19
Lip
2018
46

TIMOTHEE CHALAMET-świat oszalał na jego punkcie :-)…

Z mocą rażenia Timothée Chalamet’a zapoznałam się za sprawą jego roli w filmie Luca Guadagnino “Tamte dni, tamte noce”… Nie ja jedna. I nie ja jedna dostałam na jego punkcie kota 🙂

Czy można się temu dziwić? Nie, nie można! Bo taki talent jak Chalamet pojawia się w kinie z częstotliwością płetwala białego. Tu dygresja – ja osobiście – widzę w nim zadatki na godnego zastępcę Daniela Day-Lewisa, a jest to największy komplement jaki może paść z moich ust pod adresem aktora!

Kiedy dodamy do tego fakt, że przynajmniej na polskich ekranach zaraz po wybitnej roli u włoskiego reżysera, Timothée pojawił się w “Lady Bird” Grety Gerwig, co prawda w roli drugoplanowej, ale znowu jakże cudownie zagranej – stało się dla mnie jasne, że “boy‘s got  talent”. I nie jest to raczej opowieść o młodzieńcu, któremu udała się jedna rola (bo sprzyjały temu okoliczności przyrody takie jak doskonały scenariusz, dialogi, osoba reżysera, który go świetnie prowadził, etc). Chalamet jest po prostu brylantowo utalentowany.

A kiedy dodamy do tego kolejny element: że ten urodzony w 1995 roku młody mężczyzna jest oprócz niebotycznego talentu (jakby tego było mało) dodatkowo obdarzony wyjątkowo atrakcyjną aparycją…. Hmmm… do histerii na jego punkcie droga była prosta jak drut.

 

chalamet-in-art-instagram-01-1200x800

Obecnie jest najbardziej rozchwytywanym aktorem swojego pokolenia. Cały świat chce go mieć u siebie w filmie. Kiedy dodamy do tego, ze Timothée – którego matka jest Amerykanką, a ojciec Francuzem mówi płynnie i nie kaleczy akcentu w trzech językach (angielski, francuski i włoski), robi się na prawdę gorąco z wrażenia!

Do końca tego roku na ekrany amerykańskich kin wejdzie jeszcze “Beautiful boy” na podstawie bestsellerowej powieści Nick’a Scheff’a pod tym samym tytułem (wydana u nas jako “Cudowny chłopiec”) w którym Chalamet gra chłopaka uzależnionego od amfetaminy. Już teraz bookmacherzy Oscarowych rozdań mówią, że ma gwarantowaną co najmniej nominacje.

A w post-produkcji jest już najnowszy film Woody’ego Allena („A Rainy day in New York”) z nim w roli głównej. Obecnie aktor jest na planie filmu o królu Henryku V (kreując jego postać), a w początkach przyszłego roku ruszą zdjęcia  do nowego obrazu Grety Gerwig, z którą spotka się na planie filmowym po raz drugi.

Za wisienkę na torcie niech posłuży informacja, że świat filmowy zelektryzowała niedawno (niepotwierdzona jeszcze oficjalnie) informacja o tym, że Timmy (jak podobno każe się do siebie zwracać aktor) ma zagrać w najnowszej adaptacji kultowej powieści sci-fi Franka Herberta, autora „Diuny” w reżyserii samego Denisa Villeneuve’a! („Wróg”; „Sicario”; „Blade Runner 2049″).

Pora na konkluzje. Sądzę, że na brak pracy Timothée narzekać nie będzie, a już na pewno na brak wielbicieli (płci obojga), co jest dla mnie więcej niż zrozumiałe, bo sama do nich należę.

Zresztą Timothée, który nota bene ma własne, oficjalne konto na Instagramie: @tchalamet, a które śledzi – bagatela – ponad dwa miliony ludzi (sic!) – właśnie niedawno stał się bohaterem kolejnego wyrazu uwielbienia.

Ktoś kto założył na Instagramie prywatne konto @chalametinart oraz na Twitterze zatytułowane: “badly photoshopped Timmy” – przedstawia aktora wfotoszopowanego w najbardziej wspaniałe i znane dzieła malarskie. Od Michała Anioła, Caravaggia, przez Moneta do Muncha.

Natychmiast stało się viralem…

A co ciekawsze – oba te konta są prywatne i po kilku dobach internetowego szaleństwa na ich tle (napisali o tym wszyscy – od „NYT” poprzez Vogue’a, a na większości portali filmowych kończąc) ich twórca je zablokował i nie można obejrzeć boskiego Chalameta wklejonego w dzieła sztuki – bez uzyskania zgody właściciela!

Screenshot 2018-07-19 23.52.10

I jakoś, jak by to powiedzieć – urzekła mnie ta historia! 🙂

You may also like

PIERWSZY CZŁOWIEK
American Film Festival – wszystkie stany kina! – edycja 9.
7 UCZUĆ
KLER

Skomentuj