozmyślaniom nad zagadnieniem zwanym „świat po pracy” – poświęciłam w swoim 53 letnim życiu bardzo wiele godzin…

Jestem przedstawicielką pokolenia, które w Polskę jako kraj demokratyczny i wolnorynkowy wchodziło w początkach jego istnienia. A że ideę kapitalizmu zaimplementowaliśmy zza oceanu – zapatrzeni od zawsze w model rodem z USA – mogę śmiało powiedzieć – że już się w życiu napracowałam😜. Dzisiejsi młodzi, wchodzący na rynek pracy to ludzie, których rodzice, dokładnie tak jak ja wpadli (a raczej zostali wrzuceni) w kompot, który ugotowała nam kultura Polski „wolnej” i „demokratycznej”… Bo jak sobie policzyłam niedawno – spędziłam prawie dwie dekady na pracowaniu w trybie, na który obecne pokolenie moich ówczesnych rówieśników ma (słusznie!) totalnie i całkowicie wywalone.

Może nie zapier*** aż tak jak Amerykanie (gdzie co roku pracownicy rezygnują z ponad 500 milionów godzin urlopu z obawy o utratę pracy), bo nie urodziłam się w tym kraju i jego „mindset” – nie jest tym, co wyssałam z mlekiem matki. Niemniej, co pokazuje świetnie film Świat po pracy   bardzo podobnie do pracy podchodziłam: praca mnie określała, praca była tym, co stanowiło o moim poczuciu wartości, pracy podporządkowywałam życie osobiste, towarzyskie, uczuciowe i rodzinne. W pracy spędzałam po minimum 10 godzin dziennie i dość często pracowałam w weekendy… Bo praca i kolejne awanse dawały mi dostęp do większych pieniędzy, a pieniądze zaś stanowiły jedyny znany mi wtedy wytrych do wszystkiego innego, co interesowało mnie poza pracą. Dziś postrzegam taki „mindset” jako psychologiczną pułapkę, a nawet więcej – toksyczną patologię, którą (co smutne) co sprytniejsi macherzy od kreowania wizerunku „dobrej pracy” – wciąż sprzedają ludziom jako koncept, który ma stanowić także ich „świat po”…Niestety, rekrutując kolejnych nieszczęśników do tego świata – nie wspominają o tym, że po X latach będzie się on składał głównie z wielkiego zmęczenia, potężnej frustracji, gigantycznego niedoboru snu, a finalnie z poczucia całkowitego wypalenia i utraty radości życia… Tak wygląda w dokumencie Gandiniego życie większości obywateli Korei Południowej, w której  14 godzinny dzień pracy to norma i oznaka szacunku wobec pracodawcy. Pokoleniom ludzi, urodzonych w kraju bardzo biednym i zapóźnionym cywilizacyjnie – a teraz będącym jedną z najsilniej rozwijających się gospodarek świata  – dostarczał bowiem gigantycznej gratyfikacji – zwanej awansem społecznym…  

Na szczęście Świat po pracy nie jest jedynie o banalnym zestawieniu przeciwieństw: że jedne kultury tworzą tych, co „kochają harować”, inne – tych, co niekoniecznie. Gandini dokłada do tego puzzla – obrazka – koleją cegiełkę. W takim Kuwejcie na przykład ustawowo każdy ma prawo do pracy, ergo musi ją „mieć” – czytaj otrzymywać wynagrodzenie za jej „wykonywanie”, nawet jak jej nie ma. W niektórych miejscach w tym kraju, zatem – w sektorze publicznym – na jednym stanowisku zatrudnionych jest 20 osób, a każda z nich nie ma nic do roboty. W „robocie” zatem – siedzą bezczynnie osiem godzin dziennie.

Już widzę okiem wyobraźni jak na twarzach niektórych z Was pojawia się wielki, rozmarzony uśmiech – och! ku*** jak by to było wspaniale pójść gdzieś na te osiem godzin i dostawać kasę za nic 🤭

Gandini nie zostawia złudzeń – to koszmar na jawie. Z biegiem czasu prowadzi do gigantycznej frustracji, utraty inwencji, poczucia sprawstwa i umiejętności sterowania swoim życiem. O realizacji „ja” nawet nie wspominając…

Ale, przecież – mógłby zawołać ktoś – są na świecie miejsca, gdzie ludzie pracy nie mają, w których ludzie się o pracę „biją” albo ich praca jest tak strasznie przykra lub tak fatalnie opłacana, że na miejsce Kuwejtczyka, który nie musi robić nic, ale dostaje za to pieniądze – wskoczyliby natychmiast…

To prawda. 

I o tym Świat po pracy także – poniekąd – mówi. Bo, co wynika z tego obrazu bardzo klarownie – acz nie jest podane „na tacy” – tylko poddane refleksji widzów – problemem cywilizacyjnym świata zbudowanego na gigantycznych nierównościach oraz na wyzysku pracowników przez pracodawców – nie jest praca jako taka, ani jej brak – tylko to jaki kontekst buduje dla niej kultura globalnego kapitalistycznego systemu nadprodukcji i nad-konsumpcji. I kto musi przed nim klękać, a kto nie…

Obraz ten zastanawia się także nad zagadnieniem, które dobija się do naszych – ludzkich drzwi – coraz głośniejszym stukaniem. A jest nim automatyzacja pracy, robotyzacja i AI (sztuczna inteligencja). Gandini w swoim filmie daje zatem także głos dwóm niezwykle silnie oddziałującym na rzeczywistość w jakiej żyjemy osobom – acz reprezentującym skrajnie przeciwne światy: Profesorowi Noam’owi Chomsky’emu – ten jeden z najczęściej cytowanych naukowców na świecie, były wykładowca na MIT (Massachusetts Institute of Technology) jest autorem najważniejszych prac z zakresu języków programowania i lingwistyki komputerowej. Drugim zaś jest Elon Musk, najbogatszy człowiek na świecie –  miliarder owładnięty obsesją kolonizacji Marsa i dziki wielbiciel najnowszych technologii oraz wyznawca idei, według której świat przyszłości to świat dzielony przez nasz gatunek z robotami i humanoidami, nie stanowiącymi według niego dla ludzi żadnego zagrożenia🧐…

Moje prywatne poglądy na ten temat z pewnością, przynajmniej po części wynikają z daty urodzin i dzieciństwa oraz wczesnej młodości spędzonych w erze analogowej. Jak bardzo są trafne lub mylne – pokaże czas… Automatyzacja, digitalizacja i robotyzacja pracy jest coraz bardziej powszechna. I zatacza coraz szersze kręgi. W tym miejscu będę zjadliwie cyniczna – sądzę, że jak w większości przypadków tzw. „rewolucyjnych postępów cywilizacyjnych” – ludzie nie boją się ani automatyzacji, ani robotyzacji pracy, ani rozwoju AI –  całkiem bezzasadnie. Wszak, jak wiadomo z historii – od tysięcy lat człowieka jako gatunek gubią słabości charakterologiczne, popełniane błędy, mania wielkości oraz grzech pychy…Ludzki umysł i jego wybitne wytwory nie raz w dziejach świata znalazły się nie w tych rękach, co potrzeba. I to tu jest moim zdaniem pies pogrzebany… Jesteśmy świadkami – kolejnego – gigantycznego przełomu technologicznego, który – co frustrujące – nie wiadomo w jaką stronę pójdzie i czy aby na pewno we właściwą …

*   *   *

Erik Gandini w swoim bardzo interesującym filmie dokumentalnym Świat po pracy rzuca światło i stawia pytania. Nie straszy, nie poucza, nie moralizuje, nie definiuje niczego jednoznacznie – to wielka siła tego obrazu, że poszukiwanie odpowiedzi na pytanie – jaki sobie skonstruować świat poza pracą – pozostawia widzom, traktując ich po partnersku – zakładając, że są zdolni do refleksji i samodzielnego wyciągania wniosków….

Ja swoje wyciągnęłam. Sadzę, że Erik Gandini przedstawił bardzo świadomie i z pełną premedytacją taki, a nie inny materiał filmowy. Składają się nań fakty i liczby (w tym statystyki), subiektywne opinie, racjonalne i naukowe rozważania oraz bardzo osobiste refleksje bohaterów filmu na temat tego jak ważna jest w ich życiu praca i czym jest lub może być, albo być powinna w życiu człowieka…

Dziś bardzo dużo mówi się o konieczności oddzielania pracy od życia prywatnego, o tym jak nieodzowne jest dla zdrowia psychicznego i fizycznego człowieka znalezienie właściwego balansu pomiędzy jednym a drugim. 

Obraz ten delikatnie sugeruje (a przynajmniej ja tak to odebrałam), że jesteśmy cywilizacją, która w zakresie zwanym „pracą zarobkową” – już dawno temu skręciła (dlaczego mnie to nie dziwi?) w złą stronę. Zamiast martwić się tym, czy nasz zawód za chwilę zacznie wykonywać robot – powinniśmy raczej intensywnie zastanawiać się nad bardziej zrównoważoną i sprawiedliwszą dystrybucją pracy w świecie, w jakim żyjemy. Bo świat, w którym dla jednych jest jej zdecydowanie za dużo, dla innych nie ma wcale, a jedynie bardzo nieliczni i bardzo uprzywilejowani nie muszą w ogóle się jej posiadaniem przejmować – zatem mogą cieszyć się życiem w którym„robią jedynie, to co lubią” – nie wydaje mi się światem dobrze urządzonym. Gandini niestety nie ma dla nas gotowej recepty ani pomysłów jak to zmienić – ta praca jest do wykonania po naszej stronie…

 

 

***Wszystkie zdjęcia zamieszczone w tekście pochodzą z materiałów prasowych dystrybutora filmu ŚWIAT PO PRACY na rynku polskim: Against Gravity

You may also like

WONKA
MONSTER
CIVIL WAR
PERFECT DAYS

Skomentuj