11
paź
2023
29

POPRZEDNIE ŻYCIE

POPRZEDNIE ŻYCIE (Past Lives) Reż. & Scen. Celine Song; Obsada: Greta Lee, Teo Yoo, John Magaro, USA / Korea Południowa, 2023

Filmowa perełka jaką jest POPRZEDNIE ŻYCIE to przepięknie opowiedziana historia miłosna, która zachwyca niebanalnym podejściem do tematu i subtelnością narracji. Poprzednie życie ujęło mnie szczególnie tym, że będąc kinem na wskroś współczesnym – jednocześnie jest klasyczne… Coś cudownego!

Na początek dygresja. Poprzednie życie obejrzałam pewnego jesiennego wieczora na pokazie przedpremierowym. Sala w stołecznym kinie Muranów była wypełniona po brzegi. I (co zawsze mnie bardzo interesuje w takich przypadkach) reagowała bardzo emocjonalnie. Było dla mnie jasne, że obraz ten ma wyjątkowo pozytywną  recepcję wsród widzów. Kiedy jest się kinofilem z zacięciem analitycznym – to w takim przypadku szybko widzi się także, że na seans zdecydowało się nieco więcej kobiet niż mężczyzn i że częściej spontanicznymi komentarzami reagują na pewne sceny – także kobiety.

To, my kobiety, bowiem – jesteśmy znacznie bardziej niż mężczyźni wielowymiarowe. Od zawsze łączymy w sobie więcej barw i skal emocji. I też (najprawdopodobniej dlatego) częściej niż mężczyźni kwestionujemy uczuciowe status quo w relacjach, które zbudowałyśmy… 

*   *   *

Poprzednie życie swój debiut miało na Festiwalu filmowym w Sundance i totalnie zachwyciło amerykańskich krytyków filmowych, a następnie resztę świata (nominacja do Złotego Niedźwiedzia w kategorii „najlepszy film” na tegorocznym Berlinare). Ale przede wszystkim pokochali ten obraz widzowie. Za jego produkcję odpowiada studio A24 („Midsommar”, „Kłamstewko”, „Minari”, „Aftersun”, „C’mon C’mon”) reprezentujące wszystko to, co najlepsze w tzw. kinie autorskim i artystycznym. I dla wielu kinofilów – sam ten fakt stanowi swoisty certyfikat jakości…

I ja również należę do grona zachwyconych Poprzednim życiem – bo to wyjątkowo świetny debiut fabularny (sic!) pochodzącej z Korei Południowej Celine Song (rocznik 1988). Reżyserka wcześniej dała się poznać jako nagradzana autorka sztuk teatralnych wystawianych na scenach off Broadway w NYC, i uznana scenarzystka serialowa („Koło czasu”). Nota bene, w doświadczeniu (sceno)pisarskim upatruję faktu, że Poprzednie życie jest obrazem tak doskonale esencjonalnym: zwartym i zdyscyplinowanym narracyjnie. W niespełna półtoragodzinnym filmie Song niczego ważnego dla swej opowieści ani nie gubi, ani nie pomija. Dialogi są w punkt, nieprzegadane – a jednak cudownie treściwe, a przedstawiana historia toczy się gładko i równomiernie, pięknie rozkładając akcenty i wektory emocji. Raz nas bawi, a raz wzrusza. A stale – skłania do refleksji.

Poprzednie życie ma także bardzo dobre zdjęcia, a przede wszystkim doskonałą ścieżkę dźwiękową autorstwa Daniel’a Rossen’a  i Christopher’a Bear’a („Blue Valetine” Derek’a Cianfrance).

 *   *   *

Celine Song nie kryje się z tym, że scenariusz do swojego debiutu fabularnego napisała posiłkując się wydarzeniami z własnej biografii – czerpiąc inspirację zarówno dla wątku miłosnego, jak i emigranckiego historii, którą zdecydowała się przenieść na ekran.

I tak, okazuje się, że Poprzednie życie będąc formalnie obrazem skromnym i małym – jest jednocześnie kinem przez duże K. Kwintesencją magii kina i hołdem dla potęgi klasycznej opowieści – stworzonym przez kobietę – czułą narratorkę…

To wyjątkowo pięknie zobrazowana refleksja nad tym – czym jest i jak może być odczuwana miłość, szczególnie wtedy gdy jej definicja jest płynna i ma wiele konotacji kulturowych. Idea – w wielu językach i w wielu kulturach określana mianem „przeznaczenia” – nie istnieje w dyskursie racjonalnym, ani naukowym. Można w przeznaczenie jedynie wierzyć, choć w zasadzie jest w tym znacznie więcej myślenia życzeniowego niż rzeczywistej wiary. Lubimy się tym konceptem podpierać w chwilach zwątpienia we własne, podmiotowe decyzje. Bo niejako ułatwia nam uzasadnienie niekoniecznie racjonalnych wyborów. A wybór partnera życiowego wpasowuje się w konflikt pomiędzy sercem a rozumem – idealnie. Cóż bowiem innego kieruje tym, że dostajemy możliwość poznania pewnych osób – jak nie przeznaczenie?…  

Myślę, że o poczuciu bycia całkowicie zawładniętym i zauroczonym filmem Poprzednie życie, w dużej mierze decyduje jego klimat. Co z kolei powoduje, że kiedy próbujemy historię w nim przedstawioną ubrać we własne słowa by ją komuś streścić – cudowność obcowania z tym filmem się im wymyka i blednie… W pewnej mierze również dlatego, że język najlepszego kina autorskiego ma to do siebie, że potrafi trafić w czułe miejsca odbiorców, dotrzeć do nas na bardzo emocjonalny sposób, pozostając jednak (wciąż) przekazem bardzo osobistym, indywidualnym. Dlatego też Poprzedniemu życiu najbliżej do świetnej literatury.

Poprzednie życie na swój unikalny, wyjątkowo subtelny sposób łączy delikatną fastrygą – to co w percepcji  głównej bohaterki jawi się jej jako nieracjonalne, odczuwane w głębi siebie jako „podszept” ze świata kultury, którą musiała porzucić, z przeszłości, do której wracać nie zamierza (ale do której jednak podświadomie tęskni i która w nie jest zaszyta na zawsze) – z tym, co wybrała i w czym chce nadal żyć. Trudno pogodzić wiarę w to, że istnieje coś takiego jak przeznaczenie i „druga połówka”, którą spotyka się tylko raz w życiu z amerykańskim pragmatyzmem. A może – jak sugeruje Song – to w ogóle nie chodzi o stopień trudności, tylko o chęci? Bo przecież to my wybieramy w co wierzymy, i na jakich podstawach budujemy swoje miejsce w świecie. A z pewnością w to akurat chce wierzyć bohaterka tego obrazu.    

Dlatego też bohaterka główna obrazu Celine Song jest nam przedstawiona jako uczestniczka „trójkąta miłosnego” ale w sposób kompletnie inny niż ten, który stereotypowo i automatycznie przychodzi do głowy. I to właśnie – ta perspektywa czyni Poprzednie życie filmem wyjątkowym….

*   *   *

Kiedy poznajemy Norę (prześwietna Greta Lee!) – jest dorosłą, trzydziestoparoletnią kobietą, która osiągnęła pewien poziom sukcesu zawodowego jak i pewien poziom satysfakcji związkowej. Jest artystką, pisze sztuki teatralne. Mieszka i pracuje w Nowym Jorku i dzieli życie z kochającym ją mężem Arthurem (John Magaro), który jest pisarzem. 

Narracja Poprzedniego życia jest zbudowana na podobieństwo swego rodzaju tryptyku – który maluje trzy ważne rozdziały z życia Nory. Pierwszy cofa nas do czasów jej dzieciństwa, kiedy mieszkała z rodzicami w Seulu, tam chodziła do szkoły podstawowej i tam przyjaźniła się z kolegą z klasy (w jego dorosłej roli znany z „Podejrzanej” Teo Yoo). Nie wiadomo co byłoby z tej szczenięcej fascynacji – gdyby bohaterowie dorastali i dojrzewali razem, obok siebie – w Korei Południowej. Los chciał jednak inaczej – rodzice dziewczynki postanowili, że rodzina wyemigruje do Kanady. Nora i Hae Sung zostają rozdzieleni.

Czy będą za sobą tęsknić? Czy będą o sobie myśleć? To w wieku w jakim byli kiedy ich drogi się rozeszły – pytania niemożliwe do odpowiedzenia. Perspektywa dziecięca nie jest w stanie zanurzyć się w dorosłej i vice versa. Z pewnością byli dla siebie na jakiś sposób bardzo ważni. I z pewnością przechowuje ich pamięć bardzo czułe i niemożliwe do zastąpienia innymi – wspomnienia ich dziecięcej zażyłości. Ale lata mijają – każde z nich żyje swoim życiem, w którym na pozór miejsca w pamięci dla tego drugiego, jakże ważnego w dzieciństwie – nie ma. Kolejny rozdział opowieści Celine Song ma miejsce 12 lat później, gdy Nora i Hae Sung są już dorośli. On został w Seulu, i tam szuka swojego miejsca w życiu i zawodowym i miłosnym. Jak się dowiemy – Nora w tym czasie przenosi się z Kanady do Nowego Jorku, i usilnie próbuje wdrożyć w życie swój ambitny plan. Studia i ciężka praca ma ją zaprowadzić do spełnienia się w wymarzonym zawodzie. Nora pragnie zostać pisarką sztuk teatralnych. 

I tak, podczas jednego ze stypendialnych wyjazdów na tzw. rezydencję –  poznaje Arthura. 

Mija kolejne 12 lat. Ostatni rozdział Poprzedniego życia opowiada nam o spotkaniu „w realu” Nory i Hae Sung – po raz pierwszy od czasu kiedy byli dziećmi. 

I pięknie maluje ten wątek opowieści, w którym ważą się losy wszystkich uczestników tego dramatu, u każdego z innego powodu i na inny sposób.

Nora ściera się sama ze sobą i swoistym rozdarciem pomiędzy tym co na temat relacji i związków podpowiada jej kultura z jakiej pochodzi i ta w której żyje – wiedząc jak ważną emocjonalnie postacią jest zarówno dla swojego męża, jak i Hae Sung’a. Ale wiedząc także, że w oczach każdego z nich jest kimś zupełnie innym. I że nie ma możliwości aby obaj mogli zobaczyć ją z innej, tej drugiej perspektywy. Z Hae Sung łączy ją tkliwość i melancholijność wspomnień z dzieciństwa, pięknego, beztroskiego czasu – ale jednak czasu z rejestru zwanego przeszłością. Arthur zaś nigdy nie będzie miał dostępu do tej dziewczynki, którą kiedyś była i która już w szkole podstawowej była uparta i zawsze chciała wygrywać. To co każdy z nich w tym uczuciu do niej jest w stanie jej zatem „ofiarować” nie może się zatem rozgrywać na continuum, bo w przypadku Nory – jej emigrancki status niejako sam usuwa każdego z nich z pewnych obszarów jej życia. Tylko ona sama może być dla siebie stałą, poprzez wybór zostania wierną sobie… 

Co postanowi – musicie zobaczyć sami.

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki – rzekł filozof. I dla mnie Poprzednie życie jest dokładnie o tym – współczesną, swietnie opowiedzianą egzemplifikacją tej antycznej maksymy. Celine Song doskonale dobrze zrozumiała jej sens. Jak i znaczenie tego co nazywamy przeznaczeniem. 

 

 

*** Wszystkie zdjęcia wykorzystane w tekście pochodzą z materiałów prasowych dystrybutora filmu POPRZEDNIE ŻYCIE na rynku polskim: Gutek Film

You may also like

WONKA
MONSTER
CIVIL WAR
PERFECT DAYS

Skomentuj