15
lip
2017
36

OPOWIEŚĆ PODRĘCZNEJ – SEZON PIERWSZY

OPOWIEŚĆ PODRĘCZNEJ (The Handmaid’s Tale). Pomysłodawca. Bruce Miller na podstawie powieści Margaret Atwood pod tym samym tytułem. Wyk. Elisabeth Moss, Yvonne Strahovski, Max Minghella, Joseph Fiennes, O-T Fagbenie, Ann Dowd, Madeline Brewer, USA, 2017, produkcja oryginalna HULU (w Polsce dostępny na HBO Go)

Ostatni raz, kiedy oglądałam serial – prawie że klęcząc i nie mogąc uwierzyć, że mam do czynienia z czymś tak absolutnie wybitnym – to było przy okazji “Młodego Papieża”. Jednak – chcę być dobrze zrozumiana – to nie wszystko. Każdy inny doskonały serial – od serialu, o którym traktuje ten tekst – oddziela, jednak – cienka, czerwona linia…

I tę “granicę” przekracza właśnie Opowieść Podręcznej. Rzadki, zaiste bardzo rzadki przypadek, w którym produkcja TV staje się bytem wznoszącym ponad rozrywkę, ponad doskonałą intrygę, ponad realizacyjną świetność. Okazuje się być nie tylko samodzielnym zjawiskiem kulturowym, pokarmem dla umysłu i sztuką wysoką, ale znacznie więcej. Krytyką rzeczy i zjawisk, które powinny być przedmiotem naszego codziennego zainteresowania i działań – bo obrazują „ducha epoki” i jej najbardziej żywe, bardzo realne lęki… Wymykając się tym samym pojęciu “serial” – które wszak – nic samo w sobie – nie znaczy… Opowieść Podręcznej to rzecz nie tylko wielka! To rzecz Wybitna!!!

elisabeth-moss-offred-jpeg

 

Zacznę od tego, że NIKT – dosłownie nikt – ze wszystkich ludzi, którzy nad powstaniem Opowieści Podręcznej pracowali przez ostatnie kilka lat (sic!) nie zdawał sobie sprawy z tego, że kiedy ujrzy ona światło dzienne, na rynku amerykańskim w kwietniu tego roku – rzeczywistość polityczna nada mu taki, a nie inny kontekst. Z wybitnej adaptacji powieści uznanej pisarki, poetki, krytyczki literackiej, aktywistki społecznej i ekologicznej: Margaret Atwood (laureatki nagrody Booker Prize, od lat wymienianej jako kandydatka do literackiego Nobla) uczyniono coś, co okazało się rezonować z najgłębszymi, najbardziej dojmującymi lękami i obawami współcześnie żyjących kobiet. Nie tylko w USA. Ale we wszystkich krajach (łącznie z Polską), w których emancypacja i prawa cywilne – w tym szczególnie – do samostanowienia – są zagrożone przez coraz bardziej restrykcyjne prawo i tłamszone przez patriarchalną kulturę.

Opowieść Podręcznej, napisana została w roku 1985 (w Polsce wydano ją znacznie później, bo w 1992 – sami sobie odpowiedzcie na pytanie – dlaczego).

W sumie – mnie przynajmniej – skojarzenie, że książka Atwood ukazała się w rok po jakże znamiennej – słynnej orwellowskiej dacie (1984) także jakoś samo się nasuwa. I ta potworna myśl, że czasami bywa tak, że pisarze to profetycy – nie daje mi spokoju…

Bo kiedy tego typu literatura splata się z życiem, zaczynam odczuwać wewnętrzny dygot. W tym miejscu dygresja natury stricte kinematograficznej. Opowieść Podręcznej była już ekranizowana. W 1990 roku prozę kanadyjskiej pisarki przeniósł na ekran sam Volker Schlöndorff (“Blaszany Bębenek”, “Niepokoje Wychowanka Torlessa”), a scenariusz do filmu napisał jeden z najlepszych dramaturgów XX wieku i doskonały scenarzysta filmowy: Harold Pinter (m.in „Kochanica Francuza” Karel’a Reisz’a na podstawie powieści Johna Fowlesa). Piszę o tym dlatego, że to ważne. Bo Opowieść Podręcznej, ówcześnie była jedynie (podobno przeciętną) ekranizacją dystopijnej powieści, którą zakwalifikowano jako “thriller sci-fi”. Być może dlatego, śmiało stawiam tę tezę, nijak nie rezonowała z tym, co realnie dotyczyło ludzi (a szczególnie kobiet). Jak łatwo policzyć, to było prawie 30 lat temu. Od tamtej pory – świat – pod każdym względem – się zmienił. Jak się okazuje, nie wszędzie – na lepsze. I nagle (???) okazało się, że to co uznawano kiedyś za “fikcje” – może się stać naszym udziałem. Bardzo realnym!

W tej wybitnej produkcji Hulu – widać to jak na dłoni – bardzo istotny jest szacunek dla twórczyni podstawy wszystkiego czyli Margaret Atwood. Pisarka jest także jego konsultantką artystyczną i współproducentką! Co jest dla mnie widomym dowodem na to, że jeśli chce się robić rzeczy wielkie – to nie można twórcy traktować jako “inkubatora idei” po której zrodzeniu – przejdzie ona po prostu w czyjeś ręce, które zrobią z nią co się im będzie podobało…

  *   *  *

Po wprowadzeniu, czas by wrócić do produkcji TV, anno domini 2017. Opowieść Podręcznej za miejsce akcji ma Gilead. Jest to powstała na gruzach Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej – Republika – rządzona przez mężczyzn i wyznawców Boga (z przetransponowanymi na własny użytek i samowolnie – prawami ze Starego Testamentu) w jednym. Krwawa Dyktatura. Którą skonstruowali – jak twierdzą – by ocalić swiat przed zagładą.

Świat według mężczyzn, którzy dokonali przejęcia całkowitej kontroli nad krajem, coraz bardziej zatrutym – tak literalnie (wielkie skażenie środowiska), jak i metaforycznie – przez szpetne idee, w którym wskaźnik urodzin wciąż drastycznie spadał – wymagał ich zdaniem zaprowadzenia nowych rządów. Rządów, które ustanowią nowy ład, ustanowią nową religię. Rzecz jasna – na zgliszczach poprzednich. I będą korzystać z własnej symboliki i nowych relikwii. A najważniejsze – z na nowo napisanego prawa. Gilead powstaje zatem na rozlewie krwi i brutalnym stłumieniu wszelkich prób społecznego oporu.

Każdy, kto nie współpracuje z nowym rządem, na którego czele stoją Komendanci – jest zdrajcą, a takich czeka jedynie stryczek. Kobiety zaś są zapędzone do kolonii karnej, gdzie przechodzą przez okrutny proces “resocjalizacji”. Procesem tym zawiaduje zdewociałe kobiece monstrum, które każe się zwracać do siebie per „Ciociu Lydio” (świetna Ann Dowd). W jej rękach, przypominających nazistowskie oprawczynie z obozów koncentracyjnych – dziewczęta i kobiety, które Gilead nie skazało na śmierć – szybko i skutecznie uczą się nowych reguł i bezwzględnego posłuszeństwa. Ciotka Lydia się z nieposłusznymi nie cacka. Za małe przewinienia – razi jedynie prądem. Za duże… kara jest sroga. Biblijna wręcz – można by rzec. Grzeszne oko lub inna część ciała?… Trzeba ich pozbawić niesfornej jednostki…

A choć czasami zdarza sie jej sprawiać wrażenie kogoś, kto rozumie, że jeszcze niedawno całkiem wolne i nie przyzwyczajone do nowych reguł gry przedstawicielki płci żeńskiej – się czasami buntują, wszystko to kwituje jednym zdaniem:

To może się wam wydawać obecnie zupełnie nie oczywiste, ale po czasie – będzie…

Opowiesc_Podrecznej_1

 

A następnie – te z nich, które nie są płodne – jeśli dobrze się sprawują – kwalifikowane są jako przydatne do zostania darmową siłą roboczą. Nieliczne, które pomyślnie przechodzą badania i testy, wykazujące ich możliwości rozrodcze – czeka jedynie jeden los. Zostanie Podręczną.

Podręczne są dla Gilead istotne. Dlatego stara się je utrzymać przy życiu i nie dopuścić by je sobie z rozpaczy odbierały… Bo tylko dzięki nim bezdzietne małżeństwa Komendantów, rządzących Republiką o “nowym, lepszym ustroju” mogą się doczekać potomstwa. Los Podręcznej sprowadza się do bycia rodzajem surogatki, a nawet gorzej “żywego inkubatora”. Pozbawione podmiotowości, pieniędzy, jakichkolwiek przedmiotów z przeszłości, wszelkich praw, więzione w rezydencjach swoich panów, są traktowane gorzej niż służba. Co miesiąc w najbardziej płodne dni, zmuszane są do rytuału religijnego, mającego na celu ich zapłodnienie przez przydzielonego im Komendanta, w którego domu zostały umieszczone. Rytuał ten jest usankcjonowanym prawnie gwałtem. Bo w Gilead – uczucia, myśli, ani chęci Podręcznej – nikogo nie obchodzą.

nintchdbpict000323635254W Gilead mężczyźni, którzy sprawują władzę, jego Oligarchowie – niczego bardziej nie pragną – niż potomstwa. Pragną go nawet bardziej niż swej obecnej władzy! Władza bowiem, w obliczu niemożności zapewnienia sobie przedłużenia swego „ja”, czyni ich niepełnymi. Dopiero dziedzictwo dla ich władzy stanowi o poczuciu, że pozostaną na swój sposób “nieśmiertelni”. Jedynie możliwość posiadania progenitury –  wnosi w ich życie poczucie – że coś realnie znaczą.

I jeśli chodzi o moje zdanie – osobiście sądzę, że to ta właśnie, doskonale dobrze zrozumiana od strony psychologicznej, a nawet psychoanalitycznej – podstawa dla całej narracji o świecie męskiej supremacji, napisana przez Atwood stanowi klucz do tego, że namalowany przez nią – niby to fikcyjny świat – jest tak cholernie wiarygodny!

  *   *   *

Bohaterka główna Opowieści Podręcznej to niejaka Offred. I teraz czytajcie mi z ust: gra ją

P O R A Ż A J Ą C O  G E N I A L N I E  Elisabeth Moss. Chce mi się płakać ze wzruszenia, kiedy pomyślę o tym, jak wybitna jest jej kreacja aktorska! Zresztą od czasu “Mad Men” – mam na nią oko. A po “Top of the lake” wiedziałam już, że jest to talent na miarę Meryl Streep (choć nie znoszę tego typu porównań, ale chciałam nim jedynie zaznaczyć jakiś punkt odniesienia!).

Offred – to imię bohaterki, w świecie, w którym przyszło jej żyć. Wszystkie Podręczne, zresztą, są jakieś Of… Komendant (Joseph Fiennes), w którego domu ona akurat została uwięziona – po prostu ma na imię Fred. Podkreśla to jedynie fakt, że Podręczne to “własność swych Panów”, od których łaskawości zależy ich dalszy los. Kiedy uda im się zajść w ciążę, przestają być im rzecz jasna potrzebne. Wylądują jako surogatka – inkubator w kolejnym domu, kolejnego Komendanta. Nada im się kolejne Of – imię…

Opowieść Podręcznej jest zbudowana wokół perspektywy głównej bohaterki, która skupia w sobie, stanowi niejako soczewkę wszystkich kobiet, które żyją w Gilead – cały ich ból, cierpienie, frustracje, rozpacz – jak i bunt (choćby jedynie wewnętrzny). Offred to tak ona sama, jak i wszystkie inne kobiety, którym gwałtem narzucono konieczność życia w kraju, który cofnął je cywilizacyjnie o jakieś 500 lat wstecz!

Jej wspomnienia z przeszłości, w której miała życie rodzinne: męża (OT- Fagbenie) i dziecko, życie zawodowe, społeczne, towarzyskie – poznajemy – powoli w retrospekcjach, które zamkniętej w domu niezwykle prominentnego w nowej rzeczywistości Komendanta i jego żony (świetna Yvonne Strahovski) przychodzą do niej falami, dręcząc ją poczuciem tak zagubienia i niemocy, jak i wraz z upływającym czasem – wzrastającego buntu i poczucia siły, które każe jej – pomimo wszystko i za każda cenę – się zbuntować.

Elisabeth Moss – to Opowieść Podręcznej. A Opowieść Podręcznej – to Elisabeth Moss!!!

Na jej wybitnej kreacji, na tym jak bardzo doskonale aktorka ta zrozumiała, to co ma przekazać, i do czego użyć swego – niewątpliwie – wielkiego talentu – ta produkcja jest oparta. To dzięki niej, jej umiejętnościom – my widzowie – możemy być z nią, wejść w jej świat tak dogłębnie, do trzewi, całymi sobą! Zrozumieć jak bardzo jest straszny i jak wielkim cierpieniem jest jej obecne życie.

Moss jest także jedną z producentek tego serialu, co moim zdaniem wiele mówi o niej – jako człowieku. A jak wszyscy (?) wiemy, aktorzy są najpierw ludźmi, a dopiero potem aktorami…

Trzeba oddać cesarzowi, co cesarskie!

Opowieść Podręcznej – co muszę podkreślić – bo jest to arcyistotne – jest moim zdaniem produkcją wybitną także z każdego innego – stricte kinematograficznego względu. Świat, który został w niej wykreowany jest światem pełnym. Doskonale przemyślanym i dopracowanym w najdrobniejszych detalach. Świetnie wyreżyserowany, bez cienia poczucia, że jedne epizody są wyraźnie słabsze od pozostałych (bo, jak to ma najczęściej miejsce w serialach – powierzono ją wielu osobom), ma doskonałą oprawę zdjęciową, obłędne kostiumy (za które odpowiada Ane Crabtree – która pokazała już co potrafi pracując przy „Masters of sex” i „Westworld”), scenografię oraz montaż.

Podręczne noszą stroje, które umiejscawiają je w historii świata i kultury w rejestrach późno-średniowiecznych, całkowicie ureligijnionych i kobietę – uprzedmiotawiających. Nie wolno im nosić makijażu, a purpurowe, bezkształtne i workowate suknie do ziemi, białe czepki i “zakonne” kornety maskujące włosy, które wszak mogą być “szatańskim atrybutem zmysłowości i prowadzić do grzechu” – to metafora celu ich istnienia, która objawia się w comiesięcznej czerwieni krwi barwiącej ich prostą, białą, zgrzebną bieliznę.

Ich postaci – w kadrach tej produkcji – malowane są ostrymi barwami. Kontrastowymi, punktującymi je jako z jednej strony uosabiającymi ich znaczenie i istotność (czerwień przecież archetypicznie znamionuje silne emocje, pasję, siły witalne, jak też władzę i moc, a nowożytnie jest uznawana za kolor wiązany również z pomocą humanitarną <„czerwony krzyż”> jak i rewolucją!) z drugie strony, w jakiś sposób wyraźnie – piętnującymi – w stosunku do świata, w którym przyszło im żyć. Stoją one w jawnym kontraście do zgaszonych, „konserwatywnych”, prawie że monochromatycznych kolorów świata prywatnego rządzących Gilead, gdzie służba nosi bezbarwne szaro – beżowe, zgrzebne sukmany, na podobieństwo mnichów z ubogich zakonów, a żony Komendantów odziane są w malachitowe – zielone barwy. Dlaczego? Otóż malachit jako kolor zawdzięcza swoją nazwę zbitce dwóch słów ze starożytnej greki, które obrazują jego właściwości. To minerał o niewielkiej twardości, miękki i łatwo poddający się obróbce…

The Handmaid's Tale -- "A Woman's Place" Episode 106 -- A Mexican Ambassador visiting Gilead questions Offred about her life as a Handmaid. Serena Joy reflects on her marriage and the role she once played in Gilead’s inception. Serena Joy (Yvonne Strahovski), shown. (Photo by: George Kraychyk/Hulu)

The Handmaid’s Tale — „A Woman’s Place” Episode 106 — A Mexican Ambassador visiting Gilead questions Offred about her life as a Handmaid. Serena Joy reflects on her marriage and the role she once played in Gilead’s inception. Serena Joy (Yvonne Strahovski), shown. (Photo by: George Kraychyk/Hulu)

Kostiumy w Opowieści Podręcznej – to bardzo istotny element, składający się na perfekcję tej produkcji telewizyjnej. Który – moje oko – tak widza, jak i pasjonata – przykładającego dużą wagę do tego (niestety najczęściej – traktowanego przez recenzentów filmowych – po macoszemu) elementu składowego całości, że tak to ujmę – przykuł moją uwagę swoją doskonale obmyśloną symboliką i metaforycznie rewelacyjnym oddaniem wymowy całości!

Są jeszcze w Gilead całe rzesze tzw. Oczu, czyli tajniaków bezpieki nowego państwa. I każde domostwo ma swojego. Tę funkcję pełnią wyłącznie mężczyźni. I ubrani są, co nie dziwne – na czarno. W domu, w którym żyje Offred takim kimś jest młody chłopak o imieniu Nick (Max Minghella). Jego rolą jest pilnowanie wszystkich i donoszenie o wszystkim swoim protektorom. Jeśli nie napisałam tego do tej pory, to jedynie dlatego, że wydaje się być to oczywiste. Gilead zostało zbudowane na zasadzie ograniczonego zaufania, a raczej na wszechwładnej paranoi.

Na osobne peany zasługuje także muzyka. Każdy odcinek lub jego istotna dla narracji część – puentowany jest utworem zespołu czy wykonawcy – ikony (m.in. David Bowie, Blondie, Depeche Mode). Które, razem, tworzą samodzielny, dodatkowy nawis kulturowy dla opowieści. I dodają ważnej dla narracji symboliki.

the-handmaids-tale-review-hulu_4

Bardzo bym chciała wierzyć w to, że gdy ludzie wiedząc o tym, że coś jest trudne, zmusza do przykrych refleksji, nakazuje się zastanowić, zadać sobie pytania – traktują to jako wartość. I chcą, pomimo tego – podążać za tym. Niestety (statystycznie rzecz ujmując) tak nie jest. Ludzie lubią żeby było im wygodnie. Dobrze. Bezproblemowo. Nie lubią się trudzić, ani robić rzeczy, które wymagają od nich jakichkolwiek wysiłków. Zwłaszcza wtedy, kiedy ich korzyści są niewidoczne i nienamacalne “tu i teraz”.

Opowieść Podręcznej jest moim zdaniem taką produkcją telewizyjną, którą powinien obejrzeć każdy, a na pewno – każda kobieta. Choć wiem, że to nierealne. Bo to rzecz bardzo mocna, dojmująco smutna, żeby nie powiedzieć prawdziwie przerażająca… i przy której ani nie można odpocząć, ani potraktować jej (już) umownie, jako pewną konwencję… To ten typ “serialu”, któremu jak sądzę, niestety wiele i wielu odmówi – goniąc za przyjemnościami życia i bardziej atrakcyjnymi sposobami spędzania czasu…

Ale, jak w pewnym momencie zauważa Offred, przywołując w pamięci wspomnienia ze swego “przeszłego życia”:

to po prostu przyszło, nawet nie wiem jak i dlaczego tego nie zauważyliśmy…

I właśnie na tym – przede wszystkim – polega wielkość serialu Opowieść Podręcznej – że opowiada o świecie, który “się stał”. Bo choć tak wielu ludzi nie chciało by do tego doszło, nie ujrzeli na czas zła, które podpełzało coraz bliżej. I że – jak uczy nas historia (która lubi się powtarzać!) – byśmy mogli żyć w dobrym, sprawiedliwym i pokojowym świecie – ktoś musi się odważyć sprzeciwić i zaryzykować wszystko co ma, łącznie z życiem – by go takim spróbować uczynić!

You may also like

ROZMOWY Z PRZYJACIÓŁMI
SCHODY
OGRODNICY
SCENY Z ŻYCIA MAŁŻEŃSKIEGO