4
lut
2024
12

CHŁOPIEC I CZAPLA

CHŁOPIEC I CZAPLA (Kimitachi wa Do Ikiru ka), Reż. & Scen. Hayao Miyazaki, Japonia 2023

Filmowe klejnoty – takie jak pełnometrażowy, animowany CHŁOPIEC I CZAPLA na ekrany kin w Polsce trafiają niezwykle rzadko. Hayao Miyazaki – współzałożyciel legendarnego studia Ghibli tym razem daje nam opowieść mocno osobistą i bardzo uniwersalną w wymowie. Chłopiec i czapla olśniewa bogactwem symboliki i wycyzelowaną formą – po której znać rękę arcymistrza! Chapeau bas po stokroć!

W przypadku filmu autorstwa i w reżyserii Hayao Miyazaki – dla kogoś kto kocha sztukę animacji  – mając do czynienia z warsztatowym kunsztem tak wybitnego artysty – bardzo trudnym zadaniem jest nie pisać o nim w pozycji klęcznej… 

W przyszłym roku studio Ghibli kończy 40 lat, zaś jego współzałożyciel i czołowy twórca w gatunku anime, którego sława jest globalna – ma obecnie lat 83. Japończycy słyną z najdłuższych staży zawodowych na świecie, to fakt, ale Miyazaki na emeryturę odszedł „oficjalnie” dawno temu. W jego przypadku bardziej adekwatne wydaje się jednak  stwierdzenie, iż artystą się jest – a nie bywa! Mistrz i legenda (zdobywca Honorowego Oscara – którym nagrodzono przed nim jedynie jednego reprezentanta kraju kwitnącej wiśni: Akira Kurosawa; Złotego Lwa i Złotego Niedźwiedzia) wraca do nas obrazem Chłopiec i czapla, który szturmem zdobył kina w kilku krajach Europy, USA i rzecz jasna w Japonii. I jest pierwszym w historii filmem z gatunku anime nagrodzonym Złotym Globem, otrzymał także nominację  do Oscara w kategorii najlepszy długometrażowy film animowany. Wszystkim jego fanom pozostaje mieć zatem nadzieje, że Miyazaki nie powiedział jeszcze ostatniego słowa (choć już przy „Księżniczce Mononoke” z 1997 twierdził, że to jego ostatnie reżyserskie dzieło)…

Tym razem, nie będę (jak nie ja 😜) rozpisywać się o moim uwielbieniu dla studia Ghibli i filmów z ich sygnaturą. To dla mnie i w moim kinofilskim CV specjalny rozdział – bo z racji na PRL’owski Pesel – prace sygnowane przez pracownię wybitnego Japończyka zaczęłam poznawać dopiero jako całkowicie dorosła osoba. Byłam już po 30tce kiedy po raz pierwszy obejrzałam i to w kinie (sic!)  film ze studio Ghibli („Spirited Away: W krainie Bogów”, 2001) i cóż, ujmę to najkrócej jak się da – wypalił się swą autorską pieczęcią w moim sercu na zawsze! 

*   *   *

Chłopiec i czapla jest porażająco wręcz pięknym filmem animowanym i niebywale kunsztownie narracyjnie – skomponowanym. To wizualny – szkatułkowy majstersztyk! Określeniem tym nie szafuję – właśnie dlatego, że rezerwuję je na te specjalne okazje, kiedy mam do czynienia z pracą artysty wybitnego, i z takim poziomem warsztatu filmowego, który reprezentują jedynie nieliczni twórcy.  

W przypadku Chłopca i czapli – dodatkowo – jak na Miyazakiego – jest to w sumie film mocno realistyczny w głównej kanwie opowieści i z racji na kluczowe wątki dotyczące głównego bohatera – możemy również go uznać za mocno auto-biograficzny. Fabuła chłopca i czapli ma miejsce w czasie II wojny światowej (Miyazaki urodził się w 1941 roku), ojciec głównego bohatera pracuje w fabryce wytwarzającej kadłuby myśliwców wojskowych (tak jak ojciec reżysera), a jego matka umiera kiedy jest małym chłopcem (matka współzałożyciela studia Ghibli chorowała na gruźlicę i w zasadzie przez wiele lat jego wczesnego dzieciństwa przebywała głównie w szpitalach, poza domem, tak więc strach o jej życie towarzyszył przyszłemu wybitemu rysownikowi -zawsze). 

Zaznaczam to praktycznie zawsze, gdy recenzuję na blogu wybrane przeze mnie – moim zdaniem absolutnie wyjątkowe – filmy animowane (jakie to tytuły – możecie sprawdzić  tu, tu, tu, tu, tu) – że animacja filmowa jako dziedzina sztuki nie ma sobie równych jeżeli chodzi o siłę wpływu na widza – zwłaszcza młodego. Fabuła aktorska – kiedy dotyka kwestii delikatnych, tabuizowanych czy też trudnych emocjonalnie, niełatwo definiowalnych – ma znacznie mniejsze szanse na to, by równie wiarygodnie, a jednocześnie nie wzbudzając ostracyzmów w ocenach i nie powodując mechanizmów obronnych i odrzucenia – inspirować do autorefleksji czy też przemyśleń na dany temat. Tak bowiem działa ludzka psychika, że na konkretne osoby (w tym przypadku aktorów z krwi i kości) i ich wypowiedzi oraz reakcje projektujemy i rzutujemy multum naszych własnych oczekiwań i uprzedzeń  – podczas gdy postać „kreskówkowa” wymyka się temu zjawisku i niejako tym samym omija rafy związane z szybkim odrzuceniem bądź zaszufladkowaniem…

Tym bardziej chce zatem podkreślić, że w  przypadku Chłopca i czapli mamy do czynienia  z poziomem mistrzowskim! 

Na jakiś sposób Chłopiec czapla wzruszył mnie także tym, że Miyazaki w obrazie tym zawarł poniekąd cząstkę każdego ze swoich poprzednich dzieł, a jednak jest to obraz całkowicie niepowtarzalny i niczego nie powielający. Ten sam podziw i jednoczesny zachwyt (bo kino już dawno temu wytraciło tę swoją właściwość) budzi we mnie fakt, że animacja autorstwa Mistrza ma w sobie ten rodzaj magii i tajemnicy, który czyni z niej esencję tego, co zawsze stało u podwalin kina jako sztuki: miało być snem na jawie. 

Być może – fenomen ten wyjaśnia przypisywana Hayao Miyazakiemu wypowiedź, mająca być jego artystycznym credo i jednocześnie mottem zawodowym: „Robię filmy dla dzieci, które będą rozumieć dopiero jak dorosną”… 

*   *   *

Bohaterem głównym obrazu Chłopiec i czapla jest nastolatek o imieniu Mahito. Kiedy go poznajemy – Japonia jest w stanie wojny, a bohater – nie dość że w żałobie po stracie ukochanej matki, która zginęła w dramatycznych okolicznościach, to jeszcze dodatkowo – jego ojciec oznajmia, że się ponownie ożenił. Nowo poślubioną wybranką ojca okazuje się być ciotka Mahito, która informuje go, że spodziewa się dziecka. Wszyscy troje opuszczają Tokio i przeprowadzają się na wieś, do domu macochy chłopca, w którym kiedyś także mieszkała jego mama. Mahito jest zatem w podwójnie trudnej życiowo i emocjonalnie sytuacji. Pomimo tego, że zarówno ojciec, jak i macocha starają się nim zaopiekować najczulej jak się da – nieszczęśliwy, niepogodzony z losem i nie umiejący sobie radzić z przytłaczającymi go emocjami chłopiec ucieka wciąż do świata bolesnych wspomnień o ukochanej matce, i stroni od bliskich i wszystkich tych, których spotyka po drodze, w nowym otoczeniu. W poszukiwaniu ukojenia psychicznego i jednocześnie sposobu na to by wyjść z impasu, bohater zaczyna eksplorować okolice domu w jakim przyszło mu mieszkać, a przede wszystkim – jego zagadkową – najbliższą okolicę. W rozległym ogrodzie okalającym posiadłość stoi dziwna budowla, o której nikt nie chce rozmawiać, a w jej wnętrzu z kolei pomieszkuje dziwaczna, mało przyjazna, wścibska, a na dodatek zdająca się go prześladować  – czapla siwa. Ten ptak ma wyjątkową symbolikę –  już od starożytności. Zarówno w egipskiej, jak  i greckiej mitologii – był uznawany za posłańca Bogów. W japońskiej kulturze reprezentuje szlachetny i piękny wygląd. Ale czapla (w zależności od kultury) ma bardzo wiele znaczeń i sądzę, że Miyazaki specjalnie wybrał z szeregu innych stworzeń, które gęsto zaludniają jego fantazyjne światy akurat ten gatunek – by dopełnić metafory. W pewnym, dość znamiennym momencie (z jakiego powodu – rzecz jasna – nie zdradzę), bowiem, czapla stanie się przewodnikiem Mahito nie tylko po miejscu do jakiego chłopiec trafił w specyficznym momencie swego życia, ale także swego rodzaju pośrednikiem pomiędzy nim a światem umarłych. Mahito dostanie się do magicznej krainy współdzielonej przez żywych i umarłych. Do miejsca, w którym przeszłość i przyszłość, to co było, jest i będzie  splata się ze sobą w sobie znanym łańcuchu powiązań, które dla śmiertelnika nigdy nie są jasne ani możliwe do przewidzenia. I gdzie cierpiąca dusza może doznać ukojenia – poznając ostateczny sens nietrwałości naszego istnienia: śmierć także ma swój kres, bo życie znajduje nowy początek…

Myślę, że będzie uczciwie kiedy napiszę, że uważam Chłopca i czaplę za najbardziej „dorosły” obraz, jaki wyszedł z rąk nie tyle studia Ghibli, co właśnie Miyazakiego. I chcę być w tym miejscu dobrze zrozumiana: fani jego kreski, sposobu budowania narracji, a także charakterystycznych postaci, w tym tych, które można spotkać w każdej animacji jego autorstwa (np. lilipucie staruszki o zasuszonych twarzyczkach Baby Jagi) mają pełne prawo fikać fikołki ze szczęścia z tytułu „czekajcie, a się doczekacie”. Niemniej tym razem sadzę, że chęć opowiedzenia przez Mizayakiego akurat tej historii (zainspirowanej bardzo popularną japońską książką dla dzieci wydaną po raz pierwszy w roku 1937 autorstwa Genzaburo Yoshino, pod znamiennym tytułem „Jak ci się żyje?”)  – po dekadzie artystycznego milczenia – to także kwestia wieku i perspektywy. Mistrz jest wszak bardzo leciwy. Jest w tym obrazie coś, co każe o nim myśleć nie tylko jako o rodzaju przesłania, ale jako o swego rodzaju klamrze spinającej dorobek twórczy Miyazakiego, który w tym przypadku nie polega na ilości prac sygnowanych jego nazwiskiem, ale na ich jakości… Chłopiec i czapla zajmuje się po raz pierwszy tak wyraźnie w twórczości japońskiego mistrza anime zagadnieniem śmierci: tak fizycznej, jak i rozumianej filozoficzno-symbolicznie – czyli jako pewnym obszarze psychicznego bólu, cierpienia i trudności z pogodzeniem się, że nie da się uniknąć ani umknąć kresu rzeczy, spraw, ludzi, uczuć, a nawet tego co stanowiło kiedyś o nas samych…

To, co jest absolutnie wspaniale oddane w Chłopcu i czapli to klimat opowieści – jaki chciał zarysować Miyazaki. A jest to opowieść o czymś niebywale ludzko uniwersalnym. Bohater zostaje w młodym wieku doświadczony przez los, znajduje się w sytuacji trudnej emocjonalnie, zagmatwanej psychologicznie, nieprzewidywalnej, pełnej niepewności i znaków zapytania. Oglądając Chłopca i czaplę  tak samo jak Mahito –  nie jesteśmy w stanie przewidzieć biegu wydarzeń, ani tego gdzie historia zmierza, co i rusz bowiem spotyka go (a tym samym i nas) – coś zaskakującego, z rzeczywistości w jakiej się znajduje wyłania się nowy element. Dopiero z czasem przychodzi świadomość tego, że myślenie, iż się wie dokąd biegnie droga jaką idziemy – jest swego rodzaju iluzją, a może nawet bardziej – myśleniem życzeniowym…. Koniec końców – zdaje się mówić najbardziej podziwiany na świecie, żyjący twórca animacji – wszystko co się nam wydaje, że wiemy o sobie i świecie – na pewnych etapach życia – oglądane z perspektywy czasu minionego – będzie się nam zdawało niemożliwe, niezrozumiałe, niepojęte. Będziemy się zdumiewać tym, że w przeszłości byliśmy tego tak bardzo nieświadomi. Jedyne co pozostaje – to zaakceptować, że tak jest i podążać za tym co nas w życiu prowadzi, swoją własną, autorską ścieżką…

 

 

*** Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z materiałów prasowych dystrybutora filmu CHŁOPIEC I CZAPLA na rynku polskim: Młode horyzonty

You may also like

CZASEM MYŚLĘ O UMIERANIU
OBSESJA
BIEDNE ISTOTY
BĘDZIE LEPIEJ

Skomentuj