10
wrz
2022
9

NIEWIERNA

NIEWIERNA (Avec amour et acharnement), Reżyseria: Claire Denis; Scen. 

Claire Denis & Christine Angot; Obsada: Juliette Binoche, Vincent Lindon, Grégoire Colin, Francja, 2021 

NIEWIERNA to na swój sposób klasyczna, choć niesztampowa historia miłosnego trójkąta, w doskonałych kreacjach aktorskich. To Juliette Binoche i Vincentowi Lindonowi opowieść przedstawiona w Niewiernej zawdzięcza ekranową wiarygodność niezwykle skomplikowanej, intymnej i intensywnej emocjonalnie relacji pomiędzy bohaterami.

Claire Denis należy do nie tak znowu licznej grupy – reżyserek filmowych – które światowe sukcesy odnosiły na długo przed tym, kiedy kobiety kina zaczęły się głośno domagać takich samych praw i traktowania przez producentów oraz wszelkich innych decydentów jakie mają przeważający liczebnie w tej branży (od zawsze) mężczyźni. 

Do jej najbardziej znanych obrazów należą „Czekolada” z roku 1988 (nominacja do Złotej Palmy w Cannes), „Nenette i Boni” (1996), „35 kieliszków rumu” (2008) „Isabelle i mężczyźni”(2017), w którym rolę główną także kreowała Juliette Binoche. Claire Denis najwyraźniej lubi bardzo z nią pracować. Czemu się jakoś szczególnie nie dziwię. Niewierna to obraz, w którym ta doskonała aktorka po raz kolejny miała możność udowodnić jak wyśmienicie sobie radzi z graniem scen bardzo intymnych i to w dużym zbliżeniu. Chapeau bas! 

Na tegorocznym Berlinare obraz Niewierna otrzymał Srebrnego Niedźwiedzia za najlepszą reżyserię. I w tym miejscu przejdę od razu do kwestii dla tego filmu ważnej. Claire Denis współtworzyła również do tego obrazu scenariusz razem z autorką powieści pt. „Un tournant de la vie” stanowiącej kanwę filmu – autorstwa Christine Angot. Ten akurat tytuł Angot nie został w Polsce do tej pory wydany. Niemniej trzeba zaznaczyć, że jest to autorka we Francji bardzo popularna, a i w Polsce ukazało się już kilka jej powieści… Adaptacje prozy literackiej na dzieła kinowe, zwłaszcza we współpracy z pisarzami to temat „trudny”. Nie wiem jak było w tym przypadku i kto się przy czym „upierał”… Niemniej nie dziwię się, że za scenariusz nikt tego filmu do niczego nie nominował ani nie nagradzał. Bo jest to scenariusz, w którym to, co w prozie się czasami sprawdza (czytelnik imaginuje sobie i dopowiada sam to co jest w słowach lub pomiędzy nimi) w kinie – już niekoniecznie. Jeżeli idzie o moją opinię: pewne wątki narracyjne filmu Niewierna nie wypadają tak dobrze jak by mogły gdyż brakuje im swego rodzaju „uzasadnienia” czy też lepiej byłoby powiedzieć – rozwinięcia.

Historia jaką przedstawia Niewierna – jest za to z pewnością doskonale poprowadzona: od-aktorsko (nie można wręcz oderwać wzroku od Binoche i Lindona) i operatorsko (kamera Erica Gautiera – twórcy nagradzanych zdjęć m.in. do „Dzienników motocyklowych” Waltera Sallesa, „Wszystko za życie” Sean’a Penn’a czy „Intymności” Patrice’a Chareau) przygląda się bohaterom z bardzo bliska i towarzyszy im w najbardziej intymnych momentach z wnikliwością i atencją –  godną najwyższej pochwały. Tym bardziej, że jej zadaniem jest oddać wielość emocji jakie są ich udziałem: pożądania, czułości, wstydu, podziwu, ale także gniewu, smutku, lęku, rozczarowania, na wściekłości – kończąc.

Muzycznie Niewierna też pieści kinofilskie ucho. Za ścieżkę dźwiękową do filmu odpowiada zespół Tindersticks, na czele ze Stuartem A. Staplesem. Legenda alternatywnego rocka z Nottingham po raz kolejny podjął się współpracy z Claire Denis, a nowy album wydany z okazji 30-lecia zespołu promuje singiel „Both Sides of the Blade” (czyli anglojęzycznego tytułu tego obrazu).

*   *  *

Scena otwierająca Niewierną jest sielankowo piękna. Sara (fenomenalna Juliette Binoche) i Jean (doskonały, charyzmatyczny Vincent Lindon) kąpią się w morzu i oddają wzajemnym czułościom z tak autentyczną pasją, że mimowolnie budzą poczucie zawiści: wszak „gołym okiem” widać, że nie są to ludzie bardzo młodzi. Tak zachowujących się wobec siebie partnerów musi na pewno spajać wielka namiętność i przywiązanie…

Jak się wkrótce okazuje, rzeczywiście Sara i Jean to małżeństwo z dziesięcioletnim stażem. Po krótkich wakacjach wracają do Paryża, do swojego uroczego mieszkanka, które choć malutkie wydaje się bardzo przestronne i wygodne, a przede wszystkim ma piękny widok na dachy miasta świateł i jest bardzo jasne. Sara jest dziennikarką radiową, która prowadzi własny program publicystyczno-kulturalny, Jean zaś – jak się okazuje – nie ma od jakiegoś czasu pracy. Dowiadujemy się także dość szybko, że mężczyzna jest ojcem. Jego obecnie 15-letni syn to owoc związku z byłą żoną, która już od dawna we Francji nie mieszka. I podobnie do Jeana’a ułożyła sobie życie z kimś innym. Marcus (Issa Perica) mieszka wraz z mocno leciwą, samotnie w zasadzie wychowującą go babcią – matką Jean’a (w tej roli legenda francuskiego kina ponad osiemdziesięcioletnia Bulle Ogier). Marcus jest w trudnym wieku, sprawia coraz więcej kłopotów wychowawczych, a staruszka nie potrafi sobie z nim poradzić. Kontakty ojca z synem są nabuzowane resentymentem i poczuciem „obcości”. Nic dziwnego, skoro Jean większość czasu dorastania syna spędził w wiezieniu. Dlaczego – nigdy się nie dowiemy. To jakiś rodzaj tajemnicy, a może też i powód silnej więzi jaka łączy Jeana z niejakim François (Gregory Colin) – z którym się przyjaźnił na długo przed poznaniem Sary. Jean jest byłym zawodnikiem rugby i po kontuzji wykluczającej go z kariery zawodowej – zajął się trenowaniem młodych talentów w firmie / agencji sportowej François. Łączy go też z przyjacielem jeszcze jedna emocjonalna kwestia: otóż Sara zanim zaczęła być z Jeanem – przez długie lata tkwiła w nieudanym związku z François…

Sami widzicie, że „it’s complicated”. Gmatwanina wzajemnych powiązań emocjonalnych, a nawet swego rodzaju niezdrowej zależności pomiędzy tą trójką stanowi oś narracji filmu Niewierna, który poddaje go dość bolesnej w oglądaniu – wiwisekcji… 

Z dialogów między Jean’em a Sarą, z mikroscen, które przedstawiają ich wspólne życie – obraz ich małżeństwa jawi się pozornie – jako bardzo udany. Jean jest tzw. mocnym psychicznie facetem, wsparciem dla Sary w zwykłym codziennym życiu. Ona wydaje się zaś wnosić do ich małżeństwa czułość i uwagę na emocje partnera i z nich dwojga znacznie bardziej nastawiona jest na dialog, porozumienie. Jean ma zdecydowanie spory problem z komunikowaniem się. Jest typowym „zadaniowcem”…

*   *  * 

Clue narracyjne Niewiernej zawiązuje się w momencie, w którym Sara przypadkiem na ulicy widzi kątem oka François, kiedy wsiada na motor wraz z towarzyszącą mu młodą kobietą – najwyraźniej nową partnerką. W bohaterce budzi się coś, co zdajsie w udanym, jak się jej samej wydawało związku z Jeanem zaliczała do spraw „minionych”. Odzywają się stare rany, odzywa się głos pożądania, które żywiła do poprzedniego partnera. Sara nie wie jak sobie z tym poradzić. To, co odczuwa – ją na jakiś sposób tłamsi. Nie poddaje się racjonalizacji. Nie jest ani łatwe ani możliwe do „wymazania”. Oliwy do ognia dolewa fakt, że Jean’owi udaje się znowu uzyskać możliwość powrotu do życia zawodowego, co po wyroku więziennym nie jest proste w żadnym kraju. I znowu w kooperacji z François…

I tak Niewierna zamienia się w dramat psychologiczny, w którym Sara gra kluczową rolę, walcząc o uwagę obecnego partnera, pochłoniętego w zasadzie całkowicie „powrotem do gry” oraz problemami rodzicielskimi, a odczuwaną, przemożną potrzebą skonfrontowania swoich uczuć i pragnień, poczucia bycia kochaną i pożądaną –  z atencją jaką nagle znowu zaczyna ją darzyć François.

*   *   *

Nie skończy się to dobrze dla nikogo w tym „trójkącie”. Bo to nie jest tego typu film. To film reżyserki, kobiety dojrzałej i mądrej, która wie, że tego typu „niewierności” jakie ludzie robią sobie, po latach i wielu wspólnych doświadczeniach – bolą najbardziej. Albo inaczej – filozoficznie – nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Dlatego też, kiedy zdrada wychodzi na jaw – jedyne co pozostaje to zacząć wszystko od nowa. To może być kompletnie nowy rozdział w życiu. I może być lepszy. Ale to rzecz jasna zależy głównie od tego, jakie wnioski wyciągną ludzie, których toksyczne, pozbawione równości, szczerości, oparte na manipulacji, wciągające w wir niewłaściwie pojmowanej współzależności – relacje z partnerami czy to w biznesie czy w życiu miłosnym –  kiedyś zassały w swoje sidła…

Dlatego też zdecydowanie bardziej wolę od polskiego oryginalny tytuł tego obrazu, który w wolnym tłumaczeniu brzmi: „Z miłością i zawziętością”. Miłość jest pojęciem jedynie umownie „słodkim” i „romantycznym”. I to jedynie dla bardzo naiwnych osób. To siła i wielka moc czegoś, co ma zdecydowanie wiele oblicz i potrafi nadawać kierunek naszym wyborom życiowym na sposób, którego konsekwencje mogą być bardzo bolesne. Dla mnie Niewierna jest filmem właśnie o tym. O tym co może się wydarzyć kiedy postrzega się to uczucie „jednotorowo”, kiedy ono zaślepia. A przede wszystkim o tym kiedy jest definiowane na sposób, który – finalnie – rani. 

Nie można kochać dobrze kiedy „kocha się” innych bardziej niż siebie i nie dba o miłość w sobie dla siebie samego zdaje się mówić reżyserka. I jako twórczyni stawia przed nami obraz życia kobiety, którą „gubi” pojmowanie miłości jako swego rodzaju uzależnienia od tego co odczuwa jako pożądanie ze strony tych, od których miłości pragnie…

To dlatego kiedy stykamy się z tym, co nam jego brak przynosi lub kiedy fantazje na temat tego czym ono jest dogłębnie i drastycznie nas rozczarowują w zetknięciu z realnym  – stajemy się zawzięci, nieustępliwi, zaciekli. Zaślepieni w poczuciu krzywdy. Nie umiejący podjąć dialogu i długo nie rozumiejący własnych błędów jakie nas do tego stanu doprowadziły. I zmuszeni do podjęcia kroków ostatecznych.

Niezbyt to milusia konstatacja, ale bardzo prawdziwa i wiarygodna – psychologicznie. I za to cenię obraz Niewierna.  

 

*** Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z materiałów prasowych dystrybutora filmu NIEWIERNA na rynku polskim: Galapagos Films

You may also like

PATRZ JAK KRĘCĄ
DRACULA
Wracają KONFRONTACJE FILMOWE
OJCIEC

Skomentuj